Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filia. Pokaż wszystkie posty

07:17

"Najszczęśliwsza" Max Czornyj

"Najszczęśliwsza" Max Czornyj


          Najszczęśliwsza. Taka właśnie się wydawała. Może lekko zdenerwowana, ale wszystko zrzucił na trud przekazania tej wspaniałej wiadomości, bo po chwili mogli cieszyć się ich przyszłym potomstwem. Jeszcze nigdy w życiu nie był tak szczęśliwy jak w tamtej chwili, niestety ta chwila nie trwała długo…

          Minęły cztery lata od chwili kiedy Dawid pochował swoją żonę. Od tamtego czasu bardzo dużo się zmieniło. Mężczyzna stanął na własne nogi, a nawet zaczął życie od nowa. Najlepszy przyjaciel okazał się największym wrogiem. Z malarstwem nie ma już nic wspólnego, odciął się od tamtego świata. W jego życiu pojawiła się młoda kobieta. Magda akceptuje jego dziwactwa, takie jak mała zabawka, bez której Dawid nie jest w stanie żyć, czy rękawiczki, które ciągle nosi. Czasami namawia go żeby coś namalował… Spokojną sielankę przerywa niewielki list. jego nadawcą jest Ilona, zamordowana żona Dawida.

           Jak to możliwe? To pytanie zadaje sobie Dawid każdego dnia. Czy zabójca bawi się z nim? Czy Ilona żyje? Kiedy napisała ten list? Czy było coś, cokolwiek, choćby najmniejszy szczegół, który mógł przeoczyć? Dawid Kaster próbuje rozwikłać zagadkę za wszelką cenę, tymczasem ginie kolejna kobieta, a w jego ręce trafia kolejny „prezent” od zabójcy….


          Zaciekawiłam? Tak? Mnie również zaciekawiła ta pozycja w księgarni. Po przeczytaniu opisu z okładki i wybranej na chybił-trafił strony zdecydowałam się na zakup. Uwielbiam thrillery, a że tego autora jeszcze nie miałam w dłoniach, więc dlaczego nie?

          Max Czornyj szybko wciągną mnie w swoją historię, przede wszystkim przez mocną akcję na początku książki. Zabójstwo Ilony, niewyjaśnione motywy i nieznany sprawca. Po tak mocnym początku oczekiwałam bardzo wiele. Niestety nie czuję się do końca usatysfakcjonowana. Główny bohater jest dość płaski. Nie wiemy o nim zbyt wiele, za to jego zachowanie jest co najmniej niepokojące?  Z demonami przeszłości, które wyraźnie zaczynają go nawiedzać radzi sobie nad wyraz dobrze, albo wcale o tym nie mówi. O tragicznych momentach przypomina sobie dopiero, gdy pojawiają się listy czy prezenty od martwej żony bądź jej mordercy.  Natomiast o dziecięcej grze, bez której Dawid nie może żyć czytamy stanowczo zbyt często i zbyt długo. Magda, nowa partnerka Kastera jest równie zagadkowa i równie niewiele o niej wiemy, a ich związek… pozostawia wiele do życzenia jeśli chodzi o wzajemne relacje. Reszta bohaterów jakby nie istniała, jest im poświęcona bardzo niewielka ilość tekstu, przez co nie mamy więzi z nimi i nikomu tak naprawdę nie kibicujemy.  Przez to wszystko środek powieści ciągnął się w nieskończoność, a ja wyczekiwałam końca książki odliczając kolejne strony…

           Książka nie jest najgorsza, ale do najlepszych jest jej bardzo daleko. Mam wrażenie, że autor skupił się na wielu niepotrzebnych wątkach, za co te ważniejsze jak opis bohaterów, ich uczucia, wzajemne relacje zostały potraktowane po macoszemu. A może jest ich tak mało w porównaniu do reszty, dlatego ich niemal nie zauważam?

