Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty

00:59

Bo w nas kobietach jest siła! - " Dzień Kobiet" Gabriela Gargaś

Bo w nas kobietach jest siła! - " Dzień Kobiet" Gabriela Gargaś




          Kobiecość. Kojarzymy ją przede wszystkim z kobietami. Aczkolwiek czy ona zawsze wygląda tak samo? Która z kobiet zasługuje na miano tej bardziej kobiecej. Ciepła, delikatna i czuła, dbająca o domowe ognisko. Czy może ta druga kobieta, głodna sukcesu, zdecydowana, asertywna  i ambitna? Czy mamy prawo decydować o tym kto jest bardziej kobiecy? Mamy to do siebie, że oceniamy, zawsze i wszędzie. Zawsze patrzysz na drugą osobę i analizujesz, a przede wszystkim porównujesz, do siebie, do swojego ideału. Czy to źle? Myślę, że to naturalne. Każda z nas jest inna. Nie musimy się ze sobą zgadzać w każdym aspekcie. Istotne jest to abyśmy były dla siebie wsparciem, akceptowały swoją inność i różne poglądy, bez narzucania komuś własnego zdania. Bądźmy dla siebie przyjaciółkami.

          „Dzień kobiet” to opowieść o kobietach, o ich kobiecości, o wzlotach i upadkach, o przeżyciach tych dobrych i złych, a przede wszystkim o wewnętrznej sile. Każda z nich jest inna i przeżyła swoją historię inaczej, ale każda z nich dąży do jednego. Pragnie być szczęśliwa! Trzy pokolenia, trzy kobiety, które mimo pokrewieństwa, bardzo różnią się od siebie.

           Cecylia dawno temu przeżyła coś szalonego i pięknego, coś niezwykłego. Miłość swojego życia. Coś takiego zdarza się tylko jeden raz, tylko jeden raz masz szanse miłość tak mocno i intensywnie. Niestety te czasy już dawno minęły, a teraz zostały już tylko wspomnienia. Było, minęło i nie ma do czego wracać. Przynajmniej jej się tak wydaje. Teraz jest przede wszystkim babciom, dla dorosłej wnuczki, którą wychowywała i wspiera z całych sił. Agnieszka nie czuła się dobrze w roli kury domowej. Czuła że gaśnie, że się wypala, że traci to co los jej ofiarował, swoją szansę. Kariera i droga do sukcesu, wcale nie była usłana płatkami róż. Ciężka praca, wyrzeczenia i zaniedbania wobec własnego dziecka. Czy tak widziała swoją przyszłość? Czy aby to było jej marzenie? Izabella, nie wie co ma zrobić z własnym życiem. Ma trzydzieści lat i wcale nie czuje się szczęśliwa. Wiele przeszła w swoim życiu, wiele również skrywa przed światem. Czy jest gotowa na miłość? Tą nagłą i pełną uczucia, tą prawdziwą? Te trzy kobiety jak co roku spotykają się w kawiarni, aby świętować ten dzień – Dzień Kobiet. Celebrują swoją kobiecość, opowiadają o swoim życiu, rozterkach, ale i radościach. Każda inna, wyjątkowa, jedyna, każda z nich jest kobieca.

          Gabriela Gargaś prowadzi nas przez życie bohaterek pokazując ich historie spokojnie z pewnym dystansem, pozwalając nam na ocenę ich decyzji. Książka na pozór wydaje się kolejną babską opowiastką, która przypomina nam kobietą o tym, że w nas jest siła. Ale niech nie zmyli cię ta ładna otoczka, przyjemny tytuł, czy okładka. Ta książka nie jest spokojną i lekką lekturą na weekend. Autorka uderza w nas wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. Przypomina nam, że każda decyzja ma swój początek i koniec. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, a los bywa bardzo przewrotny. Lektura zmusza do refleksji i przemyśleń, do głębszej analizy naszego życia, postępowania. Gorąco polecam, przede wszystkim kobietom, ale nie tylko. Może nie jeden mężczyzna bardziej nas zrozumie ;)

__________________________________________________________
Gabriela Gargaś, „Dzień Kobiet”, Skarpa Warszawska, 2020, 320 stron




14:01

"Światło, które utraciliśmy" Jill Santopolo

"Światło, które utraciliśmy" Jill Santopolo




„Patrzymy na świat przez pryzmat naszych pragnień, żalów, nadziei i lęków.”

„Niektóre relacje przypominają jej pożar, są tak potężne, wszechogarniające, majestatyczne i niebezpieczne. Możesz w nich spłonąć, zanim się zorientujesz, jak bardzo cię pochłonęły. Inne są podobne do ognia na kominku, który pali się jednostajnie, dając ciepło i tworząc przytulną atmosferę.”

„To właśnie miłość. Sprawia, że człowiek czuje się nieskończony i niezwyciężony, jakby cały świat stanął przed nim otworem. Niestraszne mu żadne przeszkody, a każdy dzień jest pełen cudów.”



          Niektóre dni sprawiają, że zmienia się nasze życie, zmieniamy się my i wszystko wokół. Nie mam na myśli w tej chwili dnia ślubu, czy narodzin dziecka, a na przykład 11 września 2001 roku, czyli dzień zamachu na World Trade Center w Nowym Jorku. Tego dnia Lucy i Gabe poznali się i bardzo przypadli sobie do gustu, ale również zrozumieli,  jak kruche jest życie,  i że nie można go po prostu przeżyć, należy dać coś od siebie światu i ludzkości.

          Ich drogi splatają się i tworzą idealną parę. Piękni i młodzi,  chcący coś osiągnąć. Oboje pragną wpłynąć na ludzi, zmienić ich poglądy i nauczyć czegoś nowego, uwrażliwić ich na problemy drugiego człowieka. Wszystko układa się doskonale, dopóki Gabe nie dostaje propozycji pracy w charakterze  wojennego fotoreportera. Żadne z nich nie chce zrezygnować ze swojej pasji i ścieżki kariery, ich koniec jest nieuchronny, ale czy to właściwy wybór?

          Gabe to młody, troskliwy i opiekuńczy mężczyzna. Fotoreporter, który chce uchwycić  świat takim jaki jest, z bólem i cierpieniem, które w trakcie wojny jest wszechobecne. Jest zdolny do poświęceń, nie tylko wdrapując się na skały i klęczący z aparatem fotograficznym, ale również poświęcając swój związek.

          Lucy to kobieta pragnąca miłości i czułości. Jest niezwykle inteligentna i chce zrobić coś więcej dla świata, dlatego zamiast pracować w marketingu i reklamie zajęła się pisaniem scenariuszy dziecięcych bajek. W ten sposób chce wpłynąć na wychowywanie i rozwój dzieci.

