Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4/10. Pokaż wszystkie posty

08:24

"Simon oraz inni homo sapiens" Becky Albertalli

"Simon oraz inni homo sapiens" Becky Albertalli



"- Co to jest Dementor?
Nie. Nie wierzę.
- Nie jesteś już moją siostrą.
- Aha, czyli coś z Harry'ego Pottera."

"- Mamy coś dla ciebie.
- Czy to kolejna zawstydzająca anegdota o mnie i karmieniu piersią?
- Chryste, tylko cycek się dla ciebie liczył - odpowiada tata. - Aż trudno uwierzyć, że wyrosłeś na geja."

"Blue mówił o oceanie oddzielającym ludzi. I że w tym wszystkim chodzi o to, by znaleźć brzeg, do którego warto będzie dopłynąć."



          Simon jest nastolatkiem, który od dłuższego czasu wymienia maile, z tajemniczym Blue. Chłopcy wiedzą o sobie prawie wszystko, prawie, bo żaden nie wie kim jest ten drugi. Młodzieńczy i tajemniczy romans rozwija się, gdy nagle nadciągają ciemne i burzowe chmury nad życie Simona. Pada on ofiarą szantażu. 

          Pewnego dnia obok Simona siada Martin i ma dla niego propozycję nie do odrzucenia. Klasowy żartowniś chce, aby chłopak pomógł mu z w zdobyciu pewnej dziewczyny. Taka jest jego cena za milczenie w kwestii orientacji Simona.  Nastolatek chcąc nie chcąc,  musi się zgodzić. Sam nie jest gotowy na ujawnienie się, no i Blue bardzo chroni swojej tajemnicy, nie może zrazić do siebie chłopaka i zniszczyć tego co ich łączy. 

          Życie Simona jak każdego nastolatka komplikuje się w ciągu kilku chwil. Po pierwsze, jest niesamowicie zakochany w osobie, której nigdy nie widział. Próbuje ją sobie wyobrazić, szuka jej na szkolnych korytarzach. Ale czy na pewno wie kogo szuka? Czy ten, którego podejrzewa, jest tym o kim myśli? Czy może to wielka pomyłka i po prostu widzi kogoś, kogo chce zobaczyć? Jego przyjaciele zaczynają się oddalać od siebie, przez co w wąskiej grupie robi się bardzo ciężka sytuacja, kogo wybrać? Jak połatać dziury i nadal tworzyć zgraną paczkę znajomych? Teatr, próby, to coś co kocha, jak może oddać się temu bez końca jeśli gdzieś obok kręci się Martin, który za każdym razem przypomina mu, w jak kiepskiej sytuacji znalazł się przez swoje roztargnienie? Na dodatek rodzice chłopaka chcą wiedzieć o nim dosłownie wszystko, pragną dogonić młode społeczeństwo,  i być z nim blisko. Nie rozumieją, że przez swoje zachowanie zniechęcają dzieci do zwierzeń, a ich ekscytacja każdym nowym doznaniem dzieci jest dziwna i niezrozumiała. 

          Simon jest nastolatkiem, który ciągle szuka jeszcze swojego miejsca na ziemi, ma kilku znajomych, przy których czuje się dobrze, jednak boi się odrzucenia, chce być lubiany, akceptowany. Często robi różne głupoty i niezrozumiałe rzeczy, lubi wyolbrzymiać problemy. Jest typowym nastolatkiem, ale nie jest denerwujący. Wręcz przeciwnie, budzi sympatię. Reszta postaci… niestety jest bardzo słabo wykreowana. Są to pojedyncze zdania, na temat każdego z przyjaciół chłopca, czy dalszych znajomych, które niewiele nam mówią, a szkoda, bo bardzo chętnie poznałabym Leę, przyjaciółkę Simona, która okazała się być bardzo zazdrosna o nową dziewczynę w paczce. 