           Docierając do końca, Max Czornyj wyjaśnia co go skłoniło do napisania jest powieści. Jest to bardzo ważny i szczytny cel, mający uświadomić nam skale problemu jaki może dotykać nie jednego człowiek, który być może został skazany niesłusznie. Uważam, że ma to również związek z powieścią i potraktowaniu niektórych wątków, a może tak to sobie usprawiedliwiam i doszukuję się drugiego dna? Podsumowując książka jest przeciętna, ale z gatunku tych wartych przeczytania, może jako coś lżejszego, czy jako przerywnik. Ja na pewno sięgnę po inne pozycje tego autora. Po „Najszczęśliwszej” mam niedosyt i chcę się przekonać co jeszcze może mi zaoferować Max Czornyj.

_____________________________________________
Max Czornyj, „Najszczęśliwsza”, Filia, 2018, 420 stron

13:30

"Angelfall" Susan Ee

"Angelfall" Susan Ee



"Od początku wiedziałem, że lojalność cie zgubi. Nie przyszło mi tylko do głowy, że będzie to lojalność wobec mnie."

"Nie mam braci i nigdy wcześniej nie widziałam rozebranego faceta. To chyba naturalne, że chciałabym na coś takiego popatrzeć, prawda?"

"Po raz pierwszy w życiu jestem dumna z bycia człowiekiem. 
Owszem, mamy mnóstwo wad. Ulegamy słabościom, jesteśmy zagubieni, brutalni i zmagamy się z wieloma problemami.
Nieważne, i tak cieszę się, że jestem córą człowieczą."



           Anioły to przepiękne, boskie stworzenia, które mają nas chronić przed złem. Takie opowieści towarzyszą nam od wieków, przekazywane z pokolenia na pokolenie. A co,  jeśli to one są końcem naszego istnienia? Kto ochroni nas przed Aniołami, gdy zwrócą się przeciwko nam? 

          Na Ziemi nie ma już nic, czym wcześniej mogliśmy się poszczycić. Szpitale, szkoły, budynki urzędowe stoją puste, ograbione przez tłumy wygłodniałych ludzi, niektóre oznaczone przez gangi, jako ich terytorium. Telefony komórkowe, radio, czy telewizja to już przeszłość. Walczymy o jedzenie, dach nad głową, a przede wszystkim o przetrwanie na ulicach, które nigdy nie są bezpieczne. Za dnia grasują na nich gangi, demonstrując swoją siłę, w nocy zaś możemy spotkać na nich skrzydlatych nieprzyjaciół. Nikt nie wie i nie umie wytłumaczyć,  dlaczego boskie stworzenia zaatakowały ludzkość. 

          Penryn jest siedemnastoletnią dziewczyną, która musiała stać się głową rodziny. Jej młodsza siostra porusza się na wózku inwalidzkim, zaś matka jest osobą, której ciężko zaufać w jakiejkolwiek sprawie. Niezrównoważona, szalona, może czasami opętana? Niemniej, dziewczyna musi zadbać o bezpieczeństwo całej trójki. W tych czasach to nie lada wyzwanie, a jakby tego było mało w czasie jednej z wieczornych wędrówek,  niepełnosprawną Paige porywa jeden z aniołów. 

          Anioły nie są jednakowe. Jedne piękne, zapierające dech w piersiach, przystojne i bijące swym pięknem po oczach. Inne przerażające, wyjęte z najgorszych koszmarów, budzące wstręt i strach. Wszystkie potężne, silne i wytrzymałe.  Penryn staje się świadkiem brutalnej napaści grupy aniołów, na jednego ze swoich braci. Piękny, potężny Raffe upada pozbawiony skrzydeł, chwilę przed porwaniem jej młodszej siostry. 

          „Jeśli jest jednym z nich, na pewno wie dokąd ją zabrali.” Ta myśl ogarnia Penryn, która desperacko chce wierzyć, że zdoła uratować siostrę. Od teraz, tych dwoje zaczyna wspólną wędrówkę, każdy ma swój cel, swoje małe światełko w tunelu, przez który idzie. Czy tych dwoje przetrwa w świecie pełnym niebezpieczeństw? Czy wędrówka i walki stoczone ramię w ramię zbliżą ich do siebie? Po której stronie barykady staną, gdy nadejdzie moment wyboru? 

