Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współczesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współczesna. Pokaż wszystkie posty

14:01

"Światło, które utraciliśmy" Jill Santopolo

"Światło, które utraciliśmy" Jill Santopolo




„Patrzymy na świat przez pryzmat naszych pragnień, żalów, nadziei i lęków.”

„Niektóre relacje przypominają jej pożar, są tak potężne, wszechogarniające, majestatyczne i niebezpieczne. Możesz w nich spłonąć, zanim się zorientujesz, jak bardzo cię pochłonęły. Inne są podobne do ognia na kominku, który pali się jednostajnie, dając ciepło i tworząc przytulną atmosferę.”

„To właśnie miłość. Sprawia, że człowiek czuje się nieskończony i niezwyciężony, jakby cały świat stanął przed nim otworem. Niestraszne mu żadne przeszkody, a każdy dzień jest pełen cudów.”



          Niektóre dni sprawiają, że zmienia się nasze życie, zmieniamy się my i wszystko wokół. Nie mam na myśli w tej chwili dnia ślubu, czy narodzin dziecka, a na przykład 11 września 2001 roku, czyli dzień zamachu na World Trade Center w Nowym Jorku. Tego dnia Lucy i Gabe poznali się i bardzo przypadli sobie do gustu, ale również zrozumieli,  jak kruche jest życie,  i że nie można go po prostu przeżyć, należy dać coś od siebie światu i ludzkości.

          Ich drogi splatają się i tworzą idealną parę. Piękni i młodzi,  chcący coś osiągnąć. Oboje pragną wpłynąć na ludzi, zmienić ich poglądy i nauczyć czegoś nowego, uwrażliwić ich na problemy drugiego człowieka. Wszystko układa się doskonale, dopóki Gabe nie dostaje propozycji pracy w charakterze  wojennego fotoreportera. Żadne z nich nie chce zrezygnować ze swojej pasji i ścieżki kariery, ich koniec jest nieuchronny, ale czy to właściwy wybór?

          Gabe to młody, troskliwy i opiekuńczy mężczyzna. Fotoreporter, który chce uchwycić  świat takim jaki jest, z bólem i cierpieniem, które w trakcie wojny jest wszechobecne. Jest zdolny do poświęceń, nie tylko wdrapując się na skały i klęczący z aparatem fotograficznym, ale również poświęcając swój związek.

          Lucy to kobieta pragnąca miłości i czułości. Jest niezwykle inteligentna i chce zrobić coś więcej dla świata, dlatego zamiast pracować w marketingu i reklamie zajęła się pisaniem scenariuszy dziecięcych bajek. W ten sposób chce wpłynąć na wychowywanie i rozwój dzieci.

          Rozstanie dla Lucy było strasznym przeżyciem i długo musiała się po nim zbierać. Rozumiała Gabe i jego chęci, jednak nie była w stanie zrozumieć dlaczego ją zostawił, czemu nie chciał spróbować wrócić do niej. Sama również nie była gotowa do poświęcenia swojej kariery i wyruszenia z ukochanym. Życiowe  wybory rozdzieliły ich i złamały serca, ale żadne z nich nie zmarnowało tego czasu. Poświęcili się swoim pasjom i pracy, z której próbowali wycisnąć coś jeszcze. Lucy swoje szczęście odnalazła u boku Darrena. Uroczego i trochę starszego od siebie. Zdecydowany i kochany chciał być dla niej oparciem, jej adoratorem, kimś kto ją rozśmieszy, zaskoczy i sprawi radość. Pomimo pewnych niedoskonałości razem stworzyli wspaniałą rodzinę.

          Niektórzy mówią, że każde uczucie, które nazywamy miłością jest inne. Miłość pierwsza, młodzieńcza, szalona wręcz nieskazitelna. To z nią porównujemy większość kolejnych związków i oblicz tego uczucia. Lucy bardzo kochała Gabe’a. To była miłość wyjątkowa, silna więź pełna zrozumienia i czułości. Rozumieli się bez słów, czyny, pasje, cele, to wszystko łączyło ich. Byli jak dwie połówki jabłka, które ktoś przekroił na siłę. Miłość do Darrena była inna, co nie znaczy że nie była szczera czy prawdziwa. Kochała jego i dzieci, tylko nie potrafiła zapomnieć o swojej połowie jabłka.

          Książka jest wspomnieniami Lucy. Opowiada ona o swoim życiu, relacjach z Gabe’m i resztą bohaterów, o decyzjach które podjęła i ich skutkach. Nie raz stanęła przed bardzo ciężkim wyborem. Czy wybrała właściwie? Czy na pewno tak ma wyglądać jej życie? Co by było gdyby? Te pytania nie raz nękają bohaterkę. Ciężko jest nam stwierdzić czy dobrze robimy, to zwykle okazuje się po jakimś czasie. Ale czy na pewno byśmy chcieli zrobić inaczej? Gdybyśmy nie podjęli takiego kroku, to czy bylibyśmy tutaj gdzie jesteśmy? To pytania bardzo trudne i zwykle nie daje się znaleźć na nie odpowiedzi. Czy Lucy się udało? Zachęcam do przeczytania tej historii.

          Prawdziwa miłość, życiowe dylematy i jedyni tacy bohaterowie. Gorąco polecam!


__________________________________________________________
Jill Santopolo, „Światło, które utraciliśmy”, Otwarte, 2017, 348 stron

00:15

"Ciemniejsza strona Greya" E. L. James - Zmienię się tylko dla ciebie!

"Ciemniejsza strona Greya" E. L. James - Zmienię się tylko dla ciebie!



"Pozory mylą. Nie czuję się dobrze.Mam wrażenie, jakby Słońce zaszło i od pięciu dni w ogóle nie wzeszło, Ano. Dla mnie przez cały czas trwa noc."

"Stoję przed nim naga i pozbawiona wstydu i wiem, że jest tak dlatego, iż on mnie kocha. Nie muszę się już chować. Christian nic nie mówi, jedynie patrzy. Widzę jego pożądanie, wręcz uwielbienie, i coś jeszcze, siłę jego pragnienia – siłę jego miłości do mnie."

"Ten piękny, pokręcony mężczyzna, który był dla mnie uosobieniem bohatera romantycznego - silny, tajemniczy samotnik - jest także kruchy, wyobcowany i pełen nienawiści do siebie samego."



          Anastasie Steel i Christiana Greya w pierwszym tomie cyklu połączył układ, który bardzo dokładnie określał ich stosunki i role na linii Pan - Uległa. Ana nie potrafiła pogodzić się z taką sytuacją, a tym bardziej zrozumieć czy zaakceptować ją. Nie rozumiała zachowania ani motywów, które kierowały ukochanym. Zerwała toksyczną więź, która ich łączyła. 