          Książkę czyta się szybko, niestety bez większego zaangażowania. Sama postać Simona i jego perypetii to trochę mało, aby porwać czytelnika. Bohaterowie niemal nie istnieją, a sama historia… Pomysł był świetny, możliwości również, niestety nic nie zostało wykorzystane. Pierwsze zauroczenie, rozwijający się romans, te chwile uniesień, tajemnicza aura, gdy piszemy z kimś kogo tak naprawdę nie znamy a darzymy uczuciem i pokładamy w nim nadzieję, ta ekscytacja, która powinna temu wszystkiemu towarzyszyć. Niestety tutaj tego nie było. Wszystko zostało sprowadzone do kilku zdań a cały dreszcz emocji ulotnił się. Potencjał historii nie został wykorzystany nawet w połowie! Wiem, że to dość mocne słowa i wiem, że to był debiut autorki, niestety taka jest prawda. 

         Może młodsi czytelnicy dostrzegają więcej pozytywnych rzeczy w tej książce, sądząc po niektórych opiniach, pewnie tak jest. Niestety dla mnie zbyt wiele rzeczy zostało pominiętych, bądź za mało rozwiniętych. Co mi najbardziej przeszkadzało? Brak początku znajomości Simona i Blue. Niestety książka zaczyna się gdzieś w trakcie jej i nie znalazłam wyjaśnienia jak doszło do tego, że chłopcy mają swoje maile i zaczęli wymieniać ze sobą wiadomości, w dodatku nie wiedząc kim są. Myślę, że to celowy zabieg autorki, która sama nie wiedziała,  jak mogłoby dojść do rozpoczęcia tej znajomości. Co jest wielkim atutem tej książki? Autentyczność Simona, jego zachowanie, jego osobowość. Dzięki skupieniu autorki na głównej postaci wyszedł on naturalnie, jak nastolatek, który jest zagubiony i jeszcze sam nie wie, w którym kierunku ma zmierzać. I jeszcze jedno, dlaczego przeczytałam tą książkę,  i po tak długim czasie dodałam recenzję? Zakupiłam epikbox, w którym ją znalazłam. Korzystałam już kilka razy z pudełek niespodzianek, ale jeszcze nigdy nie z takiego z książką. Czy żałuję? Nie! Horyzonty trzeba poszerzać, próbować nowych i nieznanych rzeczy. No i miło mieć niespodziankę! Recenzja dopiero teraz, ponieważ czasami trzeba się zatrzymać, przemyśleć i zastanowić nad pewnymi rzeczami. Na pewno gdybym dodała ją na drugi dzień po skończonej lekturze, byłby to kubeł zimnej wody, a jednak wcale tak nie jest. 



____________________________________________________________________
Becky Albertalli, „Simon oraz inni homo sapiens”, Papierowy księżyc, 2016, 300 stron


14:37

"Powrót do Daringham Hall" Kathryn Taylor - Zemsta czy miłość?

"Powrót do Daringham Hall" Kathryn Taylor - Zemsta czy miłość?



"Czuła się tak, jakby w jej żyłach płynęło czyste szczęście, rozpalając w niej ogień, który poznała dopiero wtedy, gdy go pokochała. Nie dało się go powstrzymać, topił wszelki opór, aż stała się jednym wielkim pragnieniem."

"Obawiała się, nie, wręcz oczekiwała, że coś stanie na przeszkodzie jej związkowi z Benem, jeśli on odzyska pamięć. Jednak nigdy by nie przypuszczała, że jego przeszłość okaże się tak ściśle i tak tragicznie związana z Daringham Hall i Camdenami."

" Jeśli ktoś staje się dla nas ważny, jeśli dopuszczamy go zbyt blisko, jesteśmy bezbronni wobec bólu, jaki może nam zadać. " 



          Daringham Hall to niezwykła posiadłość położona w Anglii, która skrywa niejedną tajemnicę. Camden’ynowie właściciele posiadłości, nawet nie zdają sobie sprawy, jak ich sytuacja rodzinna może się zmienić wraz z pojawieniem się tajemniczego Ben’a Sterling’a, który twierdzi, że jest prawowitym spadkobiercą i zamierza walczyć o swoje. Od tej chwili los posiadłości wisi na włosku. 

          Ben jest nowojorskim biznesmenem po trzydziestce. Zarządza dużą firmą informatyczną, jest przystojnym i dobrze zbudowanym mężczyzną, któremu tak naprawdę niczego nie brakuje. Do wschodniej Anglii przyjeżdża, aby odzyskać co swoje i ostatecznie rozprawić się z arystokratyczną rodziną. To akt zemsty, za to jak rodzina potraktowała jego matkę, pierwszą żonę Ralpha Camdena – głowę rodu. Jednak gdy dociera na miejsce zostaje napadnięty, a w następstwie dostaje amnezji.  