          Rozstanie dla Lucy było strasznym przeżyciem i długo musiała się po nim zbierać. Rozumiała Gabe i jego chęci, jednak nie była w stanie zrozumieć dlaczego ją zostawił, czemu nie chciał spróbować wrócić do niej. Sama również nie była gotowa do poświęcenia swojej kariery i wyruszenia z ukochanym. Życiowe  wybory rozdzieliły ich i złamały serca, ale żadne z nich nie zmarnowało tego czasu. Poświęcili się swoim pasjom i pracy, z której próbowali wycisnąć coś jeszcze. Lucy swoje szczęście odnalazła u boku Darrena. Uroczego i trochę starszego od siebie. Zdecydowany i kochany chciał być dla niej oparciem, jej adoratorem, kimś kto ją rozśmieszy, zaskoczy i sprawi radość. Pomimo pewnych niedoskonałości razem stworzyli wspaniałą rodzinę.

          Niektórzy mówią, że każde uczucie, które nazywamy miłością jest inne. Miłość pierwsza, młodzieńcza, szalona wręcz nieskazitelna. To z nią porównujemy większość kolejnych związków i oblicz tego uczucia. Lucy bardzo kochała Gabe’a. To była miłość wyjątkowa, silna więź pełna zrozumienia i czułości. Rozumieli się bez słów, czyny, pasje, cele, to wszystko łączyło ich. Byli jak dwie połówki jabłka, które ktoś przekroił na siłę. Miłość do Darrena była inna, co nie znaczy że nie była szczera czy prawdziwa. Kochała jego i dzieci, tylko nie potrafiła zapomnieć o swojej połowie jabłka.

          Książka jest wspomnieniami Lucy. Opowiada ona o swoim życiu, relacjach z Gabe’m i resztą bohaterów, o decyzjach które podjęła i ich skutkach. Nie raz stanęła przed bardzo ciężkim wyborem. Czy wybrała właściwie? Czy na pewno tak ma wyglądać jej życie? Co by było gdyby? Te pytania nie raz nękają bohaterkę. Ciężko jest nam stwierdzić czy dobrze robimy, to zwykle okazuje się po jakimś czasie. Ale czy na pewno byśmy chcieli zrobić inaczej? Gdybyśmy nie podjęli takiego kroku, to czy bylibyśmy tutaj gdzie jesteśmy? To pytania bardzo trudne i zwykle nie daje się znaleźć na nie odpowiedzi. Czy Lucy się udało? Zachęcam do przeczytania tej historii.

          Prawdziwa miłość, życiowe dylematy i jedyni tacy bohaterowie. Gorąco polecam!


__________________________________________________________
Jill Santopolo, „Światło, które utraciliśmy”, Otwarte, 2017, 348 stron

14:25

PREMIEROWO "Syreny" Joseph Knox

PREMIEROWO "Syreny" Joseph Knox



"Lubiłem się starzeć, bo każda sekunda oddalała mnie od dzieciństwa."

"Ludzie mają wiele twarzy, ale nie tak łatwo je wszystkie dostrzec." 



          Syreny to piękne, czarujące,  i niebezpieczne kobiety. W mitologii były stworzeniami przypominającymi pół człowieka w połączeniu z pół rybą, bądź pół ptakiem. Dzisiaj są równie piękne,  i niebezpieczne, a można je spotkać w różnych knajpach i nocnych klubach Manchesteru. Co piękne kobiety robią w zwyczajnych, a nawet nieciekawych barach? Dlaczego to one, są tak niebezpieczne? 

          Aiden Waits to młody policjant, który wpadł w tarapaty. Jego szef daje mu dwa wyjścia. Albo będzie pracował dla niego pod przykrywką skorumpowanego i zawieszonego policjanta, albo zostanie oskarżony. Detektyw tak naprawdę nie ma żadnego wyboru. Jego zadaniem jest poznać działania Franczyzy. Piękne kobiety przychodzą do barów, wypijają drinka lub dwa i zbierają gotówkę za sprzedane ósemki zamiast szefa, który dzięki temu ma czyste ręce. Ósemka, cóż to takiego? Ósma litera alfabetu to „H”, a tą można już bez większego problemu powiązać z Heroiną. To dlatego Syreny są tak niebezpieczne. 

          Skorumpowany policjant z wieloma problemami w mrocznym świecie, gdzie mafia nigdy nie śpi i nigdy o tobie nie zapomni. Waits walczy ze sobą, ze swoimi nałogami, z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków, ze swoją przeszłością, która często lubi wyłaniać się z ciemnych kątów. Walczy również o siebie, o swoją przyszłość.  Detektyw ma przede wszystkim zdobyć dowody na pogrążenie bosa, który zarządza całym interesem związanym z nocnym życiem barów i Syrenami. Cały interes jest ładnie nazywany Franczyzą.  Jak to się dzieje, że mafia zawsze jest o krok szybciej niż policja? Gdzie jest przeciek? Który policjant jest wtyczką bosa? Kolejna sprawa, to nierozwiązana zagadka z przeszłości, kiedy to pomysłodawczyni interesu Franczyzy zniknęła nagle z powierzchni ziemi, tak jakby nigdy jej nie było, wszystko stało się chwile po tym jak postanowiła zeznawać przeciwko szefowi. Dodatkowo, jakby wszystkich problemów było mało znany polityk chce, aby jego córka, zbłąkana między ludźmi od Franczyzy miała swojego anioła stróża…

         „Syreny” są debiutem autora, jestem mile zaskoczona jak dobrze poradził sobie z nie tak łatwym tematem. Powieść jest wielowątkowa, nieraz stajemy na zakręcie i nie wiemy jak potoczą się losy głównego bohatera, w którą stronę pójdzie. Kolejnym intrygującym i dość odważnym posunięciem była narracja pierwszoosobowa. Rzadko spotykana nawet u doświadczonych autorów, a tutaj debiut i takie zaskoczenie. Dla mnie to ogromny plus. Dzięki temu mogłam lepiej poznać detektywa Waitsa, poczuć jego emocje, odczytać jego nastrój, zagubić się razem z nim. Bo nie tak łatwo odgadnąć kolejne posunięcie się wroga, szczególnie po upojnej nocy czy małym zasłabnięciu. Jedyne czego mi brakowało, szczególnie na początku to znajomość przeszłości głównego bohatera. Retrospekcje, które z początku były dosłownie przebłyskami w dodatku bardzo chaotycznymi nie wyjaśniały niczego, wręcz dość komplikowały obraz. 

