Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller/sensacja/kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller/sensacja/kryminał. Pokaż wszystkie posty

14:05

PRZEDPREMIEROWO "Straceńcy" Ingar Johnsrud

PRZEDPREMIEROWO "Straceńcy" Ingar Johnsrud



"W przeciwieństwie do zwierząt człowiek ma zdolność dostrzegania w innych siebie. Stawiamy się w miejscu cierpiącego, domyślamy się jego bólu. Nazywamy to współczuciem. Ale współczucie nie występuje samo. Żyje w symbiozie z ciemniejszą stroną człowieczej duszy."



          Fredrik Beier budzi się pewnego razu po próbie samobójczej. Jak to się stało? Dlaczego to zrobił? Nie pamięta. Ludzki umysł czasami kamufluje wspomnienia, aby chronić nas, dopiero po jakimś czasie, gdy nastąpi impuls, jakiś mały punkt zaczepienia staje się to, niczym przekręcenie zamka w drzwiach i otwiera TO wspomnienie, pamięć wraca. Nadkomisarz Fredrik nie pamięta co pchnęło go do takiego czynu, dlaczego połknął znaczną ilość tabletek, wiedząc że w połączeniu z poprzednio wypitym alkoholem może stracić  życie. Odpowiedź na to pytanie musi zaczekać, ponieważ to nie jedyny problem mężczyzny. 

          Fredrik wraz z Kafą Iqbal odnajdują zwłoki w dwóch różnych zakątkach miasta. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że dowody wskazują na jedną i tą samą osobę. Dodatkowo w obu miejscach znajdują taką samą fotografię małej dziewczynki podpisaną "Kalypso". Co oznacza ta fotografia? Dlaczego mężczyźni figurują pod tym samym imieniem i nazwiskiem?  To nie jedno zmartwienie śledczych. Beier zostaje napadnięty, a  z miejsca zbrodni znikają wszelkie dowody. Trop i ślady po których idą policjanci, rozmywają się niczym ślady na wodzie. Wygląda na to, że ktoś ma bardzo wiele do ukrycia, i za wszelką cenę nie chce odkryć kart. Kto to taki? Jaki ma cel udaremniać działania policjantów? 

          Zagadka wydaje się nie do rozwiązania, wiele osób nie chce mówić lub nie może. Jak policjanci mają sobie poradzić, gdy kolejne tropy urywają się? Trupy, diaboliczne egzekucje, tortury i znikające ślady. To wszystko sprawia, że człowiek nie wie komu może zaufać... 
          "Straceńcy" są owiani od samego początku mgłą tajemniczości, pełną niedopowiedzeń. Niewiedza bohaterów i nas sprawia,  że zagadka nie jest tak prosta do rozwiązania, ginące dowody i niewyjaśnione czyny osób trzecich, tych niewidocznych sprawiają, że czujemy ten dreszcz emocji i podniecenia, a nawet frustrację. Retrospekcje, które nie odsłaniają szczególnie z początku niczego więcej, nie nakreślają rozwiązania, wręcz przeciwnie, przez długi czas sieją zamęt. To wszystko to celowe zabiegi autora, aby wzbudzić w nas ciekawość, zainteresowanie, abyśmy śledzili każdy krok bohaterów. 

          W książce czuć męską dłoń, mocną i zdecydowaną. Fredrik, który bezdyskusyjnie gra główną gorę w tej sztuce, jest zagubiony w sobie, pełen niepewności do samego siebie, żalu o to,że nie mógł postąpić inaczej, że znowu musi zawieść bliskich, i nie umie rozmawiać z nimi szczerze i otwarcie, mimo wszystko jest mężczyzną. Prawdziwym mężczyzną z krwi i kości. Andreas Figueras jest wieloletnim partnerem Fredrika. Zawsze blisko przyjaciela, darzy go ogromnym szacunkiem i zaufaniem, niestety on również ściga się ze swoimi demonami przeszłości. Czy będzie w stanie je pokonać? Czy mężczyźni nie stracą zaufania do siebie, przez pewne niedomówienia? Oraz Kafa Iqbal, to kobieta, która bardzo szybko awansowała w swojej karierze, i niestety popełnia jeszcze błędy, przez które będzie musiała trochę wycierpieć. Jest kobietą tajemniczą, ambitną i bardzo mocno zaangażowaną w swoją pracę. 

          Czy to wszytko da się połączyć? To jeden z lepszych thrillerów, który naprawdę trzyma w napięciu do samego końca. Ingar Johnsrud nie pozwoli wam odłożyć książki nawet na chwilę, tutaj nie ma czasu na odpoczynek czy chwilę wytchnienia. Czy rozwiązanie kryje się za rogiem? Jesteś pewien, że już wiesz? A co jakby dorzucić do tego wszystkiego śmiercionośny wirus ospy prawdziwej? 


_____________________________________________
Ingar Johnsrud, "Straceńcy", Otwarte, 2017, 566 stron 



Premiera książki 15 luty 2017. 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuje wydawnictwu Otwarte. 

12:26

"Siostry" Claire Douglas - Chcąc zapełnić pustkę w sercu...

"Siostry" Claire Douglas - Chcąc zapełnić pustkę w sercu...