          Po wypadku opiekuje się nim Kate, młoda pani weterynarz i bardzo bliska przyjaciółka rodziny Camdenów. Niewiele trzeba aby tych dwoje zadłużyło się w sobie, a ich romans rozkwitł. Tylko co się wydarzy, gdy Ben w końcu przypomni sobie kim jest i jakie są jego zamiary? Czy zrezygnuje ze swoich planów? Jak poradzi sobie z tą sytuacją Kate, która nagle straci swojego mężczyznę?

          To moje pierwsze spotkanie z Kathryn Taylor. Nie czytałam żadnej z poprzednich serii autorki,  za to na temat samej autorki i jej twórczości przeczytałam naprawdę sporo dobrego. Tak więc moje oczekiwania wobec niej i książki były dość wysokie. Niestety ja się zawiodłam. Historia nie wciągnęła mnie kompletnie. Strasznie długo ją czytałam i jeszcze dłużej zbierałam się za napisanie tej recenzji. Cała historia jest bardzo banalna, opisana nie raz, a pani Taylor nie umiała mnie wciągnąć kompletnie niczym do kreowanego przez siebie świata. To był bardziej odgrzewany kotlet niż pełna namiętności historia.

          Główni bohaterowie są mocno zarysowani, za to bardzo schematyczni. O reszcie nie mogę zbyt wiele powiedzieć, może dałabym radę opisać ich w jednym zdaniu. Akcja tam gdzie powinna być powolna gna, tam za to gdzie powinno się co nieco przewinąć, ciągnie się niemiłosiernie.  Główna para ledwo się zobaczyła po nieszczęśliwym wypadku, a za chwilę już są razem, romansując w najlepsze. Kate roztkliwia się nad błahostkami. Erotyka w tej książce po prostu nie występuje, a na mnie nie zadziałał żaden z opisów wielkiej i słynnej posiadłości. Za to rodzinne intrygi i powiązania przywodzą mi na myśl tylko i wyłącznie jedno - „Modę na sukces”.

          Książka swoim zakończeniem zapowiada kolejny tom, a dzisiaj już wiem, że jest to cała trylogia. Mimo, że widniała na moich zestawieniach „Chcę to mieć!”, w tej chwili nie jestem tego taka pewna. Jedna scena, która naprawdę mi się podobała to poród źrebaka, gdzie Kate z Benem, musieli się naprawdę postarać i współpracować razem. To by było na tyle. Jeśli lubicie tkliwe romanse, angielską arystokracje i niezobowiązującą lekturę będzie to coś dla was, jeśli nie odpuście sobie. 


________________________________________________________
Kathryn Taylor, "Powrót do Daringham Hall", Otwarte. 2015, 360 stron

00:15

"Ciemniejsza strona Greya" E. L. James - Zmienię się tylko dla ciebie!

"Ciemniejsza strona Greya" E. L. James - Zmienię się tylko dla ciebie!



"Pozory mylą. Nie czuję się dobrze.Mam wrażenie, jakby Słońce zaszło i od pięciu dni w ogóle nie wzeszło, Ano. Dla mnie przez cały czas trwa noc."

"Stoję przed nim naga i pozbawiona wstydu i wiem, że jest tak dlatego, iż on mnie kocha. Nie muszę się już chować. Christian nic nie mówi, jedynie patrzy. Widzę jego pożądanie, wręcz uwielbienie, i coś jeszcze, siłę jego pragnienia – siłę jego miłości do mnie."

"Ten piękny, pokręcony mężczyzna, który był dla mnie uosobieniem bohatera romantycznego - silny, tajemniczy samotnik - jest także kruchy, wyobcowany i pełen nienawiści do siebie samego."



          Anastasie Steel i Christiana Greya w pierwszym tomie cyklu połączył układ, który bardzo dokładnie określał ich stosunki i role na linii Pan - Uległa. Ana nie potrafiła pogodzić się z taką sytuacją, a tym bardziej zrozumieć czy zaakceptować ją. Nie rozumiała zachowania ani motywów, które kierowały ukochanym. Zerwała toksyczną więź, która ich łączyła. 