          Narkotyki, prostytucja, mafia, korupcja w służbach nie należą do łatwych tematów. Bohater z bogatą i niezbyt świetlaną przeszłością, również pozostawia wiele do życzenia, a jednak wyszła z tego naprawdę świetna powieść. Jeśli chodzi o debiut, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Wiem powtarzam się. Joseph Knox wyczerpał temat do ostatniego zdania. Zagadki, których rozwiązanie nie było łatwe do przewidzenia zostały rozwiązane. Wszystkie wątki zamknięte, bez żadnych niedomówień. Po skończonej lekturze czułam się nasycona i z przyjemnością sięgnę po kolejną książkę spod pióra tego autora! 


____________________________-___________
Joseph Knox, „Syreny” Otwarte, 2017, 440 strony


04:30

"Obudź się, Kopciuszku" Natalia Sońska - I zacznij żyć!

"Obudź się, Kopciuszku" Natalia Sońska - I zacznij żyć!



„Zza najcięższych chmur również można dostrzec słońce, a nawet jeśli towarzyszy mu rzęsisty deszcz, zawsze pozostaje barwna, pocieszająca tęcza. Trzeba tylko chcieć ją zauważyć.” 

„Ale tylko dzieci kocha się bezwarunkowo, od pozostałych rzeczy w życiu po jakimś czasie zaczynasz czegoś oczekiwać. Czegoś znacznie większego niż sama satysfakcja.”

„Dlatego ja ci dziecino, mówię, cokolwiek się tam w twoim życiu podziało, ileś się nie wycierpiała z różnych powodów, o siebie zawsze trzeba walczyć i o szczęście swoje.”



          Zima jest przepiękną porą roku. Śnieg prószący leniwie za oknem, mróz rysujący nieznane nikomu wzory na szybach. Wszędzie można usłyszeć kolędy bądź świąteczne piosenki, lampki mrugające w witrynach sklepowych, okolicznych ogrodach czy oknach domów. Są jednak tacy, którzy nie przepadają za tą porą roku i świętami Bożego Narodzenia. Alicja jest jedną z tych osób, które w okresie świątecznym rzucają się w wir pracy. Pani doktor rezygnuje z kolacji wigilijnej,  biorąc świąteczne dyżury w szpitalu. Współpracownicy chętnie oddają te dyżury, aby móc spędzić ten czas z rodziną. 

          Alicja jest samotniczką ze swojego wyboru. Przed laty postanowiła postawić przed sobą ogromny mur, aby nikt więcej nie mógł jej zranić. Po tragicznej śmierci matki, zdradzona przez ojca zaczęła wieść dość jałowe życie. Praca przede wszystkim, później jakiś szybki prysznic i spać. Od czasu do czasu spotykając się ze swoimi przyjaciółmi jeszcze z czasów szkolnych. Niestety nawet oni do końca nie rozumieją jej zachowania. Gdzie się podziała ta szalona dziewczyna, uśmiechnięta, radosna i błyszcząca aż z daleka tajemniczym blaskiem? 

          Wszystko się zmienia wraz z zakończeniem roku. Sylwester spędzony ze znajomymi w górach, nie miał być przygodą, która zmieni jej całe dotychczasowe życie. Dała się na niego namówić z jednego powodu. Będzie miała wymówkę na kolejne wypady przez cały rok! Przecież była z nimi „na sylwestra w górach”! Nikt nie spodziewał się, że zaczepiony na ulicy przechodzień wywróci jej życie do góry nogami, a tym bardziej że ich ścieżki życiowe będą się przeplatać przez dłuższy czas. 

          Tajemniczy i przystojny Michał, górski ratownik, który nie wyobraża sobie życia w innym miejscu to mężczyzna idealny. Ciepły, czuły, pracowity i odpowiedzialny. Nie znalazł jeszcze drugiej połówki, a kiedy się na nią natknie, nie będzie potrafił utrzymać jej przy sobie. To postać typowego mężczyzny, który przyciąga kobiety swoim urokiem osobistym, oraz odpowiedzialną pracą. Alicja jest kobietą tchórzliwą, niezdecydowaną, bojącą się i trzymającą tego co zna. Nie umie rzucić wszystkiego,  i brnąć do przodu, woli znane i stateczne, szare i bure, choć szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Przemek to idealny przyjaciel, który wspiera, słucha, dba, ale do niczego nie przymusza, choć moim zdaniem czasem powinien! Stara się być przy bohaterce i wspierać ją. Podobnie jak ona kiedyś jego, gdy w czasach szkolnych na jaw wyszła odmienna orientacja Przemka. Nie wszyscy byli na to tak otwarci. 

          Autorka zadbała, żebyśmy polubili bohaterów, mimo ich wad. Nieraz miałam ochotę potrząsnąć Alicją i nawrzeszczeć na nią, żeby wzięła przysłowiowego byka za rogi. Niemniej nie była aż tak irytującą bohaterką, abym nie mogła jej polubić. Jednak to nie to urzekło mnie w tej książce. Piękne krajobrazy zimowych gór, opisy przepięknej natury, klimatu panującego w Zakopanem.  To wszystko sprawiło, że poczułam ogromną chęć na zwiedzanie gór i poznanie tamtego życia. 

Książkę polecam wam gorąco. Szczególnie w tym okresie,  gdy zima jeszcze panuje za oknami. Owiń się kocem i zrelaksuj,  czytając książkę z kubkiem rozgrzewającej herbaty.  


__________________________________________________________
Natalia Sońska, „Obudź się, Kopciuszku”, Czwarta Strona, 2016, 320 stron

14:28

"Awaria małżeńska" Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz - Gdy kierowca autobusu nie chciał przejechać kota...

"Awaria małżeńska" Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz - Gdy kierowca autobusu nie chciał przejechać kota...



"Ale to nie tylko poważne kryzysy, takie jak zdrada czy chorobliwa zazdrość, rozbijają związek. Miłość skutecznie wychładzają drobnostki, codzienność i rutyna, z którą nie potrafimy sobie poradzić. A kiedy nasz związek w końcu się rozpada, rozkładamy ze zdziwienia ręce - jak to się stało? Przecież byli nierozerwalni jak Maja i Gucio. Jak Bolek i Lolek. Jak Tinky Wiinky i jego torebka!"

"Nie miał nic przeciwko teściowej (i wzajemnie), ale im rzadziej się widywali, tym lepsze panowały między nimi stosunki. Całkowity brak spotkań oznaczał wręcz sielankę. Żadnej okazji, by się pokłócić lub nawzajem wyprowadzić z równowagi."

"Jednego bowiem nie można kobietom odmówić - potrafią tak skołować przeciwnika, że koniec końców, samo dochodzi do wniosku, iż jest skończoną świnią."