          „Angelfall” to książka, która okazała się dla mnie odkryciem i zaskoczeniem. Koniec świata, którego nie rozumiemy, ani nie jesteśmy w stanie wyjaśnić. Bohaterowie, który są zdecydowani, silni i nieustępliwi. Nie ma tutaj miejsca na słabe charaktery, w końcu to koniec świata! Penryn jest zdeterminowana, ma cel i uparcie dąży do niego. Akcja książki toczy się szybko, czasami skręca, ale jest płynna i napisana bardzo przyjemnym językiem. Nawet bardzo powolny romans między bohaterami nie jest w stanie zagłuszyć akcji. A zakończenie? Czytałam na wdechu czekając jak zakończy się pierwszy tom trylogii. 


____________________________________________
Susan Ee, "Angelfall", Filia, 2013, 316 stron

14:28

"Awaria małżeńska" Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz - Gdy kierowca autobusu nie chciał przejechać kota...

"Awaria małżeńska" Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz - Gdy kierowca autobusu nie chciał przejechać kota...



"Ale to nie tylko poważne kryzysy, takie jak zdrada czy chorobliwa zazdrość, rozbijają związek. Miłość skutecznie wychładzają drobnostki, codzienność i rutyna, z którą nie potrafimy sobie poradzić. A kiedy nasz związek w końcu się rozpada, rozkładamy ze zdziwienia ręce - jak to się stało? Przecież byli nierozerwalni jak Maja i Gucio. Jak Bolek i Lolek. Jak Tinky Wiinky i jego torebka!"

"Nie miał nic przeciwko teściowej (i wzajemnie), ale im rzadziej się widywali, tym lepsze panowały między nimi stosunki. Całkowity brak spotkań oznaczał wręcz sielankę. Żadnej okazji, by się pokłócić lub nawzajem wyprowadzić z równowagi."

"Jednego bowiem nie można kobietom odmówić - potrafią tak skołować przeciwnika, że koniec końców, samo dochodzi do wniosku, iż jest skończoną świnią."



          Być idealną kobietą, żoną, kochanką, matką, panią domu, pracownikiem. Czy to oznacza, że zajmujemy się wszystkim? Zaczynając od prania i zmywania, poprzez dzieci, prostowanie ich nawyków żywieniowych, wywiadówek w szkole, poznania ich kolegów i koleżanki, prac dodatkowych i jeszcze pracy zawsze na sto procent? Czy wtedy wszystko jest idealnie? A gdy nasz partner, mąż chce nas odciążyć w czymś pomóc, to należy po nim wszystko poprawiać, albo zabierać mu możliwość choćby spróbowania? 

         Ewelina  i Justyna w skutek nieszczęśliwego wypadku autobusowego zostają unieruchomione w szpitalu na minimum trzy tygodnie. W związku z tym ich mężowie muszą przejąć  ster dowodzenia domowego zacisza. Nie jest to łatwe bowiem obaj mężczyźni dotychczas niewiele pomagali w domu, ba, nic nie robili i wcale nie zamierzali tego zmieniać. Ewelina zaledwie kilka dni temu wyrzuciła swoją drugą połówkę z domu, a jej koleżanka ze szpitalnego łóżka wszystkim w domu zajmowała się sama. Zadanie samo w sobie nie wydaje się łatwe, a za pasem w dodatku zaczyna się nowy rok szkolny! 

          Mężczyźni zostają postawieni przed trudnym zadaniem. Zająć się domem, to wcale nie takie proste zadanie. Jedzenie bez glutenu? Spleśniałe pranie? A jeśli jesteśmy już przy praniu, to czy pralka może pożerać skarpetki? Dom? Co tam dom! A dzieci? Gdzie można zakupić skarpetki do rytmiki? Dwa takie same a jednak różne śniadania? A jak w ogóle przekonać dzieci, żeby chciały wyjść z łóżka?! Nie wspominając już o własnej pracy czy obowiązkach zawodowych… Jak te kobiety to robią? 