         „Ciemniejsza strona Greya” opowiada o przemianie,  jaką przeszedł Christian po rozstaniu. Nie potrafił dalej żyć bez Any. Często dopiero zdajemy sobie sprawę z tego ile ktoś dla nas znaczy, dopiero gdy go stracimy. To właśnie ta sytuacja zmusiła go do podjęcia decyzji o porzuceniu dotychczasowego stylu życia i związków, a raczej układów sypialnianych jakie zawierał z kobietami do tej pory. Ana nie do końca rozumie powody jakie kierowały Christianem, nie dopuszcza do siebie myśli, że może tyle dla niego znaczyć. Nie jest również przekonana, czy „waniliowy” związek wystarczy Greyowi. Boi się, że przeszłość i pragnienia Szarego kiedyś wrócą, a ona przestanie wystarczać mu jako partnerka. 

          W tym tomie dowiadujemy się więcej o przeszłości Christiana. Dlaczego wybrał taką drogę,  i jakie związki łączyły go z kobietami. W życiu mężczyzny pojawia się też niechciana i bardzo groźna była uległa – Layla. Kobieta niezrównoważona staje się ogromnym zagrożeniem, nie tylko dla związku pary, ale i dla ich życia. Był to mały wątek sensacyjny, który stanowczo urozmaicił lekturę i pomógł zyskać jej kolejną gwiazdkę w punktacji ;) Ponadto wszystko jest pozlepiane niczym ciasto na bajaderkę, które dla jeszcze większej słodyczy oblejemy grubo lukrem. Czujecie mdłości? 

          Zaskoczę was jeśli napiszę, że część serii podobała mi się bardziej. A może po prostu nie stawiałam jej większych oczekiwań? Pewna jestem za to, że gdyby nie to, że pozycja przybliży mnie do ukończenia dwóch wyzwań, do których w tym roku dołączyłam nie sięgnęłabym po ten tom i kolejny. Styl  autorki nadal się nie zmienił. Mamy wiele powtórzeń i bardzo znikome, płytkie opisy. Zniknęły za to kiepskie opisy scen erotycznych.  Nie wiem która z pań, autorka czy tłumaczka, jest tego zasługą. Ważne że nie kłuje już tak boleśnie w oczy. Poza dużą dozą słodkości, o której już wspomniałam znajdziemy w książce trochę akcji (nie mam na myśli tutaj tych erotycznych). Dzieje się tutaj znacznie więcej. Była uległa Christiana, wyjaśnienie wielu spraw z przeszłości mężczyzny, czy słynna pani Robinson, która wprowadziła go w ten erotyczny świat. 

          Christian Grey zmienił się, z niedostępnego i stanowczego mężczyzny, w bardziej ugodowego. Nadal może wszystko i robi wszystko, ale częściej bierze zdanie Any pod uwagę podejmując decyzje. Chorobliwie zazdrosny, nieziemsko przystojny i do bólu idealny Szary. Ana od pierwszego tomu również się nie zmieniła. Kobieta w dalszym ciągu nie zdaje sobie sprawy z tego, jak reagują mężczyźni na jej widok. Zachowuje się co najmniej dziwnie przechodząc nad poważnymi problemami nadzwyczaj spokojnie do porządku dnia codziennego, za to nad drobiazgami roztkliwia się zupełnie niepotrzebnie. Nie powtarzając się, jest tak samo irytującą postacią jak poprzednio. 

          W pierwszym tomie poznałam autorkę, jej styl, zasób słów i pomysł na fabułę. Nie ukrywam, że nie spodobała mi się książka i długo wahałam się czy mam siłę na kolejne spotkanie. Drugi tom nie przekonał mnie, ale również nie zniechęcił. Nie był to żaden krok w tył, a tym bardziej nie w przód. Oceniam go wyżej, ze względu na akcje, która pojawiła się w książce, bo za nic innego nie mogę. Nie stawiałam żadnych oczekiwań i wiedziałam już czego mogę się spodziewać. Nadal nie wiem na czym polega fenomen „Pięćdziesięciu odcieni”, a więc może czas na trzeci tom Greya? 