„Podaje jej rękę i siadam obok niej, tak blisko, że czuję kokosową woń jej włosów. Wiem, że wreszcie ją znalazłam. To ona.” 

„Puszcza moją rękę, ale tylko po to, by dotknąć czule jego twarzy. Kocha go.  Naprawdę go kocha.” 

„Lucy jest wszędzie i nigdzie. Tak wygląda rzeczywistość. 
Już nigdy jej nie zobaczę.” 



          Lucy jest wszędzie. Czasami siedzi w kawiarni i pije kawę, czasami biegnie do autobusu, czasami przechadza się spokojnie przez park, a jeszcze innego dnia czyta książkę na ławce. Dzisiaj stoi w pochmurny i deszczowy wieczór na dworcu i rozdaje ulotki, a na imię ma Bea. 

          Abi nie może dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach. Śmierć siostry bliźniaczki, próba samobójcza, depresja, stany lękowe, próba akceptacji siebie i otoczenia, takim jakim jest. Bez Lucy nie jest jej łatwo, wśród spojrzeń rodziny, przyjaciół i znajomych. Czasami wydaje się jej,  że wszyscy jej nienawidzą, że słońce nie wstanie, a przynajmniej ona go już nie zobaczy… 

          Nie od dziś wiadomo, że bliźnięta łączy specyficzna więź, której nikt nie jest w stanie zrozumieć. Czasami będąc w oddalonych od siebie o setki kilometrów, potrafią poczuć że z drugim dzieje się coś złego. Rozumieją się bez słów, uzupełniają się. A jedno za drugim wskoczyłoby w ogień. A co się dzieje gdy jedno traci drugie? I to stanowczo zbyt szybko? 

          Abi spotyka na swojej drodze życiowej Beatrice i czuje, że tym razem to jest to. Tym razem będzie lepiej i w końcu znalazła swoją bratnią duszę! Dziewczyna wygląda jak Lucy i ona sama, ale to w niczym nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Szybko nawiązują ze sobą przyjacielską więź, a Bea zaprasza ją również do swojego domu, który dzieli ze swoim bratem bliźniakiem Benem. 

          Czy bliźnięta dopuszczą do siebie Abi, która tak bardzo potrzebuje bliskości i poczucia bezpieczeństwa? Czy pomogą jej wyjść z cienia przeszłości? Czy Abi będzie mogła być przyjaciółką Bei,  jednocześnie będąc dziewczyną Bena? W tym wielkim i bogatym domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Czy Abi ma przywidzenia, jej umysł szaleje, czy może  ktoś czyha na jej życie psychiczne?

          Przyciągająca okładka i opis książki skusił mnie,  abym po nią sięgnęła. Nie żałuję ani chwili. Mimo, że nie jedną książkę mam już za sobą z tego gatunku, autorce znakomicie udało się wywieść mnie w pole. Intrygi, kłamstwa, rozchwiane emocje i pełne niedopowiedzeń rozmowy bohaterów sprawiły, że rozwiązanie zagadki umknęło mi koło nosa! Uważam, że to najlepszy dowód na to jak znakomity thriller psychologiczny! Jestem mile zaskoczona.

           Bohaterowie to trzydziestolatkowie z barwną przeszłością i bardzo intrygującą przyszłością. Dzięki nim książkę odbierałam zupełnie inaczej niż młodzieżówki, które są niemalże wszędzie. Lekki i przystępny język,  dzięki czemu przez książkę niemal płyniemy. To tylko kilka kolejnych plusów z lektury. Największym jest to,  jak autorka bawi się naszymi emocjami. Dosłownie bawi! Już od samego początku czujemy, że to nie jest jedna z tych cukierkowych historii, gdzie spotkamy na drodze mężczyznę naszego życia, najlepszą przyjaciółkę od serca i będziemy żyć długo i szczęśliwie. A jednak dałam się nabrać i przepadłam przewracając kolejne kartki w książce i czekając na to,  co miało nastąpić za chwilę. 

          Bohaterowie są wielobarwni. Nie wiadomo kto jest dobry, a kto zły. Komu kibicować, kogo potępiać. Historia toczy się powoli,  ujawniając coraz to więcej szczegółów z przeszłości. Tych pikantnych, mocno skrywanych,  oraz tych, które chcielibyśmy zamieść pod dywan i na zawsze o nich zapomnieć. Kłamstwa, które ciągną się niczym nieprzyjemne gazy, a my nie chcąc ich wyjawić brniemy głębiej… To idealna pozycja dla tych, który chcą zapoznać się z gatunkiem, a tym bardziej dla jego  koneserów! 

PS. Zakończenie książki tak bardzo mnie zaskoczyło i zdekoncentrowało, że pisałam tą recenzje przez cały tydzień!


_____________________________________________________
Claire Douglas, „Siostry”, wydawnictwo W.A.B , 2016, 334 strony  

14:28

PRZEDPREMIEROWO "Raz na zawsze" Andreas Pflüger - "Nie widzieć, wiedzieć... "

PRZEDPREMIEROWO "Raz na zawsze" Andreas Pflüger - "Nie widzieć, wiedzieć... "



"Nikt nic nie mówi. Na twarzach wszystkich maluje się bezdenna pustka, a za nią kryją się drzwi, których żaden z zebranych nie ma odwagi otworzyć." 