          Być idealną kobietą, żoną, kochanką, matką, panią domu, pracownikiem. Czy to oznacza, że zajmujemy się wszystkim? Zaczynając od prania i zmywania, poprzez dzieci, prostowanie ich nawyków żywieniowych, wywiadówek w szkole, poznania ich kolegów i koleżanki, prac dodatkowych i jeszcze pracy zawsze na sto procent? Czy wtedy wszystko jest idealnie? A gdy nasz partner, mąż chce nas odciążyć w czymś pomóc, to należy po nim wszystko poprawiać, albo zabierać mu możliwość choćby spróbowania? 

         Ewelina  i Justyna w skutek nieszczęśliwego wypadku autobusowego zostają unieruchomione w szpitalu na minimum trzy tygodnie. W związku z tym ich mężowie muszą przejąć  ster dowodzenia domowego zacisza. Nie jest to łatwe bowiem obaj mężczyźni dotychczas niewiele pomagali w domu, ba, nic nie robili i wcale nie zamierzali tego zmieniać. Ewelina zaledwie kilka dni temu wyrzuciła swoją drugą połówkę z domu, a jej koleżanka ze szpitalnego łóżka wszystkim w domu zajmowała się sama. Zadanie samo w sobie nie wydaje się łatwe, a za pasem w dodatku zaczyna się nowy rok szkolny! 

          Mężczyźni zostają postawieni przed trudnym zadaniem. Zająć się domem, to wcale nie takie proste zadanie. Jedzenie bez glutenu? Spleśniałe pranie? A jeśli jesteśmy już przy praniu, to czy pralka może pożerać skarpetki? Dom? Co tam dom! A dzieci? Gdzie można zakupić skarpetki do rytmiki? Dwa takie same a jednak różne śniadania? A jak w ogóle przekonać dzieci, żeby chciały wyjść z łóżka?! Nie wspominając już o własnej pracy czy obowiązkach zawodowych… Jak te kobiety to robią? 

          Kobiety leżąc na szpitalnych łóżkach w końcu mają czas na odpoczynek i relaks, a jednocześnie na  poważne przemyślenia dotyczące życia małżeńskiego. Czy aby na pewno zawsze mężczyzna był winien? A może to jednak ona nie dała mu szans? Co do dwóch mężczyzn, przede wszystkim zaczęli szanować kobiety i doceniać je, poprawiły się relacje na linii ojciec – dzieci. Rodzina stała się ważniejsza niż praca czy własne rozrywki. 

          Nie jest to niespodzianką, że mężczyźni mniej czasu poświęcają ognisku domowemu. W większości przypadków, to na mężczyznę spada odpowiedzialność za fundusze jakimi dysponujemy, a kobieta, matka w domu bywa częściej,  i siłą rzeczy ma w nim więcej obowiązków. Z początku chcemy odciążyć partnera, jednak gdy pojawiają się dzieci, kolejne obowiązki,  a nam już brakuje sił,  stajemy się rozgoryczone i złe… „bo znowu wszystko muszę zrobić sama!”, tak naprawdę, nie prosząc o pomoc, obwiniamy mężczyznę o wszystko co najgorsze. Czasami warto przyznać przed samą sobą, że potrzebuję pomocy i poprosić o nią. Podzielić również domowe obowiązki między siebie i dać szansę partnerowi. Nawet jeśli za pierwszym razem mu nie wyjdzie tak, jakbyśmy my to chciały, czy zrobiły. Bo oczywiste jest że ja to zrobię najlepiej! 

          Awaria małżeńska to obraz troszeczkę z krzywego zwierciadła. Mężczyźni, którzy nic nie wiedzą, ani nic nie umieją zrobić w domu. Kobiety – męczennice, które wszystko wzięły na siebie i nie zamierzają niczego zmieniać. Zabawna, pouczająca i ciepła komedia z którą spędziłam kilka przyjemnych wieczorów. Książka lekka, a obie autorki spisały się doskonale. Ogromna ilość dialogów między barwnymi postaciami. Sytuacje bardzo życiowe i realistyczne, które spokojnie można by było przenieść do własnego domu! To niesamowite jak obie kobiety doskonale oddały klimat danych sytuacji, opisały emocje czy całe sytuacje! Książkę na pewno polecam każdej kobiecie, każda z nas znajdzie w niej coś dla siebie. 

          Komedia, którą zafundowały nam autorki daje nam więcej niż chwile śmiechu i relaksu. Ta książka zmusza nas do refleksji, do porównania naszego życia z bohaterami, do przemyśleń czy w naszym domu nie dzieje się podobnie? Czy wiesz jak nazywa się wychowawczyni twojego dziecka? Kiedy twój syn był ostatnio na szczepieniu? Czy twoje dziecko jest na ciebie złe? Kiedy byłeś ostatnio ze swoimi pociechami na spacerze? Jest tak wiele rzeczy, które uciekają nam w codziennym życiu, wyścigu z czasem, bo przecież wszędzie trzeba zdążyć. Zjeść śniadanie, zawieść dzieci, wstąpić do apteki, pojechać do pracy, na budowę, później po dzieci i do szpitala, a gdzie czas na lekcje? Jeszcze trzeba dzieciom przypominać, żeby się wykąpały… NAPRAWDĘ?! To takie trudne, rola matki, jak i ojca. Bądźmy wyrozumiali i wspierajmy się! 


__________________________________________________________________
Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz, "Awaria małżeńska", Filia, 2016, 376 stron



Książka bierze udział w wyzwaniu „MINI BOOK CHALLENGE 2016”. 

13:29

"Trzynaście powodów" Jay Asher - Śnieżna kula toczy się...

"Trzynaście powodów" Jay Asher - Śnieżna kula toczy się...



"Nikt nie wie ze stuprocentową pewnością, w jakim stopniu jego postępowanie odbija się na życiu innych. Bardzo często nie mamy choćby bladego pojęcia. Mimo to robimy, co nam się żywnie podoba."

"Chcę wcisnąć "Stop" w walkmanie i przewinąć, cofnąć całą tę rozmowę. Cofnąć się w przeszłość i ostrzec ich. Albo zrobić coś, by się w ogóle nie poznali. Ale nie mogę. Nie można przewinąć przeszłości." 

"Czasem plotka oparta na jakimś tam pocałunku inicjuje reakcję łańcuchową, daje efekt śnieżnej kuli." 



         Znajdując pod drzwiami swojego domu paczkę czujesz ekscytacje, podniecenie, szczęście czy zniecierpliwienie? Widzisz, że ta niespodzianka jest zaadresowana do ciebie i chcesz ją już otworzyć,  jak najszybciej! Skąd wiesz, że to coś dobrego? A jeśli to właśnie ten pakunek zmieni twoje życie? Jeśli usłyszysz głos kogoś, kto już nie żyje? Jeśli to przez ciebie nie żyje? 