         „Ciemniejsza strona Greya” opowiada o przemianie,  jaką przeszedł Christian po rozstaniu. Nie potrafił dalej żyć bez Any. Często dopiero zdajemy sobie sprawę z tego ile ktoś dla nas znaczy, dopiero gdy go stracimy. To właśnie ta sytuacja zmusiła go do podjęcia decyzji o porzuceniu dotychczasowego stylu życia i związków, a raczej układów sypialnianych jakie zawierał z kobietami do tej pory. Ana nie do końca rozumie powody jakie kierowały Christianem, nie dopuszcza do siebie myśli, że może tyle dla niego znaczyć. Nie jest również przekonana, czy „waniliowy” związek wystarczy Greyowi. Boi się, że przeszłość i pragnienia Szarego kiedyś wrócą, a ona przestanie wystarczać mu jako partnerka. 

          W tym tomie dowiadujemy się więcej o przeszłości Christiana. Dlaczego wybrał taką drogę,  i jakie związki łączyły go z kobietami. W życiu mężczyzny pojawia się też niechciana i bardzo groźna była uległa – Layla. Kobieta niezrównoważona staje się ogromnym zagrożeniem, nie tylko dla związku pary, ale i dla ich życia. Był to mały wątek sensacyjny, który stanowczo urozmaicił lekturę i pomógł zyskać jej kolejną gwiazdkę w punktacji ;) Ponadto wszystko jest pozlepiane niczym ciasto na bajaderkę, które dla jeszcze większej słodyczy oblejemy grubo lukrem. Czujecie mdłości? 

          Zaskoczę was jeśli napiszę, że część serii podobała mi się bardziej. A może po prostu nie stawiałam jej większych oczekiwań? Pewna jestem za to, że gdyby nie to, że pozycja przybliży mnie do ukończenia dwóch wyzwań, do których w tym roku dołączyłam nie sięgnęłabym po ten tom i kolejny. Styl  autorki nadal się nie zmienił. Mamy wiele powtórzeń i bardzo znikome, płytkie opisy. Zniknęły za to kiepskie opisy scen erotycznych.  Nie wiem która z pań, autorka czy tłumaczka, jest tego zasługą. Ważne że nie kłuje już tak boleśnie w oczy. Poza dużą dozą słodkości, o której już wspomniałam znajdziemy w książce trochę akcji (nie mam na myśli tutaj tych erotycznych). Dzieje się tutaj znacznie więcej. Była uległa Christiana, wyjaśnienie wielu spraw z przeszłości mężczyzny, czy słynna pani Robinson, która wprowadziła go w ten erotyczny świat. 

          Christian Grey zmienił się, z niedostępnego i stanowczego mężczyzny, w bardziej ugodowego. Nadal może wszystko i robi wszystko, ale częściej bierze zdanie Any pod uwagę podejmując decyzje. Chorobliwie zazdrosny, nieziemsko przystojny i do bólu idealny Szary. Ana od pierwszego tomu również się nie zmieniła. Kobieta w dalszym ciągu nie zdaje sobie sprawy z tego, jak reagują mężczyźni na jej widok. Zachowuje się co najmniej dziwnie przechodząc nad poważnymi problemami nadzwyczaj spokojnie do porządku dnia codziennego, za to nad drobiazgami roztkliwia się zupełnie niepotrzebnie. Nie powtarzając się, jest tak samo irytującą postacią jak poprzednio. 

          W pierwszym tomie poznałam autorkę, jej styl, zasób słów i pomysł na fabułę. Nie ukrywam, że nie spodobała mi się książka i długo wahałam się czy mam siłę na kolejne spotkanie. Drugi tom nie przekonał mnie, ale również nie zniechęcił. Nie był to żaden krok w tył, a tym bardziej nie w przód. Oceniam go wyżej, ze względu na akcje, która pojawiła się w książce, bo za nic innego nie mogę. Nie stawiałam żadnych oczekiwań i wiedziałam już czego mogę się spodziewać. Nadal nie wiem na czym polega fenomen „Pięćdziesięciu odcieni”, a więc może czas na trzeci tom Greya? 


________________________________________________________
E.L. James, "Ciemniejsza strona Greya", Sonia Draga, 2012, 632 strony


Książka bierze udział w wyzwaniach
„Kiedyś przeczytam 2016” i „MINI BOOK CHALLENGE 2016”. 

14:11

"Wszystko czego wam nie powiedziałam" Celeste Ng - Spełniając marzenia dorosłych.

"Wszystko czego wam nie powiedziałam" Celeste Ng - Spełniając marzenia dorosłych.



„Jeśli mama kiedykolwiek wróci do domu i każe jej wypić mleko do końca, to je wypije (…) Nie trzeba będzie jej gonić, żeby umyła zęby, nie będzie płakać, kiedy lekarz zrobi jej zastrzyk, Zaśnie, gdy tylko mama zgasi światło. Nigdy więcej nie zachoruje. Zrobi wszystko, co mama każe. Wszystko, czego mama zechce.” 

„Przyglądał się tej kropli bez ruchu, jakby była rzadkim owadem, którego nie chciał spłoszyć. Potem, nie patrząc na żadne z nich, podniósł ją do ust i dotknął językiem, jakby był to miód.”

„Tak. Wiedziała, czego rodzice pragnęli, nawet kiedy nic nie mówili, i chciała, żeby byli szczęśliwi. Dotrzymała słowa.”

„Kiedy jedno idzie w górę, drugie idzie w dół. Kiedy jedno zyskuje, drugie traci. Kiedy jedno ucieka, drugie zostaje uwięzione na zawsze.”



          „Lydia Lee nie żyje.” To pierwsze zdanie powieści. Kim była? Dlaczego jej życie się skończyło? W jaki sposób? Tego nie wiemy my – czytelnicy, ani jej najbliższa rodzina. 

          W latach siedemdziesiątych w Ohio mieszka rodzina, która wyróżnia się na tle innych, są Amerykanami o chińskich korzeniach. W dniu, w którym dowiadują się o zaginięciu Lydii,  każdy z członków rodziny zastanawia się jak do tego doszło,  i co mogło się wydarzyć. Rodzice dziewczyny pragną,  aby ta była lepsza od nich, aby skończyła to czego sami nie mogli dokonać. James, ojciec dziewczyny,  pragnie aby była duszą towarzystwa, miała kolegów i koleżanki, których sam nigdy nie mógł zdobyć. Marilyn natomiast chciałaby dla córki kariery lekarza, sama wiele lat temu musiała porzucić marzenia o tytule „pani Doktor”. 