"Uderzył są w nozdrza zapach mężczyzny, który wtedy, na ulicy przed kinem, trzymał ją w uścisku. Kwiat kamelii. Gdy zrozumiała, że to był Holm, poczuła się jak zmięta kartka papieru. 
A więc znalazł ją i w każdej chwili może zabić." 

"Chce ją odsunąć, nie, chce wyrwać mu całe ramię, jednak wszystko, co potrafi, to trząść się i płakać. Ludger głaszcze go delikatnie, dotyka po raz pierwszy, daje mu do zrozumienia, że go rozumie."



           Jeden dzień zmienił wszystko. Jedna chwila, jeden ruch pogrążył ją w ciemności do końca życia. Dosłownie! Jenny otacza ciemność. Choć jej oczy są szeroko otwarte musi zadać się na inne zmysły. Najbardziej pomocny jest słuch. Ale czy to wystarczy żeby być dobrą policjantką?  

          Niewidoma policjanta Jenny Aaron jedzie do Berlina przesłuchać jednego z więźniów. Mężczyzna, seryjny morderca  po raz kolejny zabił. Tym razem udusił w swojej celi panią psycholog, a podczas przesłuchania wypowiedział tylko jedno zdanie: „Będę rozmawiał wyłącznie z panią Aaron.” Szesnaście lat temu właśnie ona, młoda kobieta, praktykantka wsadziła go za kratki. Boenisch zabił dwie kobiety, a gdy ta młodziutka kobieta znalazła się w jego domu i odkryła prawdę zamknął ją w piwnicy. Nie udało mu się jej pokonać. Aaron pokonała go sama i bez wsparcia kolegów, to ta sprawa dała jej przepustkę do wydziału specjalnego. 

          Jak to wszystko łączy się z tą sprawą z Barcelony? Prosta akcja – kupno skradzionego obrazu przerodziła się w piekło. Zdemaskowani, bez broni, bez możliwości przeżycia. Uciekając zostawiła przyjaciela, partnera jak i ukochanego na pewną śmierć. Sama zaś straciła wzrok i częściową pamięć. Trauma i luki w głowie nie zrobiły z niej jednak ślepca błądzącego po świecie, po własnym pokoju. Ta kobieta si nie poddaje, walczy o każdy krok, doskonali swój umysł i ciało. Teraz musi się zmierzyć z przeszłością, musi odzyskać wspomnienia, które utraciła, uratować swój honor i odzyskać pamięć, aby móc pokonać wroga. 

          Majstersztyk? Doskonała intryga? Wciągająca książka? 
Czy to wszystko, co o niej piszą to prawda? 

          Autor zaskoczył mnie samym pomysłem na fabułę. Niewidoma policjantka? Trening czyni mistrza, wewnętrzna siła, charakter, osobiste predyspozycje również, ale żeby do takiego stopnia? Z przyjemnością zagłębiłam się w lekturze chcąc to sprawdzić. Thrillery, kryminały to mój ulubiony gatunek i pochłaniam go bezgranicznie. Co też oznacza że każda kolejna książka ma trudniej, a każdy autor musi się nagimnastykować aby mnie zaskoczyć. Andreas Pflüger zrobił to w dużej mierze. Przede wszystkim pomysł, a następnie cała kreacja historii, gdzie nic nie dzieje się bez przyczyny, a  każda myśl, zdarzenie z przeszłości, każdy człowiek i jego słowo ma znaczenie. Musimy być czujni, aby niczego nie przeoczyć, pewne sygnały, poszlaki pozwalają na podejrzenie, niemniej prawda nie jest odkryta do samego końca. To również ogromny plus! 

          Styl pisania autora nie należy do tych ciężkich, aczkolwiek musiałam chwilę przywyknąć do niego. Nie uważam żeby był to wielki mankament. Czytając jakiś tekst czasami od razu, ktoś przypada nam do gustu i stwierdzamy, że ma on „lekkie pióro” prawda jest taka że zależy to od nas, naszych upodobań, więc zawsze daje sobie kilka pierwszych stron aby móc poznać pisarza. Jedyne co wytrącało mnie z czytania, sprawiało że gubiłam wątek i denerwowałam się to nagłe retrospekcje, przemyślenia, które potrafiły pojawić się bez uprzedzenia, brakowało mi tutaj linijki przerwy czy choćby tekstu pisanego kursywą, aby móc się na to przygotować.  Taki mały zabieg a tak wiele zmienia. Niestety to było bardzo uciążliwe dla mnie. 

          Thriller trzyma w napięciu, nie pozwala się oderwać,  a główna bohaterka zmusza nas do przemyśleń i wzięcia się w garść, bo przecież niektórzy mają gorzej, a dają radę i się nie poddają. To była dobra lektura, a ja bardzo polubiłam Aaron, Pavlik’a i Demirci. Są to postacie z krwi i kości, profesjonaliści w pracy, oddani przyjaciele i wrogowie, których lepiej nie mieć. Gorąco polecam! 