          Clay Jensen jest jednym z uczniów liceum. Zwykły chłopak, który czasami coś powie, albo przemilczy, zrobi coś głupiego, bądź zrezygnuje z jakiegoś kroku, czasami uwierzy w plotkę… Każdy z nas przecież tak postępuje! Jednak Clay będzie musiał się zmierzyć ze swoimi czynami. Wysłucha każdej z kaset, od początku do końca, aby dowiedzieć się prawdy. O sobie i swoich rówieśnikach. Prawdy, którą wolałby przemilczeć, której wolałby nie słyszeć, której wolałby nie znać. 
          Hannah nie żyje. Nikt i nic nie jest w stanie tego zmienić. Jednak ona jest w stanie zmienić nas. Czy zaplanowała swoją śmierć, a nawet to co będzie po niej? Można tak przypuszczać, gdy dwa tygodnie po tym wydarzeniu słyszysz jej głos na taśmie, który mówi, że istnieje trzynaście powodów jej śmierci. A ty jesteś jednym z nich, skoro słuchasz taśmy. 

         Siedem kaset, trzynaście powodów, trzynaście osób,  które zdaniem dziewczyny zawiniły i popchnęły ją do samobójstwa. Każda z nich jest winna i każda osoba musi przesłuchać kasety, a następnie wysłać je do kolejnej z listy. Inaczej wszystko się wyda. Zmuszeni,  słuchamy kaset tak samo jak Clay,  i nie potrafimy przerwać. Czekamy na to, co będzie dalej, kto kolejny? Co zrobili? Dlaczego Hannah postanowiła zakończyć swoje życie? Dlaczego nikt tego nie zauważył i nikt jej nie pomógł? Czy ktoś nie chciał tego widzieć? A może na koniec dziewczyna powie że to głupi żart? 

          Mocna i uderzająca, prawdziwa i nierealna zarazem, wzruszająca, pełna uczuć, a przede wszystkim zmuszająca nas do myślenia i zastanowienia się nad swoim zachowaniem. Książka jest opisana z punktu widzenia nastolatka, Clay wysłuchuje tego co mówi Hannah, ale tylko ta z taśm. Niewiele tutaj ingerencji osób trzecich, przez co niektórzy mogą czuć się zawiedzeni. Dla mnie to był jednak obraz doskonały, pozwalający na przeżywanie tej tragedii, która spotkała dziewczynę. Mogłam się zastanowić w między czasie nad samą sobą. Nie zawsze zwracamy uwagę na innych, na to co kryje się pod innymi osobami, co przeżywają, jakie są ich myśli, a przede wszystkim jakie konsekwencje mają nasze słowa i czyny. 

          Czy minusy jakieś istnieją? Na pewno, ale ja byłam tak pochłonięta treścią i przesłaniem jakie Jay Asher ułożył dla mnie, że nie byłam w stanie ich dostrzec. Na pewno znajdziecie wiele opinii mówiących o tym, że to błahe problemy, nastolatkowie i ich traumy ,dziewczyna chce zrzucić winę na innych, czy że niczego tak naprawdę się nie dowiadujemy, a także wiele innych. Mimo to spróbujcie, dajcie szansę tej książce i lekcji, jaką daje nam autor. To bardzo poważny temat i myślę, że prawie każdy nastolatek musiał się zmierzyć z choćby z jednym powodem, jakie miała Hannah Baker. Przyznam szczerze, że sama nie byłam przekonana, bałam się, że to zbyt młodzieżowa książka i będzie to wielki niewypał. W dodatku debiut. Nic bardziej mylnego! 


________________________________________________
Jay Asher, ""Trzynaście powodów", Rebis, 2015, 272 strony

14:28

PRZEDPREMIEROWO "Raz na zawsze" Andreas Pflüger - "Nie widzieć, wiedzieć... "

PRZEDPREMIEROWO "Raz na zawsze" Andreas Pflüger - "Nie widzieć, wiedzieć... "



"Nikt nic nie mówi. Na twarzach wszystkich maluje się bezdenna pustka, a za nią kryją się drzwi, których żaden z zebranych nie ma odwagi otworzyć." 

"Uderzył są w nozdrza zapach mężczyzny, który wtedy, na ulicy przed kinem, trzymał ją w uścisku. Kwiat kamelii. Gdy zrozumiała, że to był Holm, poczuła się jak zmięta kartka papieru. 
A więc znalazł ją i w każdej chwili może zabić." 

"Chce ją odsunąć, nie, chce wyrwać mu całe ramię, jednak wszystko, co potrafi, to trząść się i płakać. Ludger głaszcze go delikatnie, dotyka po raz pierwszy, daje mu do zrozumienia, że go rozumie."



           Jeden dzień zmienił wszystko. Jedna chwila, jeden ruch pogrążył ją w ciemności do końca życia. Dosłownie! Jenny otacza ciemność. Choć jej oczy są szeroko otwarte musi zadać się na inne zmysły. Najbardziej pomocny jest słuch. Ale czy to wystarczy żeby być dobrą policjantką?  

          Niewidoma policjanta Jenny Aaron jedzie do Berlina przesłuchać jednego z więźniów. Mężczyzna, seryjny morderca  po raz kolejny zabił. Tym razem udusił w swojej celi panią psycholog, a podczas przesłuchania wypowiedział tylko jedno zdanie: „Będę rozmawiał wyłącznie z panią Aaron.” Szesnaście lat temu właśnie ona, młoda kobieta, praktykantka wsadziła go za kratki. Boenisch zabił dwie kobiety, a gdy ta młodziutka kobieta znalazła się w jego domu i odkryła prawdę zamknął ją w piwnicy. Nie udało mu się jej pokonać. Aaron pokonała go sama i bez wsparcia kolegów, to ta sprawa dała jej przepustkę do wydziału specjalnego. 

          Jak to wszystko łączy się z tą sprawą z Barcelony? Prosta akcja – kupno skradzionego obrazu przerodziła się w piekło. Zdemaskowani, bez broni, bez możliwości przeżycia. Uciekając zostawiła przyjaciela, partnera jak i ukochanego na pewną śmierć. Sama zaś straciła wzrok i częściową pamięć. Trauma i luki w głowie nie zrobiły z niej jednak ślepca błądzącego po świecie, po własnym pokoju. Ta kobieta si nie poddaje, walczy o każdy krok, doskonali swój umysł i ciało. Teraz musi się zmierzyć z przeszłością, musi odzyskać wspomnienia, które utraciła, uratować swój honor i odzyskać pamięć, aby móc pokonać wroga. 