          Ciało dziewczyny zostaje znalezione na dnie pobliskiego jeziora. Matka dziewczyny nie chce uwierzyć, w to co mówią i sugerują stróżowie prawa. Nie chce dopuścić do siebie myśli, że jej córka mogła być nieszczęśliwa. James ukrywa swoje odczucia,  i znajduje krótkie chwile zapomnienia w ramionach innej kobiety. Starszy brat Nathan podejrzewa sąsiada, który przez ostatni semestr bardzo zbliżył się do jego  siostry. Szkolny łobuziak i podrywacz Jack, jest głównym podejrzanym w oczach chłopaka. A okazuje się, że dotąd  niezauważana i najmłodsza z rodzeństwa Hannah wie o rzeczach, o których reszcie rodziny nawet się nie śniło. Niestety nikt nie dostrzega jej w cieniu siostry. 

          Historia, która toczy się powoli w swoim tempie rozwija się na naszych oczach, pozwalając nam na chwile refleksji i zastanowienia, świadomej i twardej oceny sytuacji. Każdy rodzic niewiele wie o swoim dziecku. Szczególnie w okresie, gdy nasze maleństwo ukończy swoje naście lat. Jak wiele zależy wtedy od nas i naszej szczerości? Jak wiele możemy zyskać przyznając się do tego, że nie każdy jest perfekcyjny? Ważne jest aby dziecko czuło w nas oparcie, aby mogło przyjść do nas z każdym problemem. Chcemy dla niego najlepiej, to naturalne, ale nie możemy przez to narzucać mu własnej woli i obciążać go własnymi marzeniami. Każdy ma prawo do decydowania o sobie i swoim losie. 

          To nie jedyny problem, który jest poruszony w tej książce. Autorka wyraźnie pokazała inność rodziny o chińskim pochodzeniu w latach siedemdziesiątych Ameryki. Małżeństwa mieszane jeszcze nie zostały w pełny zaakceptowane przez władze, a co dopiero przez społeczeństwo. „Zielona karta” to jedno określenie, które nasuwało się na widok pary o mieszanych korzeniach. Odmienny wygląd, zachowanie, czy kultura wzbudzała bardziej niechęć niż zainteresowanie. Dzieci o odmiennej urodzie,  rzucały się w oczy swoją innością, która nie pomagała w budowie relacji z rówieśnikami. 



          Jestem już dobrych kilka dni po przeczytaniu książki,  i nadal nie umiem znaleźć odpowiednich słów, które do końca oddały moje odczucia. To uderzająca, oszałamiająca, rewelacyjna książka opisująca traumatyczne przeżycia, na których wpływ mógłby mieć również każdy z nas! Jestem w głębokim szoku po przeczytaniu tej książki. Jestem szczególnie zaskoczona tak dobrą pozycją, a przede wszystkim tak dobrze skonstruowaną i dopracowaną w najmniejszym szczególe DEBIUTANCKĄ książką Celeste Ng! Jest to najlepiej napisany debiut,  jaki dotychczas czytałam i naprawdę nie ma się do czego przyczepić! Język autorki jest bardzo przyjemny i lekki. Mimo wielu zabiegów jakie zastosowała podczas pisania tej historii (opisy sytuacji z perspektyw różnych członków rodziny, zmiany ram czasowych) nie pogubiła się w tym,  i nam również na to nie pozwoliła. W perfekcyjny sposób prowadzi nas przez historię życia rodzinny Lee,  i odkrywa kolejne karty, które wpłynęły na takie postępowanie bohaterów. Polecam każdemu i bez zawahania. Do dziś nie wiem jak to się stało, że książka nie znalazła się w moim cyklu „Chcę to mieć!”, w którym przedstawiam comiesięczne zestawienie nowości, które szczególnie przyciągnęły moją uwagę. 


_________________________________________________________________________
Celeste Ng, „Wszystko czego wam nie powiedziałam”, Prószyński i S-ka, 2016, 332 strony







13:44

"Bezdomna" Katarzyna Michalak - A ty, co wiesz o drugim człowieku, który prosi cię o kromkę chleba?

"Bezdomna" Katarzyna Michalak - A ty, co wiesz o drugim człowieku, który prosi cię o kromkę chleba?



„Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. Może się bowiem okazać, że znalazł się na dnie przez nieszczęście, chorobę lub ludzką podłość.”

„- Boże, broń nas od przyjaciół. Z wrogami poradzimy sobie sami.”



          Kinga Król jest młodą kobietą, która swego czasu miała wszystko. Miała dobrą pracę, dom i męża. Dzisiaj nie ma niczego poza warstwą ubrań na sobie. Jak to się stało, że młoda dziewczyna włóczy się po okolicach dworca, dojada resztkami wyrzuconymi przez ludzi do śmietników i śpi we własnoręcznie wykopanej norze pod szopą na terenie opuszczonej działki? Otóż wystarczyło bardzo niewiele, aby została wykluczona przez najbliższych, przez społeczeństwo i pozostawiona sama sobie, bez możliwości na powrót do wcześniejszego życia. Miłość do nieodpowiedniego mężczyzny, nierozsądne decyzje, choroba psychiczna, która została zbagatelizowana przez najbliższych, a koniec końców wielka tragedia.

          Joanna Reszka pracuje jako dziennikarka w jednej z plotkarskich gazet. Ma własne mieszkanie, ma dobry samochód, ale nie koniecznie zapracowała na to uczciwą i ciężką pracą. Mogłoby się wydawać, że jest kobietą szczęśliwą i spełnioną… Aśka nie ma wokół siebie nikogo bliskiego. Nie ma przyjaciół, a rodzina się od niej odwróciła. Rosnące kilogramy wzbudzają zaufanie, co pomaga jej w zdobyciu materiału na artykuł, ale nie pomagają znaleźć mężczyzny i ustatkować się. Bezwzględna dziennikarka, gotowa do łamania wielu zasad, aby zdobyć to na czym jej najbardziej zależy – artykuł na pierwszą stronę!