_______________________________________________________________
Andreas Pflüger, "Raz na zawsze", Otwarte, 2016, 500 stron 

Premiera książki 6 lipiec 2016 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuje wydawnictwu Otwarte. 

13:45

"Pandora" M. R. Carey - Jesteś tu, wiem to...

"Pandora" M. R. Carey - Jesteś tu, wiem to...



"Kiedy jestem głodna. Nie, nie chodzi mi o to, że chcę panią zjeść! Wcale nie chcę, wolałabym umrzeć! Po prostu... Pani mnie wypełnia, tak jak strawa tego człowieka w piosence. Kiedy pani jest przy mnie, to czuję, że niczego innego mi nie potrzeba." 

"Nie chcę was skrzywdzić! (...)
Naprawdę tak myśli, dlatego właśnie powstrzymuje się od walki, gdy wgryzają się w jego ciało i rozszarpują je na kawałki. To w końcu tylko dzieci, które miały zapewne równie gówniane dzieciństwo jak on."

"Świat się wali, ludzie go odbudowują. Założę się, że w historii ludzkości nie było momentu, kiedy życie po prostu... płynęło spokojnie. Zawsze jest jakiś kryzys." 



          Stoisz pośrodku opustoszałego miasta, a przynajmniej tak ci się wydaje. Ale oni są wszędzie, czekają jedynie na znak twojej obecności. Usłyszą cię, gdy będziesz głośno. Dostrzegą cię gdy poruszysz się. Wyczują twój zapach nawet z tysiąca kilometrów… Głodni! To oni cię dopadną,  rozrywając twoje ciało, aby dostać się do najsmaczniejszych kąsków między twoimi żebrami! Pamiętaj, oni nigdy się nie męczą, nie uciekniesz im! 

          Melanie ma dziesięć lat. Od poniedziałku do piątku uczestniczy w zajęciach lekcyjnych. Najbardziej lubi te dni, kiedy lekcje prowadzi panna Justineau. Marzy o tym, aby móc być jak Pandora – kobieta stworzona przez greckich bogów, którzy chcąc ukarać ziemię za nieposłuszeństwo Prometeusza wyposażyli ją we wszystkie nieszczęścia. Cela jest jej domem, ma łóżko, obrazek na ścianie i wózek, do którego jest przypinana mocnymi pasami przez żołnierzy zbrojonych w karabiny i dowożona do sali. Pragnie uciec i uratować nauczycielkę, poznać świat, o którym tyle usłyszała. Boi się, że może skończyć jak Marcii i Liam, którzy już  nie przyjeżdżają na lekcje. 

          Ophiocordyceps to grzyb, który opanowuje zarażony organizm, ale go nie zabija. Przejmuje nad nim kontrole, posługuje się nim, gdy wyczuje pożywienie, i dąży do niego nie zważając na żadne przeciwności, dla niego one nie istnieją. Głodni – ludzie, którzy zostali zarażeni, nigdy się nie męczą, nie potrzebują odpoczynku. Czy są więc jakieś szanse dla garstki osób, które walczą by ocalić świat? 

          Nigdy nie sądziłam, że skuszę się na książkę o tej tematyce. Zombie kojarzyłam jedynie z kiepskimi filmami w telewizji. Mike Carey zaskoczył mnie tą wizją zagłady świata, ludzkości. To coś zupełnie innego, nowego, zaskakującego. Wspaniale wykreowany świat, dokładnie zgłębione przyczyny zagłady cywilizacji. Akcja, która toczy się płynnie, pędzi tam gdzie powinna i daje chwile na odpoczynek, refleksje czy rozmyślanie. Historia, gdzie nie rządzi przypadek, a każde działanie ma przyczynę i skutek. Nie ma niewiadomych, luk czy czarnych dziur! 

           Nie zapomniałam również o bohaterach. Żywych, mocno rozbudowanych, prawdziwych, z krwi i kości. Melanie, jedna z małych pacjentek bazy wojskowej. Helen Justineau, kobieta dojrzała, oddana, ciepła i kochająca, dla której dobro dzieci jest najważniejsze. Caroline Caldwell, pani doktor która dla dobra ludzkości i nowego świata nie zawaha się przed niczym, a przede wszystkim o chwale i sławie jaką zdobędzie dzięki swoim odkryciom. Sierżant Parks to mężczyzna, który z wielką starannością i powagą traktuje swoje obowiązki służbowe oraz jego podwładny szeregowy Gallagher, któremu udało się wyrwać z domu chcąc coś osiągnąć. Nie umiałam utożsamić się z żadną postacią, ale ani trochę mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Z każdą z tych nich drżałam, na samą myśl, że ktoś może usłyszeć mój oddech, bądź przyspieszone bicie serca.  

          Fantastyczna, oryginalna, nieprzewidywalna, jedyna w swoim rodzaju książka, która potrafi zwalić z nóg! Autor zaskakuje z jednej strony prostym językiem, a z drugiej perfekcyjnymi opisami choćby grzyba i wszystkiego co z nim związane. Bohaterowie, o których już wspomniałam. Pomysłem na historię… Nigdy nie sądziłam, że sięgnę po książkę o zombie, nie mówiąc już o tym że nie będę mogła się od niej oderwać! Jak to się stało? Przeczytałam pierwszy rozdział, który dostałam na skrzynkę mailową! Nie mogłam już przestać o niej myśleć! Książka trafi na pewno do fanów fantastyki, jak i do czytelników lubiących, książki opowiadające o zagładzie świata. Carey wyniesie was w zupełnie inny poziom! Całej reszcie mogę powiedzieć, żebyście się nie zrażali i spróbowali przeczytać! To istny majstersztyk! 