          Kobiety leżąc na szpitalnych łóżkach w końcu mają czas na odpoczynek i relaks, a jednocześnie na  poważne przemyślenia dotyczące życia małżeńskiego. Czy aby na pewno zawsze mężczyzna był winien? A może to jednak ona nie dała mu szans? Co do dwóch mężczyzn, przede wszystkim zaczęli szanować kobiety i doceniać je, poprawiły się relacje na linii ojciec – dzieci. Rodzina stała się ważniejsza niż praca czy własne rozrywki. 

          Nie jest to niespodzianką, że mężczyźni mniej czasu poświęcają ognisku domowemu. W większości przypadków, to na mężczyznę spada odpowiedzialność za fundusze jakimi dysponujemy, a kobieta, matka w domu bywa częściej,  i siłą rzeczy ma w nim więcej obowiązków. Z początku chcemy odciążyć partnera, jednak gdy pojawiają się dzieci, kolejne obowiązki,  a nam już brakuje sił,  stajemy się rozgoryczone i złe… „bo znowu wszystko muszę zrobić sama!”, tak naprawdę, nie prosząc o pomoc, obwiniamy mężczyznę o wszystko co najgorsze. Czasami warto przyznać przed samą sobą, że potrzebuję pomocy i poprosić o nią. Podzielić również domowe obowiązki między siebie i dać szansę partnerowi. Nawet jeśli za pierwszym razem mu nie wyjdzie tak, jakbyśmy my to chciały, czy zrobiły. Bo oczywiste jest że ja to zrobię najlepiej! 

          Awaria małżeńska to obraz troszeczkę z krzywego zwierciadła. Mężczyźni, którzy nic nie wiedzą, ani nic nie umieją zrobić w domu. Kobiety – męczennice, które wszystko wzięły na siebie i nie zamierzają niczego zmieniać. Zabawna, pouczająca i ciepła komedia z którą spędziłam kilka przyjemnych wieczorów. Książka lekka, a obie autorki spisały się doskonale. Ogromna ilość dialogów między barwnymi postaciami. Sytuacje bardzo życiowe i realistyczne, które spokojnie można by było przenieść do własnego domu! To niesamowite jak obie kobiety doskonale oddały klimat danych sytuacji, opisały emocje czy całe sytuacje! Książkę na pewno polecam każdej kobiecie, każda z nas znajdzie w niej coś dla siebie. 

          Komedia, którą zafundowały nam autorki daje nam więcej niż chwile śmiechu i relaksu. Ta książka zmusza nas do refleksji, do porównania naszego życia z bohaterami, do przemyśleń czy w naszym domu nie dzieje się podobnie? Czy wiesz jak nazywa się wychowawczyni twojego dziecka? Kiedy twój syn był ostatnio na szczepieniu? Czy twoje dziecko jest na ciebie złe? Kiedy byłeś ostatnio ze swoimi pociechami na spacerze? Jest tak wiele rzeczy, które uciekają nam w codziennym życiu, wyścigu z czasem, bo przecież wszędzie trzeba zdążyć. Zjeść śniadanie, zawieść dzieci, wstąpić do apteki, pojechać do pracy, na budowę, później po dzieci i do szpitala, a gdzie czas na lekcje? Jeszcze trzeba dzieciom przypominać, żeby się wykąpały… NAPRAWDĘ?! To takie trudne, rola matki, jak i ojca. Bądźmy wyrozumiali i wspierajmy się! 


__________________________________________________________________
Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz, "Awaria małżeńska", Filia, 2016, 376 stron



Książka bierze udział w wyzwaniu „MINI BOOK CHALLENGE 2016”. 

03:51

"Tylko ty" Gabriela Gargaś - Miłość ma różne oblicza.

"Tylko ty" Gabriela Gargaś - Miłość ma różne oblicza.



"Trzeba kochać jak szaleniec, żyć jakby jutra miało nie być, całować do utraty tchu, tańczyć jakby nikt na ciebie nie patrzył i wierzyć ,że dla kogoś jesteś całym światem.”