          Te dwie różne kobiety spotykają się w Wigilijną noc w śmietniku. Jedna chce wyrzucić śmieci, a druga próbuje umrzeć. Alkohol, prochy i mróz miały pomóc Kindze skończyć ze sobą, dopiero zbłąkany kot zmusza ją do zmiany decyzji. Nie chciała zabierać go na tamten świat ze sobą. Joanna zabiera dwie przybłędy do domu. Z jednej strony chce im pomóc, a z drugiej…. To będzie wspaniały temat na kolejny artykuł! Szkoda tylko, że już po świętach! Czy Aśce uda się dowiedzieć dlaczego Kinga chciała ze sobą skończyć? Jakie tajemnice skrywa pod warstwą ubrań? Czy wykorzysta historię przyjaciółki, aby zdobyć  wymarzoną nagrodę? Czy Kinga przestanie się zadręczać i karać? Czy da przede wszystkim sobie samej szansę na powrót do życia?

          Historia, która mogłaby powalić na kolana i zmusić czytelnika do wylania morza łez. Mogłaby. Niestety nie cały potencjał tej historii został wykorzystany. Rozumiem, że pani Michalak chciała skupić się na najważniejszym z problemów kobiety jakim była bezdomność. Odrzuconej przez społeczeństwo, bez możliwości na powrót do poprzedniego życia, opuszczonej i samotnej kobiety, która boryka się po ulicach walcząc z cieniami przeszłości. Mimo to czuję, że brakuje mi rozwinięcia pozostałych tematów, równie ważnych! Aborcja, dzieciobójstwo, nietolerancja, depresja i choroba psychiczna… te wszystkie problemy zostały jedynie naszkicowane gdzieś w tle i pominięte. Przez to powieść dużo traci. Postacie wyraźne, z charakterem, a jednak wypadały dość niezgrabnie, przez mało dojrzały język, którym się posługiwały.

          Książka mimo tych wszystkich niedociągnięć wywołuje dużo emocji. Historia, którą opisuje jest bardzo realistyczna i może spotkać  również nas, szczególnie kobiety. Warto zatrzymać się przy niej i rozważyć problemy które porusza. Pomijając język bohaterek czytało mi się dobrze i szybko. Głównie polecam, ze względu na temat, który autorka porusza. Myślę, że gdy książka miała więcej stron, a pani Kasia by rozwinęła wątki poboczne, wtedy  byłaby to znakomita lektura.



_______________________________________________________
Katarzyna Michalak, „Bezdomna”, Znak Literanova, 2013, 256 stron

05:32

"Drobne kłamstwa" - Heather Gudenkauf

"Drobne kłamstwa" - Heather Gudenkauf




„Przyzwyczaiłam się do otrzymywania telefonów w środku nocy (…) Z tych nocnych telefonów zwykle dowiaduję się o brutalnych domowych burdach, przez które należy zabrać dziecko z domu dla jego własnego bezpieczeństwa. Te nocne wypadki są do siebie przygnębiająco podobne i rzadko kiedy dobrze się kończą: ojciec w alkoholowym ciągu może oznaczać poturbowane żebra, złamane kości. Dzieci bez opieki z dostępem do zapalniczek równają się poparzeniom trzeciego stopnia. Kłótnia małżeńska może się zakończyć ranami postrzałowymi albo kutymi. Za każdym razem dzieci są głęboko dotknięte dramatem, którego były świadkami, a wyrwanie ich z życia, które znają, bez względu na to, jakie było dysfunkcyjne i niszczące, zawsze wprowadza je w stan zagubienia.”



          Miejski park to idealne miejsce na popełnienie przestępstwa. Pijaństwo, drobne porachunku, bójki, prostytucja, a nawet morderstwo. Pod jednym z pomników policjanci znajdują martwą kobietę, stanowczo zbyt lekko ubraną jak na mroźny i zimowy dzień. Przy jej boku siedzi czteroletni chłopiec. 

          Ellen Moore, jako pracownik społeczny zostaje wezwana na miejsce zbrodni. Czuje się jakby cofnęła się w czasie. Już kilka lat temu uczestniczyła w podobnej sytuacji. Czy to porachunku z dilerem narkotykowym? Czy to seryjny morderca, karzący złe matki? Co ma z tym wspólnego pomnik bogini Leto, pod którym znaleziono kobiety? Ellen i jej przyjaciel starają się odpowiedzieć na te pytania i rozwiązać zagadkę. 

           Heather Gudenkauf napisała świetną intrygę z rozwijająca się powoli akcją, nieoczekiwanymi zwrotami, która trzyma w napięciu nierozwiązaną zagadką do samego końca. Tego nie można jej odmówić. Niestety czuję ogromny niedosyt po przeczytaniu tej stanowczo za krótkiej książki. Uważam, że nie do końca został wykorzystany potencjał tej książki, a główny powód to za mało stron, na których można by było opisać szerzej bohaterów czy zbudować większe napięcie. 

         Książka stanowczo przyciąga zdjęciem znajdującym się na okładce i intrygującym tytułem, nie wspominając już o opisie książki i pozytywnymi opiniami. Niestety nie czuję się usatysfakcjonowana po lekturze. Miałam wrażenie, że autorka pisała ją pod presją czasu, niczym pasażer pociągu, który musi wysiąść na swojej stacji, bądź w zeszycie z kilkoma wyrwanymi kartkami ze środka ujmując sporo treści. Odczucie potęgowało się proporcjonalnie do kończących się kartek książki. Czuję, że książce sporo brakowało w środku i niestety to odczucie zostało ze mną na długo. Z miłą chęcią sięgnę po jakąś jeszcze powieść autorki, ale stanowczo sprawdzę ilość stron. 



_____________________________________________________

Heather Gudenkauf, "Drobne kłamstwa", Filia, 2015, 82 strony

00:49

"Nie oddam dzieci!" - Katarzyna Michalak

"Nie oddam dzieci!" - Katarzyna Michalak



„Przyszłości nie zmienimy żadnym "gdybym". Mamy wpływ tylko na to tu i teraz. I czasami na swoją przyszłość. To wszystko.”

„Współczucie, jakie dotąd miał do przyjaciela, powoli zaczynało zamieniać się w litość. A litość tym różni się od współczucia, że jest podszyta pogardą.”

„Po to właśnie są przyjaciele: by Cię bronić nawet przed tobą samym.”



          Michał Sokołowski jest znanym i cenionym lekarzem, kochającym mężem i ojcem trójki dzieci. Ten dobry, charyzmatyczny i przystojny mężczyzna niestety często stawia pracę na pierwszym miejscu, przed rodziną. Nawet teraz, gdy lada dzień ma przyjść na świat jego synek, a najmłodsze z dzieci świętuje trzecie urodziny. Michał zostaje w szpitalu na dyżurze, który zmieni jego życie.