________________________________________
Mike Carey, "Pandora" Otwarte, 2016, 416 stron



13:10

"Dziewczyny, które zabiły Chloe" Alex Marwood - Gdy przeszłość nie daje o sobie zapomnieć...

"Dziewczyny, które zabiły Chloe" Alex Marwood - Gdy przeszłość nie daje o sobie zapomnieć...



„Chłonie wyraz lekkiego rozbawienia na jego twarzy, rozumie, że ta skaza na jego charakterze, niezdolność do empatii, do postawienia się na czyimś miejscu, zapewniła na swój sposób trwałość ich związkowi. Nigdy nie musiała mieć do czynienia z kleistym, przerażającym, niebezpiecznym uczuciem.”

„Otwiera oczy pod powierzchnią, widzi, że woda jest znów mętna z powodu wznieconego mułu. Jest pod nią ciemno. Cicho. Ona to właśnie widziała, myśli. Tak wyglądały jej ostatnie chwile.
Twarz Chloe wyłania się nagle z mroku. Przerażona Jade wierzga, gwałtownie się wynurza na powierzchnię. Brnie do brzegu.”

„Czuje się tak, jakby wszystkie poglądy, jakie kiedykolwiek wyznawał – całe to liberalne użalanie się, luźna chrześcijańska wiara w siłę odkupienia, niewzruszone przekonanie, że dziecka nie można napiętnować jako złe, nawet jeśli zrobi coś potwornego – zostały zmiażdżone młotem. Jak ona mogła?”



          Bel i Jade są naznaczone i związane ze sobą do końca życia. Cały świat wie,  kim są te dwie dziewczynki. Nie zasłynęły w żadnym programie dziecięcym, nikt nie chce im bić braw, czy być jedną z nich. Wszyscy wystrzegają się tych brutalnych potworów w skórze niewinnych dzieci. Bel i Jade miały zaledwie jedenaście lat, gdy popełniły tą zbrodnie. Zabiły. 

          Kirsty Lindsay jest wspaniałą żoną i kochającą matką dwójki dzieci. Pracuje jako wolny strzelec w jednej z gazet i jest coraz bliżej awansu na stanowisko stałego dziennikarza. Przedstawicielka klasy średniej ciężko pracowała na to, aby tak wyglądało jej życie, nikt nie wie jak bardzo. W rejonie jej pracy doszło do kolejnego morderstwa. Kobieta pakuje torbę i wyrusza w podróż po materiały do artykułu. Nie wie jak dużo może kosztować ją ta wycieczka. 

          Amber Gordon nigdy nie miała zbyt lekkiego życia, ale nie śmie narzekać. Według wpojonych zasad w jednym z najcięższych zakładów poprawczych żyje powoli i na uboczu nikomu nie rzucając się w oczy. Ma niewielki dom, stałego partnera, dwa psy i pracę. Nic dodać, nic ująć. 

          Życie tych dwóch kobiet znowu splata się ze sobą po dwudziestu pięciu latach. Żadna z nich nie wie nic na temat drugiej, od tamtego dnia nigdy się nie spotkały i nigdy nie zamierzały tego robić. Obie żałują, że kiedykolwiek się poznały. Teraz za sprawą Nadmorskiego dusiciela ich przeszłość może zostać odkryta. Ich bliscy, rodziny i dzieci, ich życie zbudowane na kłamstwach, tajemnicy i milczeniu może zostać zniszczone. Czy uda im się uciec przed przeszłością? Czy w końcu wymarzą obraz martwej czteroletniej Chloe z oczami zalepionymi piaskiem? 



          Dwie jedenastoletnie dziewczynki z zupełnie innych światów poznały się rano, a do wieczora stały się morderczyniami. Jak to się stało? Co je do tego skłoniło? Nie chcę wam psuć lektury, więc nic wam nie powiem. Cała historia jest nasączona emocjami potępienia, smutku, strachu i lęku, które wręcz wylewają się przez kartki na nasze ręce,  i wkradają się do serca. Historia Bel i Jade opisana z dwóch perspektyw „przed” i „po” przeplatają się opisując traumatyczne przeżycia i łącząc się w całość. Dzieci, które zostały oskarżone o tak poważne przestępstwo, ich emocje i niewiedza, stosunek dorosłych do nich. Społeczeństwo rządne krwi, bezwzględne w swoich osądach. To rzeczywistość, która nas otacza. Kto zatrudni mordercę? Kto zaufa osobie oskarżonej o zabójstwo dziecka? Czy znajdzie się ktoś, kto nie skreśli ich, nie osądzi przez tamto wydarzenie? Kto da im szansę? Dziewczęta dostały nową tożsamość, której teraz muszą chronić za wszelką cenę. Dla siebie i najbliższych.