          Sięgając po książkę „Tylko ty” nie wiedziałam kompletnie czego się spodziewać. Przepiękna okładka przyciąga wzrok, za to opis książki niczego nie zdradza prócz tego, że książka jest naładowana emocjami! Skusiłam się, aby poznać różne wcielenia miłości i absolutnie nie żałuję.

          Paulina i Ewa są najlepszymi przyjaciółkami, takimi od serca, na dobre i na złe. Obecnie mają trzydzieści siedem lat, swoje życie rodzinne i bliskich. Paulina prowadzi własny sklep, i samotnie wychowuje dziewiętnastoletnią córkę. Dziewiętnaście lat temu przeżyła wielką miłość, której owocem jest Bianka. Dziewczyna nie zna ojca, a ten nawet nie wie, że ma córkę. Paulina nie chciała niszczyć Radka marzeń,, i nadchodzącej kariery lekarza. 

          Ewa jest kochającą żoną i matką dwóch synów – bliźniaków. Brzmi dobrze, mimo to długa droga czekała ją do tego szczęścia, a teraz często nawiedza ją przeszłość. Ewa jest adoptowana, wychowana w kochającej rodzinie. Przez wiele lat starała się z mężem o własne dziecko, zanim zdecydowali się sami na adopcje chłopców. 

          Obie kobiety zmagają się z przeszłością. Paulina w sklepie wpada na Radka, umawiają się na kawę aby powspominać stare, dobre czasy. Jednak kobieta skrywa pewną tajemnice, która może zmienić całe ich dotychczasowe życie. W końcu Radek jest znanym lekarzem, ma żonę i swoje dzieci. Ewa natomiast zastanawia się nad swoimi korzeniami, tym jak bardzo pragnęła poznać matkę i co będzie, jak wspierać własne dzieci, gdy dorosną i będą chciały robić to samo? 



           W książce przeplatają się przeżycia kobiet. Ich przemyślenia, plany, marzenia, rozterki i smutki z czasów teraźniejszych, jak i tych wcześniejszych. Pauliny z czasów spotkań z Radkiem, zmagań z małą córeczką, a Ewy z czasu adopcji bliźniaków i wcześniejszych prób posiadania własnego maleństwa. 

          Strony książki są przepełnione emocjami, prawdziwymi problemami i dylematami, które wpływają na całe nasze życie i osób postronnych. To cudowna historia, opisana prostymi, a zarazem pięknymi słowami. Opisuje miłość, bliskość i przyjaźń z drugą osobą. To jedna z najpiękniejszych książek, które czytałam. Historia stała się bliska mojemu sercu, i z całą pewnością nie zapomnę jej tak szybko, a nawet nie raz do niej wrócę. Polecam gorąco i życzę każdemu takiej przyjaciółki, jakimi są dla siebie Paulina i Ewa. 


__________________________________________________________________
Gabriela Gargaś, „Tylko ty”, Filia, 2016, 376 stron

13:45

"Córeczka" Liliana Fabisińska - Czy to na pewno Ciebie nie dotyczy?

"Córeczka" Liliana Fabisińska - Czy to na pewno Ciebie nie dotyczy?



„Jeśli mężczyzna cię nie szanuje – uciekaj. Jeśli nie obchodzi go, co myślisz, czego pragniesz – uciekaj jak najszybciej. Miłość nie jest forsowaniem swojego zdania. Nie jest braniem tego, czego chcemy. Jest kompromisem, co trzecią drogą, uszczęśliwiającą obie strony.
Jeśli raz cię popchnął, nazwał dziwką, wyśmiał twoje zwierzenia albo podzielił się z innymi ludźmi sekretem, który mu powierzyłaś – nie łudź się, zrobi to znowu.
Jeśli stawia swoje potrzeby ponad twoimi – nie zmieni się. Zasługujesz na więcej. Jesteś wyjątkowa. Masz prawo mówić „nie”. Pamiętaj o tym. A jeśli ktoś nie słyszy twego „nie” – uciekaj.
Nie masz siły? Idź więc po pomoc do tych, którzy słyszą. Jest ich więcej, niż ci się zdaje.”