          Na stół operacyjny trafia mężczyzna w stanie krytycznym z bardzo poważnego wypadku. Doktor Sokołowski nie zdaje sobie sprawy, że właśnie ratuje życie mężczyźnie, który wraz z przyjacielem zamordował mu dwie najważniejsze istoty na świecie. Właśnie w tym momencie zaczyna się walka o przyszłość rodziny Sokołowskich.

          Michał załamany nie potrafi sobie poradzić z bólem i żalem po stracie żony oraz syna. Popadając w depresję i alkoholizm zaniedbuje dzieci oraz obowiązki domowe. Rodzina odwraca się od mężczyzny, przyjaciół trzyma na dystans, a całą sytuacją mocno interesują się media.

           „Nie oddam dzieci” to przepiękna książka. Mocna, uderzająca i przepełniona emocjami. Nie zostawi na was suchej nitki. To opowieść o przewrotnym losie, o wielkiej stracie i jeszcze większym bólu jaki temu towarzyszy, o odpowiedzialności, którą ponosimy za swoje czyny te dobre i te złe. A przede wszystkim o miłości ojca do dzieci, o bliskości i czułości, wielkich wartościach rodzinnych. Każdy z nas błądzi, najważniejsze jest, aby odnaleźć odpowiednią drogę i pozwolić sobie pomóc.

          Katarzyna Michalak gwarantuje dobrą lekturę, mimo to aż takiej książki się nie spodziewałam. Czytałam z zapartym tchem kibicując Michałowi, płacząc razem z nim w trudnych chwilach, a nawet krzycząc, żeby w końcu wziął się w garść i zaczął walczyć o życie – swoje i swoich dzieci. Książka zapada w pamięć i na bardzo długi czas zostaje z nami.


______________________________________________________________________
Katarzyna Michalak, „Nie oddam dzieci!”, Wydawnictwo Literackie, 2015, 250 stron



04:58

"P.S. Kocham Cię" - Cecelia Ahern

"P.S. Kocham Cię" - Cecelia Ahern

     


„Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie Cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha Cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy Tobie zawsze, bez względu na wszystko.”

„Spotkanie kogoś, kogo pokocha się z wzajemnością, jest wspaniałym uczuciem. Ale spotkanie bratniej duszy jest uczuciem chyba jeszcze wspanialszym. Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy tobie zawsze, bez względu na wszystko.”

„Dzisiaj jestem szczęśliwa. A o jutro będę się martwiła jutro.”



            Holly została sama w pustym domu, w wielkim łóżku i życiu. Nie radzi sobie ze śmiercią męża, przyjaciela, bratniej duszy. Popada w depresję, zamykając się w domu pełnym wspomnień. Gerry nie żyje, zmarł na nowotwór mózgu, zostawił jednak po sobie kilka listów. Jego trzydziestoletnia żona ma je otwierać stopniowo – jeden na każdy miesiąc, przez najbliższy rok. W każdym z nich Gerry umieszcza radę, wskazówkę dla swojej żony, jak ma sobie poradzić bez niego. 

         Żart pisania lisów dla bliskiej osoby stał się rzeczywistością. Gerry wykorzystał tą możliwość wspierania żony po swojej śmierci. To jedyny sposób, w jaki mógł być blisko niej w tych trudnych chwilach, jak mógł ją wesprzeć zza grobu. Strata bliskiej osoby to wielki cios. Mężczyzna w sile wieku, mający plany, marzenia, żonę i wspólną przyszłość przed sobą, został brutalnie zabrany. Wyrwany ze świata żywych po rocznej walce z rakiem. Postanowił pomóc i zadbać o Holly w przyszłości. Listy pomagają jej podjąć decyzje, wpływają na nią i zmuszają do życia. W końcu to ostatnia wola jej męża. Nie może mu odmówić. 

          To wzruszająca opowieść o utracie bliskiej osoby, o budowaniu życia od nowa. To bardzo trudne, odnaleźć się po stracie swojej drugiej połowy. Oddychać, jeść, spać… po prostu żyć. Mieli wspólne plany, a teraz została sama, w domu pełnym jego rzeczy, nie mogąc sobie poradzić mimo pomocy przyjaciół i rodziny. Staje na nogi dzięki mężowi, dzięki jego listom i przyjaciołom, którzy wspierają Holly w wykonywaniu powierzonych zadań.  

          Lekka i przyjemna lektura umiliła mi dwa wieczory, pomimo ciężkich doświadczeń głównej bohaterki jest to książka pełna humoru i pozytywnych emocji. Przedstawia obraz walki o siebie, o swoje życie. Śmierć dotyka nas bardzo boleśnie, ale zegar niestety nadal tyka, czas nie staje w miejscu i nie czeka, aż dojdziemy do siebie. To przepiękna opowieść o sile człowieka, który musi zmierzyć się ze swoją przyszłością. Zacząć żyć na własny rachunek, niemal sam pośród bliskich połączonych w pary. 


___________________________________________________
Cecelia Ahern, „P.S. Kocham Cię”, Świat Książki, 2008, 456 stron

07:12

"Dziewczyna z porcelany" - Agnieszka Olejnik

"Dziewczyna z porcelany" - Agnieszka Olejnik



„ Jak mogłem kiedyś sądzić, że wygląd i strój są tak piekielnie ważne? Teraz nie miało to dla mnie żadnego sensu. Po co to komu? Jakie ma znaczenie, co założę: popielaty płaszcz z najnowszej kolekcji czy starą, brązowa kurtkę? Czy kobieta ma modną kieckę, czy rozciągnięty dres? Jest szczupła i umięśniona czy ma fałdki tłuszczu? Nieistotne. Ważne, że można na niej polegać, wierzyć jej słowom i być pewnym jej uczuć. Najważniejsze są czułość, ciepło i zaufanie. Trzeba znaleźć osobę, z którą ma się o czym rozmawiać i potrafi milczeć. Taką kobietę, w którą chce się wtulić twarz i końca życia wdychać jej zapach- jej, a nie perfum, jakich używa. To właśnie jest ważne i paradoksalnie, dopiero kiedy mi tego zabrakło, pojąłem, na czym polega prawdziwe uczucie."



          Michał jest studentem informatyki, pasjonuje się fotografią i dorabia jako model. Jest młodym i wolnym człowiekiem. Dba o wygląd, który jest niezbędny do pracy, jak i do „wyrywania” dziewczyn na jeden raz. Wszystko się zmienia, gdy odbiera telefon, który zmienia jego poukładane studenckie życie. Rodzice Michała nie żyją, zginęli w wypadku samochodowym ,osieracając dwóch synów. Michał wraca do rodzinnego domu, aby móc zająć się Tomaszkiem – swoim młodszym bratem. Dopiero tutaj z rozumie co to jest prawdziwe życie, poznaje trudy bycia głową rodziny i bycia odpowiedzialnym za życie drugiej osoby.