          Ten thriller stanowczo przypadł mi do gustu. Przemyślana fabuła, bohaterowie z krwi i kości, emocje, które czuć. Historia, którą przeżywałam razem z Jade i Annabel zarywając dwie noce z rzędu, aby być bliżej rozwiązania wywarła na mnie ogromne wrażenie. Autorka zmusza nas do przemyśleń, rozważań, a nawet i decyzji, po której jesteśmy stronie. Tutaj nie ma znanego nam scenariusza, nic nie jest czarno – białe, czy sztampowe. Historia jest godna polecenia i robię to z wielką przyjemnością. Mimo braku zamieszania medialnego sukces dziennikarki piszącej pod pseudonimem jest porównywalny do pani Hawkins i jej „Dziewczyny z pociągu” (RECENZJA). Myślę, że to duży argument, aby sięgnąć po tą książkę. Fani tego gatunku literatury na pewno będą zadowoleni! Ja na pewno będę wyczekiwać kolejnej książki Alex Marwood.


___________________________________________________________________________
Alex Marwood, „Dziewczyny, które zabiły Chloe”, Albatros, 2015, 448 stron


10:28

"Wielki marsz" - Stephen King jako Richard Bachman

"Wielki marsz" - Stephen King jako Richard Bachman



„- Mam nadzieję, że nie będzie ciemno - powiedział Baker. - Nie proszę o nic więcej. Jeśli jest jakieś... potem, to mam nadzieję, że się pamięta. To okropne musieć wiecznie błąkać się w ciemności, nie wiedząc kim byłem, ani co tam robię, nie wiedząc nawet, że kiedyś otaczało mnie co innego.”

„Garraty przyglądał się temu apatycznie i myślał, że nawet groza powszednieje. Nawet śmierć bywa płytka.”

„Ja to skupiam się tylko na tym, żeby podnosić giry. To proste, jakbym zrywał i zaliczał dziwy.”



          Do góry i na dół, do góry i na dół, stawiają nogę przed nogą, zachowując minimalną prędkość, ze wzrokiem często wbitym w ziemię maszerują chłopcy. Doroczny „Wielki marsz” zaczyna się, gdy setka chłopców zjawi się na starcie, a major przemówi do nich krótko,  wysyłając ich do piekła, i to za ich dobrowolną zgodą. Meta jest tam, gdy przedostatni z nich dostanie czerwoną kartkę i padnie trupem, zostawiając zwycięzcę samego.  

          Czerwona kartka jest odejściem z gry, zejściem z boiska. Również w „Wielkim marszu” funkcjonuje to pojęcie. Gdy za mocno zwolnisz, a na twoim koncie widnieją już trzy upomnienia dostajesz czerwoną kartkę, a raczej kulkę z karabinu w głowę, w brzuch… nieważne. Już cię nie ma. Ktoś krzyczy „Zatańczę na twoim grobie!”, inny przekłada monetę z kieszeni do kieszeni. Jeden mniej do „wdeptania w ziemię”.  Jak stu młodych chłopców się w to wplątało? Dlaczego zdecydowali się na morderczy marsz zostawiając dotychczasowe spokojnie życie, niemalże całe przed nimi?  

          Z karabinów nie wystrzela czerwona chorągiewka z napisem „PIF – PUF!”, chłopcy nie maszerują przez kilometr, nie ma czasu na drzemkę, odpoczynek czy skorzystanie z toalety. To prawdziwa walka ze słabością ludzkiego ciała i umysłu. Siła przesuwania granicy ostatecznego bólu i wyczerpania. Tu nie ma miejsca na potknięcia, ceną jest życie.

          „Wielki marsz” to okrutna powieść o walce z samym sobą. Gdy ciało odmawia posłuszeństwa, gdy umysł przestaje pracować, gdy oczy przestają trzeźwo patrzeć, gdy dookoła giną ludzie, a następnym możesz być ty. Stephen King zabawia nas swoim marszem przyszłego świata, niczym w starożytności cesarz swoją walką gladiatorów na arenie. To kolejne przedstawienie, brutalne, które stworzył największy potwór tego świata – inny człowiek.

          Nie znam realiów opisywanych czasów. Wiem jedynie, że sprawowana władza jest bardzo rygorystyczna, a za wyrażanie sprzecznych poglądów można być „spatrolowanym”. Autor za to dogłębnie opisuje nam chłopców uczestniczących w marszu. Odkrywa kawałek po kawałku ich charaktery, usposobienie, przeszłość i okoliczności, które doprowadziły ich do tej sytuacji, oraz ich zachowanie podczas bardzo ekstremalnych warunków. Od euforii, nieokreślonych przypływów energii czy siły walki, przez rozpacz, żal, histerię po odrętwienie i rezygnacje.  Książka pełna emocji, mocna, brutalna i bezwzględna.

           Wydawałoby się, że marsz to nie jest temat na książkę. Bo o czym tu pisać? O stawianiu kolejnych kroków? Nic bardziej mylnego.  Mistrz grozy i jego cięty język bezbłędnie nam to udowadnia opisując zmagania chłopców. Czuję lekki niedosyt po końcówce, ale z drugiej strony zostaje coś dla nas i naszej wyobraźni.