          Majstersztyk? Doskonała intryga? Wciągająca książka? 
Czy to wszystko, co o niej piszą to prawda? 

          Autor zaskoczył mnie samym pomysłem na fabułę. Niewidoma policjantka? Trening czyni mistrza, wewnętrzna siła, charakter, osobiste predyspozycje również, ale żeby do takiego stopnia? Z przyjemnością zagłębiłam się w lekturze chcąc to sprawdzić. Thrillery, kryminały to mój ulubiony gatunek i pochłaniam go bezgranicznie. Co też oznacza że każda kolejna książka ma trudniej, a każdy autor musi się nagimnastykować aby mnie zaskoczyć. Andreas Pflüger zrobił to w dużej mierze. Przede wszystkim pomysł, a następnie cała kreacja historii, gdzie nic nie dzieje się bez przyczyny, a  każda myśl, zdarzenie z przeszłości, każdy człowiek i jego słowo ma znaczenie. Musimy być czujni, aby niczego nie przeoczyć, pewne sygnały, poszlaki pozwalają na podejrzenie, niemniej prawda nie jest odkryta do samego końca. To również ogromny plus! 

          Styl pisania autora nie należy do tych ciężkich, aczkolwiek musiałam chwilę przywyknąć do niego. Nie uważam żeby był to wielki mankament. Czytając jakiś tekst czasami od razu, ktoś przypada nam do gustu i stwierdzamy, że ma on „lekkie pióro” prawda jest taka że zależy to od nas, naszych upodobań, więc zawsze daje sobie kilka pierwszych stron aby móc poznać pisarza. Jedyne co wytrącało mnie z czytania, sprawiało że gubiłam wątek i denerwowałam się to nagłe retrospekcje, przemyślenia, które potrafiły pojawić się bez uprzedzenia, brakowało mi tutaj linijki przerwy czy choćby tekstu pisanego kursywą, aby móc się na to przygotować.  Taki mały zabieg a tak wiele zmienia. Niestety to było bardzo uciążliwe dla mnie. 

          Thriller trzyma w napięciu, nie pozwala się oderwać,  a główna bohaterka zmusza nas do przemyśleń i wzięcia się w garść, bo przecież niektórzy mają gorzej, a dają radę i się nie poddają. To była dobra lektura, a ja bardzo polubiłam Aaron, Pavlik’a i Demirci. Są to postacie z krwi i kości, profesjonaliści w pracy, oddani przyjaciele i wrogowie, których lepiej nie mieć. Gorąco polecam! 


_______________________________________________________________
Andreas Pflüger, "Raz na zawsze", Otwarte, 2016, 500 stron 

Premiera książki 6 lipiec 2016 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuje wydawnictwu Otwarte. 

00:46

"Antystresowa kolorowanka. Małżeństwo"

"Antystresowa kolorowanka. Małżeństwo"



          Kolorowanki dla dorosłych ostatnio zalały nasz rynek, a moda na nie ogarnęła prawie wszystkich. Fala przyszła, o ile dobrze pamiętam dwa lata temu, gdy to pojedyncze egzemplarze można było nabyć w marketach stojące na dole regału. Aktualnie do wyboru mamy całe półki kolorowanek poświęconych różnej tematyce zaczynając od bajek i filmów kończąc na kwiatach, oceanach i zwierzętach. Wystarczy wybrać jedną z książek, zaopatrzyć się w kredki bądź flamastry, a gdy wszyscy pójdą już spać zabrać się za kolorowanie! 


          Przyznam, że bardzo długo wzbraniałam się przed tą formą relaksu. Pierwsze kolorowanki uznałam po prostu za śmieszne i dziecinne. Tak naprawdę nawet się im nie przyglądając. Zakup mojej kolorowanki był zupełnie przypadkowy. Ot promocja w jednym z osiedlowych marketów. Pomyślałam „spróbuję”. Zajęć w domu co nie miara, dzieciom poświęcam każdą wolną chwilę, wróciłam również do pracy, a jakby jeszcze było mało to moje pasje zjadają kolejne godziny z życiorysu! Gdzie czas na kolorowankę?! A jednak znajduję chwilę. 


          Uwielbiam czytać, tworzyć robótki ręczne, kocham działkę, mam zaległości kinowo-serialowe, a jednak są chwilę, gdy wszystkie sprawy wymagają zbyt dużego zaangażowania, na które czasami nie mam siły po całym dniu. Wtedy czas na kolorowankę! Pozwala ona odciąć się od myśli, od ciężaru minionego dnia i zrelaksować się. Proste kompozycje, wyraźne wzory i burza kolorów jaką możemy stworzyć. To niesamowicie wciągające zajęcie! Daje nam sporo radości, rozwija wyobraźnią, ćwiczymy sprawność ruchową i wzrok, a w dodatku odpręża! 


          Mój wybór to „Antystresowa kolorowanka. Małżeństwo” od wydawnictwa Olesiejuk. Książka przede wszystkim ładnie wydana. Sztywna okładka i niewielki rozmiar pozwala na bezpieczne podróżowanie kolorowanki razem z nami na przykład na urlop. W środku znajdziemy piękne obrazy i kompozycje nawiązujące do małżeństwa, piękna, miłości i uczuć którymi darzymy ukochaną osobę. Wzory to w dużej mierze kwiaty, kobiety, ale również zwierzęta oraz niezobowiązujące ornamenty. Książka ma grube kartki, dzięki czemu możemy korzystać z flamastrów, które na pewno nie przebiją się na drugą stronę. Dodatkowo znajdziemy wiele cytatów! 


          Nigdy nie sądziłam, że wrócę jeszcze do kolorowanek i tej formy relaksu, a na pewno nie w tym wydaniu. Raczej widziałam siebie przy córkach jako towarzyszka zabawy kredkami. Mimo to nie żałuję i gorąco polecam wam tą i inne kolorowanki. Wrócicie do dawnych czasów, odpoczniecie, a wasze myśli nie będą się skupiać na obowiązkach domowych, czy pracy tylko na kolejnym kolorze, który dodacie do pięknego wzoru. Na pewno nie będziecie mogli się oderwać! Jeśli macie już kolorowankę nie wstydźcie się pokazać jej na półce, stoliku. Nie chowajmy ich pod poduszkę czy głęboko w szufladzie! Jeśli nie masz jeszcze swojej, koniecznie musisz się w taką zaopatrzyć! Kolorujcie! 