         Agata jest znanym ekspertem w sprawach psychologii dziecięcej, przykładną żoną i kochającą matką. Ma ustabilizowaną sytuacje życiową. Niczego jej nie brakuje do pełni szczęścia. Wszystko się zmienia w momencie, gdy próg jej rodzinnego domu przekracza pewna dziewczyna. Jej życie wywraca się do góry nogami, pojawia się strach, milczenie, tajemnice. Przez to wszystko jej małżeństwo wisi na włosku, a sama bohaterka staje się kłębkiem nerwów. 

          Dokładnie osiem lat temu Agata u progu swojej kariery przeżywała gorący romans, chwile zapomnienia… przy laptopie? Dokładnie! Zbieg okoliczności sprawił że dwie osoby nawiązały ze sobą kontakt, a z grzecznościowej rozmowy wywiązał się gorący romans drogą elektroniczną. Najpierw wiadomości na poczcie elektronicznej, później na telefonie komórkowym. Gorące słowa, wyznania pełne romantyzmu. Jej szalony adorator przyciągał ją pięknymi słowami opisując swoją miłość do niej. Gdy doszło do spotkania poznała nie tylko jego, ale i jego małą córeczkę. Mała Zuzanna oczarowała kobietę do tego stopnia, że pozwoliła do siebie mówić „mamo”. W końcu i tak chcieli być rodziną! Szalony weekend niestety nie spełnił oczekiwań kochanków. Rozstali się szybciej niż udało im się spotkać i spędzić razem czas. 

          Czasami w przeszłości zrobimy coś złego, czy lekkomyślnego. Nie chcemy o tym wspominać, wstydzimy się. Tak też było w przypadku Agaty, która tylko czasami wracała myślami do małej dziewczynki, którą nazwała Kropeczką. Zbyt zajęta teraźniejszym życiem nigdy nawet nie wspominała szalonego i młodzieńczego romansu. Wszystko zmienia się gdy Zuzanna pojawia się w jej drzwiach po raz kolejny, a później jeszcze jeden. Kobieta nie chce mówić kim jest dla niej dziewczyna, przeszłość omija szerokim łukiem, Kropeczka również ma swoje tajemnice, a dokładnie jedną. Cel swojej wizyty. 

          Agata dowiaduje się, że kochanek sprzed lat mógł ją zarazić wirusem HIV. Jeden skrót brzmi niczym wyrok. Najgorsze jest to, że nie tylko dla niej, mogła zarazić męża i synka. Zaczyna się walka, z czasem i zagadka niemal nie do rozwiązania. Czy jest chora? Ile czasu jej zostało? A jej mąż i synek? A co z Grzegorzem, kochankiem sprzed lat? Ile osób on zaraził? 

          HIV to temat tabu, wokół którego kłębią się stereotypowe chmury. Tak naprawdę niczego nie wiemy o tym, a gdzie tylko pojawi się jakakolwiek wzmianka widzimy źle prowadzące się kobiety czy narkomanów. Obowiązek przeprowadzenia badania HIV przez kobiety w ciąży wszedł w życie dopiero 2010 roku. Medycyna bardzo mocno poszerzyła swoją wiedzę, jest wiele możliwości, a metody leczenia osób zarażonych są coraz lepsze i umożliwiają normalne życie. Mimo to nigdy nie powinniśmy mieć 100 % pewności. Czy na pewno jesteśmy zdrowi? A co z naszymi partnerami. 

          Przepiękna powieść o prawdziwym życiu. O wzlotach i upadkach, o pięknych chwilach jak i tych trudnych, którymi nie chcemy obarczać bliskich. Lekkie pióro autorki sprawiło, że przeczytałam książkę w kilka dni. Bohaterowie, cóż troszeczkę toporni, ale  tylko na pierwszy rzut oka. Agata z początku wydawała mi się trochę irytująca, bo jak to pani psycholog, która ciągle płacze?! Ale w końcu jej życie w kilka chwil straciło sens, a na swoich barkach dźwigała ciężar choroby, swojej i najbliższych! Zuzanna nastolatka, która udaje dorosłą, mała manipulantka, zbyt samodzielna… A z drugiej strony wychowywana tylko przez ojca nieraz pomagała mu w domowych obowiązkach. Autorka porusza bardzo trudny i ważny temat, który może dotyczyć każdego z nas.