_____________________________________________________________________
Stephen King /Richard Bachman, „Wielki marsz”, Prószyński i S-ka, 2008, 264 strony

05:39

"Dziewczyna z pociągu" - Paula Hawkins

"Dziewczyna z pociągu" - Paula Hawkins



 „Piękne słońce, bezchmurne niebo, nikogo do zabawy, nic do roboty. Takie życie, życie którym teraz żyję, jest trudniejsze latem, kiedy wszędzie jest tyle światła i tak mało dającej schronienie ciemności, kiedy wszyscy wychodzą z domu, kiedy są rażąco, wprost agresywnie szczęśliwi. To męczy i jeśli się do nich nie przyłączysz, czujesz się podle.”

„Zaniki pamięci się zdarzają i nie polegają tylko na tym, że człowiek słabo pamięta, jak wrócił z klubu do domu albo z czego się śmiał, gawędząc w pubie. Prawdziwe zaniki pamięci są inne. Są jak czarna dziura, bezpowrotnie stracone godziny.”

„Nie ma dnia, żeby mi go nie brakowało. Bardziej niż kogokolwiek innego. Jest wielką dziurą w moim życiu, dziurą w duszy.”



          Każdego dnia jadąc do szkoły czy do pracy obserwujemy ludzi, którzy towarzyszą nam w podróży. Jeśli poruszamy się o stałej porze i regularnie możemy sporo dowiedzieć się o swoich towarzyszach, zaprzyjaźnić się czy martwić gdy, któregoś dnia nie ma ich przy nas. Zwykle obserwujemy ich w ciszy i milczeniu, snując wizję ich idealnego życia.

          Rachel jest właśnie jedną z tych kobiet. Jadąc pociągiem rano i wieczorem obserwuje domy za oknem. Szczególnie jeden, gdzie „jej” Jess i Janson. Polubiła ich, to jak Janson obejmuje Jess, gdy ta stoi  ogrodzie, jak masuje jej plecy, gdy ona pije kawę na tarasie. Polubiła ich życie, które sama wymyśliła, które może obserwować za brudnej szyby pociągu.

         Pewnego dnia gdy pociąg szarpie i zatrzymuje się przy semaforze, jak to ma w zwyczaju, Rachel podnosi głowę, bo wie, że już czas spojrzeć na ceglany dom, zanim zniknie jej z pola widzenia. To ułamki sekund, ale widzi coś złego, coś niedobrego. Rozgląda się po podróżujących, ale oni nic nie zauważyli. Śniło jej się? Czy jest tak zmęczona, że umysł płata jej figle? Czy to stało się naprawdę. Widziała to! Czy chce nadal być tylko tą dziewczyną z pociągu, która podróżuje tą trasą dwa razy dziennie, czy kim więcej? Kim będzie Rachel? 

          Bardzo trudno jest napisać coś o tej książce, nie zdradzając zbyt wiele fabuły, nie odkrywając rąbka tajemnicy. „Dziewczyna z pociągu” trafiła do mojego koszyka przede wszystkim ze względu na okładkową opinię Stephena Kinga, a następnie dzięki aurze podniecenia podczas promowania świeżo wydanej książki. Nie żałuję, że jestem w posiadaniu swojego egzemplarza.






          Fabuła toczy się powoli, rozkręca się leniwie, aby później pędzić do samego końca. Autorka opisuje historię z punktu widzenia trzech kobiet. Rachel – dziewczyny z pociągu, Jess – mieszkanką domu przy semaforze i Anny – która odegrała bardzo dużą rolę w życiu Rachel. Z początku bardzo niewiele wiemy o bohaterkach. Strzępki informacji jakie dostajemy nie pozwalają nam poznać bohaterek, ani zaprzyjaźnić się z nimi. Jest to książka w której nie mogłam się utożsamić z żadną z nich, raczej byłam z tyłu na widowni, bądź jak Rachel przyglądałam się wszystkiemu zza szyby swojego pociągu – fotela.

          Jest to jeden z lepszych debiutów jakie czytałam. Biorąc pod uwagę prostą i nieskomplikowaną fabułę, oraz to że to pierwsza powieść pani Pauli Hawkins jest to naprawdę dobra książka. Z początku akcja toczy się powoli, leniwie opisywana z perspektywy trzech kobiet, później nabiera tempa. Niestety ci, którzy uważnie czytają i są fanami tego gatunku bardzo szybko połapią się o co chodzi i domyślą zakończenia. Niemniej jednak „Dziewczyna z pociągu” umiliła mi kilka wieczorów (zapewne przeczytacie szybciej, ja przy moich szkrabach mam trochę ograniczony czas na przyjemności ;) ) i z zaciekawieniem przyglądałam się kobietom szczególnie pod koniec książki.


__________________________________________________
Paula Hawkins, „Dziewczyna z pociągu”, Świat Książki, 2015, 328 stron


02:05

"Góra bezprawia" - John Grisham

"Góra bezprawia" - John Grisham




          John Grisham przedstawia nam świat bezwzględny, brutalny, gdzie używa się chwytów poniżej pasa. Gdzie zwykły człowiek nie liczy się w świecie wielkich i wpływowych firm, gdzie prawo staje się narzędziem przeciwko obywatelowi. 