________________________________________________________
E.L. James, "Ciemniejsza strona Greya", Sonia Draga, 2012, 632 strony


Książka bierze udział w wyzwaniach
„Kiedyś przeczytam 2016” i „MINI BOOK CHALLENGE 2016”. 

12:09

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry




„Kocham cię powoli. Kocham cię głęboko. Kocham cię szeptem. Kocham cię zapamiętale. Kocham cię bezwarunkowo. Kocham cię czule i ostro, wolno i szybko. Poza czasem i na zawsze. Kocham cię, ponieważ po to się urodziłem.”

„Myślałem, że sobie ciebie wymyśliłem. Myślałem, że żyłem w świecie ciemności i wymarzyłem twoje istnienie. Że w jakiś sposób mój umysł cię stworzył (..). Ale potem uświadomiłem sobie, że nigdy nie potrafiłbym marzyć o czymś tak pięknym. Jesteś powodem, dla którego ludzie wierzą w jutro. Jesteś głosem, który odstrasza cienie. Jesteś miłością, dzięki której oddycham”

„Kim chce pan być, gdy pan dorośnie? Ponieważ dorastanie nigdy się nie kończy, a marzenia rzadko gasną.”



         Ashlyn ma dziewiętnaście lat, gdy jej życie zmienia się. Jej siostra bliźniaczka zmarła, a matka dziewczyny zachowuje się tak, jakby wolała, aby to Ash umarła zamiast Gabby. Obie nie radzą sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Na domiar złego matka wysyła dziewczynę do ojca, który po rozstaniu nie interesował się nimi. Nowe miasto, nowa szkoła, nowa rodzina, to wszystko ją przytłacza, jednak już w pociągu poznaje młodego mężczyznę, który rozświetla jej pobyt w Wisconsin. 

           Tych dwoje rozumieją się niemal bez słów. Są jak dwa pasujące do siebie elementy układanki. Niestety ich szczęście nie trwa długo. Daniel Daniels ma własny zespół „Misja Romeo” i pracuję w liceum, do którego uczęszcza bohaterka. Związek nauczyciela z uczennicą jest bardzo ryzykowny dla niego. W dodatku zastępcą dyrektora jest ojciec Ashlyn. 

           Książka „Kochając pana Danielsa” wpadła w moje ręce ze względu na piękną okładkę. Niestety niczego więcej nie dowiedziałam się nie czytając jej. Notatka na okładce nic nie mówi, poza tym, że czeka nas romans pełen bólu, smutku, ale i radości, wzajemnego zrozumienia, czy bliskości bratniej duszy. 

          Utrata bliskiej osoby to wielki cios, a w tym przypadku cios poniżej pasa. Jestem w stanie sobie wyobrazić ból głównej bohaterki po stracie, gdyż jestem mamą bliźniaczek. Ostatnio musiały być rozdzielone z powodu choroby. Pomimo swojego niespełna roku i zaledwie trzech dni w szpitalu dziewczynki strasznie przeżywały rozłąkę. Wracając do książki miałam wrażenie, że czytam o dziewczynie dziesięć lat młodszej. Momentami główna bohaterka bardzo mnie denerwowała, szczególnie na początku. Wraz z rozwojem akcji Ashlyn zaczyna zachowywać się ja na swój wiek przystało. 

          Książka jest napisana prostym i lekkim językiem. Bardzo mocno zaprzyjaźniłam się z przyrodnim bratem  Ash – Ryan, który skrywa swoją orientacje seksualną.  Wydaje mi się, że lepiej są opisani bohaterowie poboczni niż główni. Niestety, autorka postąpiła nieładnie i wykorzystała kilka motywów, które zostały już opisane w innych książkach, i odniosły ogromny sukces. 

          Mnie książka niestety nie porwała. Może dlatego, że za dużo było w niej dramatyzmu? Może dlatego, że ten etap w moim życiu jest już dawno za mną? Mimo tych minusów i historii, która już została nie raz opisana w książkach były rzeczy, które mi się spodobały i zaskoczyły – zespół Daniela „Misja Romeo”, jego geneza i przepiękne teksty oraz zabawa w „Szeksa”.





_______________________________________________________________
Brittainy C. Cherry, „Kochając pana Danielsa”, Filia, 2015, 432strony

Copyright © zazakladka.blogspot.com , Blogger