______________________________________________________________-
"Antystresowa kolorowanka. Małżeństwo", Wydawnictwo Olesiejuk, 96 stron

03:28

"Pół Króla" Joe Abercrombie - Jak dotrzymać złożonej przysięgi przed bogami i ludem?

"Pół Króla" Joe Abercrombie - Jak dotrzymać złożonej przysięgi przed bogami i ludem?


„Mądrzy czekają na odpowiedni moment, lecz nie pozwalają, aby im umknął.”

„Głupiec uderza od razu (...). Mądry się uśmiecha, obserwuje i zapamiętuje. A dopiero potem zadaje cios.”

„Zadziwiające, jak szybko król może się stać zwierzęciem... a raczej półkról półzwierzęciem. Może nawet ci, których stawiamy nad innymi, nie wznoszą się aż tak wysoko nad gnój.”



         Yarvi musi porzucić swoje marzenia o pozycji Ministra i doradzaniu władcy, gdy jego ojciec i brat wpadają w zasadzkę wroga i zostają zabici. Musi objąć Czarny Tron i stać się królem dla podwładnych oraz poprowadzić swoich żołnierzy, aby pomścić śmierć bliskich. Poprzysiągł zemstę mordercy, jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Młody król zostaje zdradzony przez wuja i najbliższych współpracowników i spada z wielkiej wierzy wprost w otwarte ramiona Matki Wód, która pragnie go pochłonąć. 

          Młody król zostaje pojmany do niewoli przez wrogie wojsko. Udając kogoś innego zostaje sprzedany, a od teraz jego domem staje się statek „Wiatr Południa” i srogie morze. W każdej ławie siedzi trzech wioślarzy, którzy ciągną wiosło w takt jaki nadaje nadzorca smagając ich ciała batem. Tam przykuci pracują, śpią i jedzą. Od tej pory za kompanów Yarvi ma ciągle burczącego Rulf’a oraz spokojnego Jaud’a, który pomaga mu złapać rytm powtarzając: „raz za razem”, bo nie tak łatwo jest wiosłować, gdy jedna ręka jest kaleka.

          Pół Król może i jest słaby, nie utrzyma tarczy ani miecza dłonią z dwoma zdeformowanymi palcami, ale „zawsze jest jakieś wyjście”, potrafi wykorzystać wiedzę jaką posiadł ucząc się przez wiele lat na Ministra. Yarvi tym razem może liczyć na pomoc przyjaciół, których zyskał jako wyrzutek, dzięki nim może dotrwa do celu, może uda mu się dotrzymać przysięgi, którą złożył przed bogami i ludźmi. Jedno jest pewne, przed nim i jego towarzyszami jest bardzo długa i kręta droga. 

            Historia osadzona gdzieś w średniowieczu porwała mnie od pierwszych stron, a Pół Król zdobył moją sympatię zaskakująco szybko. Fantastyczna kreacja głównego bohatera, który z cichego, niewidzialnego i tłamszonego księcia staje się mężnym i odważnym mężczyzną, który nie boi się tworzyć zawiłych intryg i walczyć o swój tron. Wspaniałe charaktery bohaterów drugoplanowych, historia pełna zwrotów akcji i wątków, gdzie jeden możemy przewidzieć a dwa następne nie. Joe Abercrombie stworzył coś wyjątkowego, coś jedynego w swoim rodzaju. Jego powieść zmusza do przeczytania jeszcze jednej linijki, kartki i rozdziału. Co najważniejsze, ani razu nie musiałam się cofać do już przeczytanych kartek, żeby sprawdzić jakie imię miała któraś z postaci czy bóstwo. Przeczytałam a raczej połknęłam w kilka wieczorów i absolutnie nie potrafiłam się od niej oderwać. Cieszę się, że drugi tom jest już wydany i nie muszę czekać na premierę! 


_________________________________________________________
Joe Abercrombie, „Pół Króla”, Rebis, 2015, 400 stron

13:45

"Córeczka" Liliana Fabisińska - Czy to na pewno Ciebie nie dotyczy?

"Córeczka" Liliana Fabisińska - Czy to na pewno Ciebie nie dotyczy?



„Jeśli mężczyzna cię nie szanuje – uciekaj. Jeśli nie obchodzi go, co myślisz, czego pragniesz – uciekaj jak najszybciej. Miłość nie jest forsowaniem swojego zdania. Nie jest braniem tego, czego chcemy. Jest kompromisem, co trzecią drogą, uszczęśliwiającą obie strony.
Jeśli raz cię popchnął, nazwał dziwką, wyśmiał twoje zwierzenia albo podzielił się z innymi ludźmi sekretem, który mu powierzyłaś – nie łudź się, zrobi to znowu.
Jeśli stawia swoje potrzeby ponad twoimi – nie zmieni się. Zasługujesz na więcej. Jesteś wyjątkowa. Masz prawo mówić „nie”. Pamiętaj o tym. A jeśli ktoś nie słyszy twego „nie” – uciekaj.
Nie masz siły? Idź więc po pomoc do tych, którzy słyszą. Jest ich więcej, niż ci się zdaje.”



         Agata jest znanym ekspertem w sprawach psychologii dziecięcej, przykładną żoną i kochającą matką. Ma ustabilizowaną sytuacje życiową. Niczego jej nie brakuje do pełni szczęścia. Wszystko się zmienia w momencie, gdy próg jej rodzinnego domu przekracza pewna dziewczyna. Jej życie wywraca się do góry nogami, pojawia się strach, milczenie, tajemnice. Przez to wszystko jej małżeństwo wisi na włosku, a sama bohaterka staje się kłębkiem nerwów. 

          Dokładnie osiem lat temu Agata u progu swojej kariery przeżywała gorący romans, chwile zapomnienia… przy laptopie? Dokładnie! Zbieg okoliczności sprawił że dwie osoby nawiązały ze sobą kontakt, a z grzecznościowej rozmowy wywiązał się gorący romans drogą elektroniczną. Najpierw wiadomości na poczcie elektronicznej, później na telefonie komórkowym. Gorące słowa, wyznania pełne romantyzmu. Jej szalony adorator przyciągał ją pięknymi słowami opisując swoją miłość do niej. Gdy doszło do spotkania poznała nie tylko jego, ale i jego małą córeczkę. Mała Zuzanna oczarowała kobietę do tego stopnia, że pozwoliła do siebie mówić „mamo”. W końcu i tak chcieli być rodziną! Szalony weekend niestety nie spełnił oczekiwań kochanków. Rozstali się szybciej niż udało im się spotkać i spędzić razem czas. 