          W trudach związanych z opieką nad chłopcem Michałowi pomaga Zuzanna. Nauczycielka języka rosyjskiego, która zaskakuje nietuzinkową urodą, czułością skierowaną do małego chłopca jak i smutną przeszłością. Jest kobietą dojrzałą, która „potrzebuje mężczyzny, nie chłopca”. Czy uda im się stworzyć stały i trwały związek? Czy Michał będzie w stanie zmienić się i zaopiekować się kruchą lalką z porcelany tak, aby jej nie zranić?

          To moje pierwsze spotkanie z Agnieszką Olejnik i na pewno nie ostatnie. Tytuł już od jakiegoś czasu „chodził za mną” i cieszę się, że w końcu mogłam zagłębić się w lekturze na dwa wspaniałe wieczory. Historia opowiadana przez panią Agnieszkę zachwyciła mnie już od pierwszych stron. Ona starsza kobieta po przejściach, on młodziak, który zbyt szybko musiał dorosnąć. Oboje mają się ku sobie, jednak czeka ich długa droga zanim będą mogli być razem. A droga na pewno nie jest usłana różami. Mroczne sekrety, rodzinne tajemnice czy dziwne związki między bohaterami to tylko część tej powieści.

          Książka porwała mnie od pierwszych stron spokojną i wyważoną akcją. Przemyślanymi wątkami, z czego każdy ma swój niepowtarzalny wkład w całą historię. Bohaterami o rozbudowanych osobowościach, gdzie Michał powoli przechodzi przemianę, a Zuza stara się zaznać szczęścia, ale nie jest lekko myślna i nie zatraca się w każdym mężczyźnie. Bardzo się bałam, że opis książki zamieszczony na okładce zapowiada kolejne romansidło z chaotyczną akcją i niedopracowanymi bohaterami, a tu znalazłam perełkę! Dosłownie. Nie miałam się do czego przyczepić. Wiem, że nie jedna osoba może stwierdzić, że w książce nie ma akcji w ogóle, bądź jest to kolejny romans opisujący parę, gdzie ona jest starsza od niego. Ale nie zrażajcie się. Autorka zapewniła nam powoli rozwijającą się akcje, a historia, którą opisała jest jedną z najlepszych jakie czytałam!


________________________________________________________________
Agnieszka Olejnik, „Dziewczyna z porcelany”, Czwarta Strona, 2015, 320 stron

12:09

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry




„Kocham cię powoli. Kocham cię głęboko. Kocham cię szeptem. Kocham cię zapamiętale. Kocham cię bezwarunkowo. Kocham cię czule i ostro, wolno i szybko. Poza czasem i na zawsze. Kocham cię, ponieważ po to się urodziłem.”

„Myślałem, że sobie ciebie wymyśliłem. Myślałem, że żyłem w świecie ciemności i wymarzyłem twoje istnienie. Że w jakiś sposób mój umysł cię stworzył (..). Ale potem uświadomiłem sobie, że nigdy nie potrafiłbym marzyć o czymś tak pięknym. Jesteś powodem, dla którego ludzie wierzą w jutro. Jesteś głosem, który odstrasza cienie. Jesteś miłością, dzięki której oddycham”

„Kim chce pan być, gdy pan dorośnie? Ponieważ dorastanie nigdy się nie kończy, a marzenia rzadko gasną.”



         Ashlyn ma dziewiętnaście lat, gdy jej życie zmienia się. Jej siostra bliźniaczka zmarła, a matka dziewczyny zachowuje się tak, jakby wolała, aby to Ash umarła zamiast Gabby. Obie nie radzą sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Na domiar złego matka wysyła dziewczynę do ojca, który po rozstaniu nie interesował się nimi. Nowe miasto, nowa szkoła, nowa rodzina, to wszystko ją przytłacza, jednak już w pociągu poznaje młodego mężczyznę, który rozświetla jej pobyt w Wisconsin. 

           Tych dwoje rozumieją się niemal bez słów. Są jak dwa pasujące do siebie elementy układanki. Niestety ich szczęście nie trwa długo. Daniel Daniels ma własny zespół „Misja Romeo” i pracuję w liceum, do którego uczęszcza bohaterka. Związek nauczyciela z uczennicą jest bardzo ryzykowny dla niego. W dodatku zastępcą dyrektora jest ojciec Ashlyn. 

           Książka „Kochając pana Danielsa” wpadła w moje ręce ze względu na piękną okładkę. Niestety niczego więcej nie dowiedziałam się nie czytając jej. Notatka na okładce nic nie mówi, poza tym, że czeka nas romans pełen bólu, smutku, ale i radości, wzajemnego zrozumienia, czy bliskości bratniej duszy. 

          Utrata bliskiej osoby to wielki cios, a w tym przypadku cios poniżej pasa. Jestem w stanie sobie wyobrazić ból głównej bohaterki po stracie, gdyż jestem mamą bliźniaczek. Ostatnio musiały być rozdzielone z powodu choroby. Pomimo swojego niespełna roku i zaledwie trzech dni w szpitalu dziewczynki strasznie przeżywały rozłąkę. Wracając do książki miałam wrażenie, że czytam o dziewczynie dziesięć lat młodszej. Momentami główna bohaterka bardzo mnie denerwowała, szczególnie na początku. Wraz z rozwojem akcji Ashlyn zaczyna zachowywać się ja na swój wiek przystało. 

          Książka jest napisana prostym i lekkim językiem. Bardzo mocno zaprzyjaźniłam się z przyrodnim bratem  Ash – Ryan, który skrywa swoją orientacje seksualną.  Wydaje mi się, że lepiej są opisani bohaterowie poboczni niż główni. Niestety, autorka postąpiła nieładnie i wykorzystała kilka motywów, które zostały już opisane w innych książkach, i odniosły ogromny sukces. 

          Mnie książka niestety nie porwała. Może dlatego, że za dużo było w niej dramatyzmu? Może dlatego, że ten etap w moim życiu jest już dawno za mną? Mimo tych minusów i historii, która już została nie raz opisana w książkach były rzeczy, które mi się spodobały i zaskoczyły – zespół Daniela „Misja Romeo”, jego geneza i przepiękne teksty oraz zabawa w „Szeksa”.