__________________________________________
Liliana Fabisińska, „Córeczka”, Filia, 2015, 416 stron


Książka bierze udział w wyzwaniach
„Kiedyś przeczytam 2016” i „MINI BOOK CHALLENGE 2016”. 

05:32

"Drobne kłamstwa" - Heather Gudenkauf

"Drobne kłamstwa" - Heather Gudenkauf




„Przyzwyczaiłam się do otrzymywania telefonów w środku nocy (…) Z tych nocnych telefonów zwykle dowiaduję się o brutalnych domowych burdach, przez które należy zabrać dziecko z domu dla jego własnego bezpieczeństwa. Te nocne wypadki są do siebie przygnębiająco podobne i rzadko kiedy dobrze się kończą: ojciec w alkoholowym ciągu może oznaczać poturbowane żebra, złamane kości. Dzieci bez opieki z dostępem do zapalniczek równają się poparzeniom trzeciego stopnia. Kłótnia małżeńska może się zakończyć ranami postrzałowymi albo kutymi. Za każdym razem dzieci są głęboko dotknięte dramatem, którego były świadkami, a wyrwanie ich z życia, które znają, bez względu na to, jakie było dysfunkcyjne i niszczące, zawsze wprowadza je w stan zagubienia.”



          Miejski park to idealne miejsce na popełnienie przestępstwa. Pijaństwo, drobne porachunku, bójki, prostytucja, a nawet morderstwo. Pod jednym z pomników policjanci znajdują martwą kobietę, stanowczo zbyt lekko ubraną jak na mroźny i zimowy dzień. Przy jej boku siedzi czteroletni chłopiec. 

          Ellen Moore, jako pracownik społeczny zostaje wezwana na miejsce zbrodni. Czuje się jakby cofnęła się w czasie. Już kilka lat temu uczestniczyła w podobnej sytuacji. Czy to porachunku z dilerem narkotykowym? Czy to seryjny morderca, karzący złe matki? Co ma z tym wspólnego pomnik bogini Leto, pod którym znaleziono kobiety? Ellen i jej przyjaciel starają się odpowiedzieć na te pytania i rozwiązać zagadkę. 

           Heather Gudenkauf napisała świetną intrygę z rozwijająca się powoli akcją, nieoczekiwanymi zwrotami, która trzyma w napięciu nierozwiązaną zagadką do samego końca. Tego nie można jej odmówić. Niestety czuję ogromny niedosyt po przeczytaniu tej stanowczo za krótkiej książki. Uważam, że nie do końca został wykorzystany potencjał tej książki, a główny powód to za mało stron, na których można by było opisać szerzej bohaterów czy zbudować większe napięcie. 

         Książka stanowczo przyciąga zdjęciem znajdującym się na okładce i intrygującym tytułem, nie wspominając już o opisie książki i pozytywnymi opiniami. Niestety nie czuję się usatysfakcjonowana po lekturze. Miałam wrażenie, że autorka pisała ją pod presją czasu, niczym pasażer pociągu, który musi wysiąść na swojej stacji, bądź w zeszycie z kilkoma wyrwanymi kartkami ze środka ujmując sporo treści. Odczucie potęgowało się proporcjonalnie do kończących się kartek książki. Czuję, że książce sporo brakowało w środku i niestety to odczucie zostało ze mną na długo. Z miłą chęcią sięgnę po jakąś jeszcze powieść autorki, ale stanowczo sprawdzę ilość stron. 