          Czasami w przeszłości zrobimy coś złego, czy lekkomyślnego. Nie chcemy o tym wspominać, wstydzimy się. Tak też było w przypadku Agaty, która tylko czasami wracała myślami do małej dziewczynki, którą nazwała Kropeczką. Zbyt zajęta teraźniejszym życiem nigdy nawet nie wspominała szalonego i młodzieńczego romansu. Wszystko zmienia się gdy Zuzanna pojawia się w jej drzwiach po raz kolejny, a później jeszcze jeden. Kobieta nie chce mówić kim jest dla niej dziewczyna, przeszłość omija szerokim łukiem, Kropeczka również ma swoje tajemnice, a dokładnie jedną. Cel swojej wizyty. 

          Agata dowiaduje się, że kochanek sprzed lat mógł ją zarazić wirusem HIV. Jeden skrót brzmi niczym wyrok. Najgorsze jest to, że nie tylko dla niej, mogła zarazić męża i synka. Zaczyna się walka, z czasem i zagadka niemal nie do rozwiązania. Czy jest chora? Ile czasu jej zostało? A jej mąż i synek? A co z Grzegorzem, kochankiem sprzed lat? Ile osób on zaraził? 

          HIV to temat tabu, wokół którego kłębią się stereotypowe chmury. Tak naprawdę niczego nie wiemy o tym, a gdzie tylko pojawi się jakakolwiek wzmianka widzimy źle prowadzące się kobiety czy narkomanów. Obowiązek przeprowadzenia badania HIV przez kobiety w ciąży wszedł w życie dopiero 2010 roku. Medycyna bardzo mocno poszerzyła swoją wiedzę, jest wiele możliwości, a metody leczenia osób zarażonych są coraz lepsze i umożliwiają normalne życie. Mimo to nigdy nie powinniśmy mieć 100 % pewności. Czy na pewno jesteśmy zdrowi? A co z naszymi partnerami. 

          Przepiękna powieść o prawdziwym życiu. O wzlotach i upadkach, o pięknych chwilach jak i tych trudnych, którymi nie chcemy obarczać bliskich. Lekkie pióro autorki sprawiło, że przeczytałam książkę w kilka dni. Bohaterowie, cóż troszeczkę toporni, ale  tylko na pierwszy rzut oka. Agata z początku wydawała mi się trochę irytująca, bo jak to pani psycholog, która ciągle płacze?! Ale w końcu jej życie w kilka chwil straciło sens, a na swoich barkach dźwigała ciężar choroby, swojej i najbliższych! Zuzanna nastolatka, która udaje dorosłą, mała manipulantka, zbyt samodzielna… A z drugiej strony wychowywana tylko przez ojca nieraz pomagała mu w domowych obowiązkach. Autorka porusza bardzo trudny i ważny temat, który może dotyczyć każdego z nas.


__________________________________________
Liliana Fabisińska, „Córeczka”, Filia, 2015, 416 stron


Książka bierze udział w wyzwaniach
„Kiedyś przeczytam 2016” i „MINI BOOK CHALLENGE 2016”. 

00:41

"Co nas nie zabije" - David Lagercrantz

"Co nas nie zabije" - David Lagercrantz




„Ludzie chcą się dopasować i zasłużyć na pochwałę i dlatego popełniają niewyobrażalne głupoty.”

„Nikt nie wyjawia nic poufnego, jeśli nie ma z tego korzyści. Czasami pobudki są szlachetne, jak na przykład poczucie sprawiedliwości, chęć ujawnienia korupcji czy nadużyć. Najczęściej jednak w grę wchodzi walka o władzę - chęć pogrążenia przeciwnika i wzmocnienia własnej pozycji.”

„Żyć to znaczy nie być do końca spójnym, pani profesor.” 



          Mikael Blomkvist przeżywa kryzys w życiu zawodowym, i poważnie rozważa odejście z gazety, którą stworzył, i gdzie pracował jako dziennikarz śledczy. Zmienia jednak zdanie, gdy Frans Balder – profesor specjalizujący się w badaniach nad sztuczną inteligencją, kontaktuje się z nim w środku nocy. Mężczyzna wszedł w posiadanie kompromitujących informacji na temat służb specjalnych Ameryki. Gdy zostaje zamordowany we własnym domu przez profesjonalnego zabójcę, sprawy się komplikują. Mikael postanawia dowiedzieć się więcej, potrzebuje jednak do tego pomocy Lisbeth, która jak nikt inny zna się na komputerach. W grę wchodzi nie tylko rozwiązanie zagadki i tajemnicze badania profesora, ale i mały chłopiec o nieco mglistym spojrzeniu. 

          „Co nas nie zabije” to kontynuacja trylogii Millenium napisanej przez Stiega Larssona. Wzbudziła niemałe zainteresowanie i krytykę, przede wszystkim dlatego, że ktoś jednak spróbował ją dokończyć, a może poprawić pierwotnego autora. Jak tylko dowiedziałam się o książce, postanowiłam ją przeczytać. Polubiłam bardzo bohaterów Millennium i tą porywającą akcję, od której nie sposób się oderwać. Chciałam się przekonać czy David Lagercrantz podołał zadaniu kontynuacji i utrzymał poziom książki, czy nie zniszczył historii jaką pokochałam. Na początku było mi ciężko, ponieważ główni bohaterowie  stracili nieco na charakterze, ale przebrnęłam i zrozumiałam dlaczego, po czym akcja dosłownie mnie pochłonęła. Nowi bohaterowie i skomplikowana historia, która powoli odkrywa się i układa w spójną całość. 

          Odkrywamy świat, gdzie technologia staje się naszym sprzymierzeńcem, ale i wrogiem dając zbyt wiele możliwości przeciwnikowi. Gdzie prawo przestaje być prawem, a zaczyna być przestępstwem. Gdzie siostra staje przeciwko siostrze, a więzy krwi nie mają żadnego znaczenia. Tak moi drodzy. Poznamy Camille Salander i to w niezwykłych okolicznościach. 

          Książkę gorąco polecam, mimo że autorem kontynuacji to nie jest już pan Larsson, mimo to poradził sobie znakomicie. Wspaniali bohaterowie poboczni, wciągająca akcja i tempo jakie utrzymuje książka są jak najbardziej na plus. Dodatkowo cieszę się, że Lagercrantz nie chciał stworzyć „swojej” historii, a kontynuował dzieło. Powiązał akcję, ale pozwolił również poznać siebie i swój punkt widzenia.  Z wielką chęcią przeczytam inne dzieła autora, a ci którzy nie sięgają po „Co nas nie zabije” niech stanowczo żałują! 



____________________________________________________________
David Lagercrantz, „Co nas nie zabije”, Czarna Owca, 2015, 504 strony 

Copyright © zazakladka.blogspot.com , Blogger