_______________________________________________________________
Brittainy C. Cherry, „Kochając pana Danielsa”, Filia, 2015, 432strony

00:41

"Co nas nie zabije" - David Lagercrantz

"Co nas nie zabije" - David Lagercrantz




„Ludzie chcą się dopasować i zasłużyć na pochwałę i dlatego popełniają niewyobrażalne głupoty.”

„Nikt nie wyjawia nic poufnego, jeśli nie ma z tego korzyści. Czasami pobudki są szlachetne, jak na przykład poczucie sprawiedliwości, chęć ujawnienia korupcji czy nadużyć. Najczęściej jednak w grę wchodzi walka o władzę - chęć pogrążenia przeciwnika i wzmocnienia własnej pozycji.”

„Żyć to znaczy nie być do końca spójnym, pani profesor.” 



          Mikael Blomkvist przeżywa kryzys w życiu zawodowym, i poważnie rozważa odejście z gazety, którą stworzył, i gdzie pracował jako dziennikarz śledczy. Zmienia jednak zdanie, gdy Frans Balder – profesor specjalizujący się w badaniach nad sztuczną inteligencją, kontaktuje się z nim w środku nocy. Mężczyzna wszedł w posiadanie kompromitujących informacji na temat służb specjalnych Ameryki. Gdy zostaje zamordowany we własnym domu przez profesjonalnego zabójcę, sprawy się komplikują. Mikael postanawia dowiedzieć się więcej, potrzebuje jednak do tego pomocy Lisbeth, która jak nikt inny zna się na komputerach. W grę wchodzi nie tylko rozwiązanie zagadki i tajemnicze badania profesora, ale i mały chłopiec o nieco mglistym spojrzeniu. 

          „Co nas nie zabije” to kontynuacja trylogii Millenium napisanej przez Stiega Larssona. Wzbudziła niemałe zainteresowanie i krytykę, przede wszystkim dlatego, że ktoś jednak spróbował ją dokończyć, a może poprawić pierwotnego autora. Jak tylko dowiedziałam się o książce, postanowiłam ją przeczytać. Polubiłam bardzo bohaterów Millennium i tą porywającą akcję, od której nie sposób się oderwać. Chciałam się przekonać czy David Lagercrantz podołał zadaniu kontynuacji i utrzymał poziom książki, czy nie zniszczył historii jaką pokochałam. Na początku było mi ciężko, ponieważ główni bohaterowie  stracili nieco na charakterze, ale przebrnęłam i zrozumiałam dlaczego, po czym akcja dosłownie mnie pochłonęła. Nowi bohaterowie i skomplikowana historia, która powoli odkrywa się i układa w spójną całość. 

          Odkrywamy świat, gdzie technologia staje się naszym sprzymierzeńcem, ale i wrogiem dając zbyt wiele możliwości przeciwnikowi. Gdzie prawo przestaje być prawem, a zaczyna być przestępstwem. Gdzie siostra staje przeciwko siostrze, a więzy krwi nie mają żadnego znaczenia. Tak moi drodzy. Poznamy Camille Salander i to w niezwykłych okolicznościach. 

          Książkę gorąco polecam, mimo że autorem kontynuacji to nie jest już pan Larsson, mimo to poradził sobie znakomicie. Wspaniali bohaterowie poboczni, wciągająca akcja i tempo jakie utrzymuje książka są jak najbardziej na plus. Dodatkowo cieszę się, że Lagercrantz nie chciał stworzyć „swojej” historii, a kontynuował dzieło. Powiązał akcję, ale pozwolił również poznać siebie i swój punkt widzenia.  Z wielką chęcią przeczytam inne dzieła autora, a ci którzy nie sięgają po „Co nas nie zabije” niech stanowczo żałują! 



____________________________________________________________
David Lagercrantz, „Co nas nie zabije”, Czarna Owca, 2015, 504 strony 

12:59

"Ucząc psa czytać" - Jonathan Carroll

"Ucząc psa czytać" - Jonathan Carroll



 "Wiesz, co podobało mi się najbardziej? Końcówka: kiedy Alice wzięła ostatnią frytkę z twojego talerza. Bardzo intymny gest. Trzeba kogoś lubić, żeby poczęstować się ostatnią frytką z jego talerza." [s.51]



          Tony Areal to przeciętny mężczyzna, szary urzędnik, który często staje się obiektem niewybrednych żartów kolegów z pracy. Pewnego dnia dostaję przesyłkę, a w niej znajduje się prawdziwy i wymarzony zegarek .  Na prezencie brak podpisu i adresu zwrotnego nadawcy. Jeszcze tego samego dnia Tony staje się właścicielem Porsche Cayman, którym odjeżdża spod firmy wraz z piękną kobietą w środku. Jego współpracownicy są równie zaskoczeni jak on. Co się dzieje, że ten szary człowiek nagle dostaje wymarzone przez siebie prezenty? Jak to możliwe, że tajemnicza Alice zna go tak dobrze, choć on nie jest w stanie sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek ją widział? 

          Jonathan Carroll pokazuje nam dwa światy, ten rzeczywisty i ten pełen sennych marzeń. Gdy główny bohater, a w sumie ich dwoje zamieni się rolami i każdy odnajdzie „to coś”, a raczej „tego kogoś”. Powieść pozwala nam razem z autorem zastanowić się nad odczuciami: miłości, tęsknoty, nadzieją, żalem, a na koniec straty. 

          Lektura należy do tych trudnych, zmuszających nas do myślenia i głębszej refleksji. Mimo tego, że jest krótka i łatwo się ją czyta, bardzo długo będziemy się nad nią zastanawiać. Intrygujący tytuł, zagadkowa okładka z postaciami o jednej twarzy i oczywiście autor stanowczo zmusił mnie do zatrzymania się przy niej.  



__________________________________________________
Jonathan Carroll, "Ucząc psa czytać", REBIS, 2015, 98stron

01:24

"Pięćdziesiąt twarzy Greya" - E. L. James

"Pięćdziesiąt twarzy Greya" - E. L. James




" Jesteśmy świadomymi swych czynów dorosłymi i to, co robimy za zamkniętymi drzwiami, jest wyłącznie naszą sprawą. Musisz uwolnić umysł i słuchać swego ciała. " 




          „Pięćdziesiąt twarzy Greya” opowiada o intrygującej grze dwojga ludzi. Ona – 23-letnia absolwentka literatury, niezdarna, pełna kompleksów i w 100% niewinna. On – tajemniczy biznesmen, elegancki, dobrze wychowany, przystojny i skrywający swoją przeszłość. Pragną siebie nawzajem, lecz każdy w inny sposób. Anastasia ma nadzieje, że znalazła swojego księcia z bajki na białym koniu, z którym będzie mogła dzielić życie. Christian, że znalazł kobietę Uległą, która będzie oddana swojemu Panu. Całość mocno doprawiona erotycznymi doznaniami, ale nie z dziedziny seksu „waniliowego” – klasycznego, a tego perwersyjnego. 