_____________________________________________________

Heather Gudenkauf, "Drobne kłamstwa", Filia, 2015, 82 strony

12:09

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry




„Kocham cię powoli. Kocham cię głęboko. Kocham cię szeptem. Kocham cię zapamiętale. Kocham cię bezwarunkowo. Kocham cię czule i ostro, wolno i szybko. Poza czasem i na zawsze. Kocham cię, ponieważ po to się urodziłem.”

„Myślałem, że sobie ciebie wymyśliłem. Myślałem, że żyłem w świecie ciemności i wymarzyłem twoje istnienie. Że w jakiś sposób mój umysł cię stworzył (..). Ale potem uświadomiłem sobie, że nigdy nie potrafiłbym marzyć o czymś tak pięknym. Jesteś powodem, dla którego ludzie wierzą w jutro. Jesteś głosem, który odstrasza cienie. Jesteś miłością, dzięki której oddycham”

„Kim chce pan być, gdy pan dorośnie? Ponieważ dorastanie nigdy się nie kończy, a marzenia rzadko gasną.”



         Ashlyn ma dziewiętnaście lat, gdy jej życie zmienia się. Jej siostra bliźniaczka zmarła, a matka dziewczyny zachowuje się tak, jakby wolała, aby to Ash umarła zamiast Gabby. Obie nie radzą sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Na domiar złego matka wysyła dziewczynę do ojca, który po rozstaniu nie interesował się nimi. Nowe miasto, nowa szkoła, nowa rodzina, to wszystko ją przytłacza, jednak już w pociągu poznaje młodego mężczyznę, który rozświetla jej pobyt w Wisconsin. 

           Tych dwoje rozumieją się niemal bez słów. Są jak dwa pasujące do siebie elementy układanki. Niestety ich szczęście nie trwa długo. Daniel Daniels ma własny zespół „Misja Romeo” i pracuję w liceum, do którego uczęszcza bohaterka. Związek nauczyciela z uczennicą jest bardzo ryzykowny dla niego. W dodatku zastępcą dyrektora jest ojciec Ashlyn. 

           Książka „Kochając pana Danielsa” wpadła w moje ręce ze względu na piękną okładkę. Niestety niczego więcej nie dowiedziałam się nie czytając jej. Notatka na okładce nic nie mówi, poza tym, że czeka nas romans pełen bólu, smutku, ale i radości, wzajemnego zrozumienia, czy bliskości bratniej duszy. 

          Utrata bliskiej osoby to wielki cios, a w tym przypadku cios poniżej pasa. Jestem w stanie sobie wyobrazić ból głównej bohaterki po stracie, gdyż jestem mamą bliźniaczek. Ostatnio musiały być rozdzielone z powodu choroby. Pomimo swojego niespełna roku i zaledwie trzech dni w szpitalu dziewczynki strasznie przeżywały rozłąkę. Wracając do książki miałam wrażenie, że czytam o dziewczynie dziesięć lat młodszej. Momentami główna bohaterka bardzo mnie denerwowała, szczególnie na początku. Wraz z rozwojem akcji Ashlyn zaczyna zachowywać się ja na swój wiek przystało. 

          Książka jest napisana prostym i lekkim językiem. Bardzo mocno zaprzyjaźniłam się z przyrodnim bratem  Ash – Ryan, który skrywa swoją orientacje seksualną.  Wydaje mi się, że lepiej są opisani bohaterowie poboczni niż główni. Niestety, autorka postąpiła nieładnie i wykorzystała kilka motywów, które zostały już opisane w innych książkach, i odniosły ogromny sukces. 

          Mnie książka niestety nie porwała. Może dlatego, że za dużo było w niej dramatyzmu? Może dlatego, że ten etap w moim życiu jest już dawno za mną? Mimo tych minusów i historii, która już została nie raz opisana w książkach były rzeczy, które mi się spodobały i zaskoczyły – zespół Daniela „Misja Romeo”, jego geneza i przepiękne teksty oraz zabawa w „Szeksa”.





_______________________________________________________________
Brittainy C. Cherry, „Kochając pana Danielsa”, Filia, 2015, 432strony

Copyright © zazakladka.blogspot.com , Blogger