          Książka została okrzyknięta fenomenalną powieścią, hitem. Na świecie budzi skrajne emocje, ludzie są wręcz podzieleni na dwa obozy. I w tym wszystkim ciężko było się odnaleźć. Książkę zakupiłam w cenie bardzo promocyjnej przede wszystkim aby przekonać się o co jest tyle szumu. 
Na początku chcę podkreślić, że każdy z nas jest inny i ma prawo do własnego zdania. Powieść jest erotyczna, i to należy sobie przyswoić na samym początku, jeśli nie czujesz tego gatunku, odpuść sobie. 

          Przeczytałam szybko i bez zbytniego wysilania swoich szarych komórek. Niestety nie porwała mnie ta pozycja. Jestem zawiedziona przede wszystkim warsztatem pisarki. Znikoma charakterystyka postaci, która wynika z tego, że autorka wzorowała się na bohaterach sagi „Zmierzch”. Ona doskonale wie jak wyglądają jej bohaterowie niestety nie umie tego przekazać czytelnikowi. Książka posiada pewien schemat fabuły, który powtarza się cyklicznie. Ana przygryza wargę, natomiast Grey nie wytrzymuje i rzuca się na nią. Opisy scen erotycznych też nie wywołują podniecenia, są po prostu kiepsko opisane i mało realne. Autorka mimo szczerych chęci nie potrafi budować napięcia i przenosić w świat powieści, gdzie czytelnik zapomina o tym gdzie się znajduje. 

          Na czym więc polega fenomen „Pięćdziesięciu odcieni”? Myślę, że przede wszystkim na prostej fabule, która sprawia że wierzymy w coś nierealnego. Każda dziewczyna marzyła kiedyś o niegrzecznym chłopcu, który dla niej mimo wszystko był bardziej czuły i delikatny. Ponad to zabarwienie erotyczne, którego jak widać brakowało we współczesnej literaturze ostatnim czasem. Myślę że można to porównać z rynkiem muzycznym, gdzie czasami brakuje jakiejś smętnej melodii i pojawia się nagle jakiś artysta znikąd i wypływa na rynek niczym fala tsunami. Czy warto sięgać po ten tom? Nie. Można lepiej spożytkować ten czasu i przeczytać coś z klasyki tego gatunku. 


_______________________________________________________________________
E.L. James, "Pięćdziesiąt twarzy Greya, Sonia Draga, 2012, 608 stron



Na podstawie książki powstał film, który swoją premierę miał w tegoroczne walentynki. 






22:22

"Trafny wybór" - J. K. Rowling

"Trafny wybór" - J. K. Rowling



" Prawdziwa trudność, a zarazem wielkość, polegała na tym, żeby być tym, kim się jest naprawdę, nawet jeśli – a raczej zwłaszcza gdy – oznaczałoby to bycie okrutnym czy niebezpiecznym. Odwaga polegała na tym, żeby nie starać się ukryć zwierzęcia, którym się jest. Z drugiej jednak strony należało unikać bycia zwierzęciem w większym stopniu, niż było się nim w rzeczywistości. " [s. 78]

" Czy to już miłość, gdy ktoś zajmuje tak dużo miejsca w życiu drugiej osoby, że po jego odejściu powstaje niemożliwa do zapełnienia ziejąca pustka? " [s. 440]



          Pagford to małe i spokojne miasteczko, do dnia w którym umiera jeden z radnych, zwalniając wakat w Radzie Miasta. Zaczyna się poważna walka o „stołek”, a miasto pogrąża się w konflikcie nie tylko ze strony politycznej, ale również społecznej.

          Rada Miasta jest podzielona na dwa obozy, gdzie głównym sporem jest przyłączona dzielnica ciesząca się złą sławą. Zamieszkała w dużej mierze przez margines społeczny oraz ze znajdującym się na jej terenie ośrodkiem odwykowym jest dużym kłopotem psującym wizerunek pięknego i poukładanego miasteczka.

          Między mieszkańcami dochodzi do wojny, a na światło dzienne wychodzą skrywane tajemnice. Porządni obywatele przekraczają granice. Na jaw wychodzą niechciane fakty, kłamstwa, przestępstwa i konflikty które każdy chciałby schować głęboko w ciemnym kącie piwnicy. Jest to walka nie tylko między bogatymi i biednymi, ale również w małżeństwach, między rodzicami i ich dziećmi jak i nauczycielami a uczniami.

          Książka czekała na swoją kolej bardzo długo. Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o Harrym Potterze. Jestem ogromną fanką magicznego świata, który wykreowała pani Rowling i bałam się że mogę się zawieść. Szczególnie, że tytuł jak i okładka nie jest zbyt zachęcająca ani niczego nam nie zdradza. Czytając książkę na początku trzeba uzbroić się w cierpliwość.Przedstawianie każdego z bohaterów może nas zniechęcić. Obszerne opisy i charakterystyka postaci, której jest poświęcone wiele stron sprawiało że zaczynałam się gubić, a z horyzontu znikał mi główny wątek, lecz książka niepostrzeżenie nabiera tempa i już nie zwalnia. Powieść zmusza do bardzo dużych refleksji i spojrzenia na świat z większej perspektywy. To co dzieje się w tym małym miasteczku może, a nawet na pewno ma miejsce wszędzie, a my również możemy być jednym z uczestników takiej historii.

          J. K. Rowling posiada tą lekkość pisania co sprawia, że czytając książkę czujemy się jakby sama autorka czytała ją na głos. Zatem czytało się bardzo przyjemnie. Czytelnik zostaje sam z własnym sumieniem i czynami bohaterów, których osąd pozostawia nam autorka. Zakończenie jest równie zaskakujące jak i przejmujące jak cała powieść  i jej namacalność. Historia codzienna i bardzo zwyczajna ale opisana w zjawiskowy sposób. Nie da się oprzeć, ani zapomnieć. Gorąco polecam tą pozycję!


__________________________________________

J. K. Rowling, "Trafny wybór", Znak, 2012, 512 stron




Ponad to w tym roku telewizja HBO i BBC wyprodukowały miniserial na podstawie książki. Znajdziecie go pod takim samym tytułem. ;) 



Copyright © zazakladka.blogspot.com , Blogger