          Samantha zostaje oddelegowana  na roczny „bezpłatny urlop” podczas którego może podjąć pracę w jednej z instytucji non-profit. Jej idealne i ustatkowane życie legnie w gruzach, gdy wraz z nadejściem kryzysu gospodarczego kolejne banki wycofują się, wielkie koncerny przestają inwestować, a prawnicy zostają zwalniani z pracy. 

           Młoda pani adwokat z Nowego Jorku przenosi się do małego miasteczka Brady w Wirginii. Górska Klinika Pomocy Prawnej zajmuje się bezpośrednią pomocą ludziom biednym i potrzebującym. Czy to kobieta skatowana przez męża, rodzina z długami mieszkająca w samochodzie, czy może starsza pani z prośbą o sformułowanie nowego testamentu. To zupełnie inny świat i Samantha musi nauczyć się pracować z ludźmi, poznać ich dramaty, pomagać im oraz nabrać trochę dystansu. To zupełnie inna praca niż dotychczasowe analizy statystyczne i poprawianie umów wiążących z wielkimi korporacjami. 

          Pomagając jednemu ze swoich klientów – górnikowi chorującemu na pylicę zostaje wciągnięta w wir różnych spraw związanych z działalnością koncernów wydobywających węgiel. Koncerny często naginają prawo, a wręcz nie stosują się do niego wydobywając złoża metodą odkrywkową. Kopalnie niszczą wspaniałe góry, zanieczyszczają gruntowe wody, strumienie, niszczą krajobrazy, a nawet zabijają ludzi. Walka jest bardzo nierówna i w dużej mierze przesądzona, jednak ludzie się nie poddają. Eko-terroryści niszczą wielkie maszyny, prawnicy składają wspólny pozew z dowodami z nielegalnych źródeł, a pracownicy przychodni stający za plecami osamotnionych górników. 

          Mam za sobą takie lektury jak „Firma”, „Czuwanie”, „Wspólnik” i „Więzienny prawnik” Johna Grishama, jednak żadna z nich nie była tak mocno opisana i nie dotykała tak ważnego problemu. To niekoniecznie najlepsza powieść, nie do końca porywa i jej tempo akcji jest inaczej rozłożone. Grisham przyzwyczaił nas do czegoś zupełnie innego. Ta powieść to stanowczo inny wymiar.  

          Przede wszystkim dotykamy autentycznego problemu. Nie jest to sucha relacja, nie jest to też sama fikcja, a całkowity laik w tym temacie nie zagubi się. Poznajemy problem, jego podłoże i zależności w górskim świecie. To jak ciężko jest walczyć w pojedynkę przeciwko wielkiemu koncernowi, którego broni armia wyszkolonych prawników. Klasyka jaką znamy z wielkich dzieł Grishama: jeden prawnik przeciwko wielkiemu koncernowi, nierówna i bardzo trudna walka, nielegalnie zdobyte dowody, tajemnica i niewielka grupa sprzymierzeńców. 

          Z ogromną przyjemnością zagłębiałam się w górniczy świat, który poznawałam dzięki Grishamowi. Byłam świadkiem przemian Samanthy z szarego pracownika wielkiej firmy prawniczej w prawdziwego i zaangażowanego adwokata broniącego ludzi. Kibicowałam i dopingowałam tych walczących z wielkimi korporacjami – eko-terrorystów, prawników i ludzi broniących swoich ziem. Jest to thriller inny niż te, do których przyzwyczaił nas autor, ale na pewno jest godny polecenia. 


____________________________________
Josh Grisham, „Góra bezprawia”, Albatros, 2015, 480 stron
          



Przepraszam was za tak długą nieobecność, niestety moje córeczki nadal chorują. 
Mam nadzieję, że nie będzie nas już nikt wysyłał do szpitala i będziemy mogli leczyć się w domu. 
Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie! ;)

01:12

"450 stron" - Patrycja Gryciuk

"450 stron" - Patrycja Gryciuk



„Zrozumiała, że się w nim zakochała. Nagle zdała sobie sprawę, że chciała więcej. Że chciała wszystko. Całą bajkę. Księcia na białym koniu, miłość, seks, przyjaźń, zrozumienie, zaufanie, i to w dodatku na wyłączność. Nie skrawki jakiegoś tam romansu, taniej zabawy, zmarnowanego czasu. Nie. Chciała wszystko, co najlepsze.”

„Na przykład taki deszcz. Po angielsku rain. La pluie po francusku. La lluvia po hiszpańsku, a u nas „deszcz”. Nasz jest szeleszczący, hiszpański jest mokry, rain stuka w parapet, ale żabojady górą! La pluie spada samo z nieba i rozbija się z niesłychaną wilgotnością o gładki policzek. Nic na to nie poradzimy, la pluie jest najbardziej wodny i tęczowy na świecie.”



          Wiktoria Moreau jest pisarką kryminałów, która pracuje z pasją, niczym wirtuoz zatraca się w swoim dziełu. Klawisze na klawiaturze, literki, sylaby, słowa a na koniec zdania i akapity… niestety są pewne ograniczenia, musi się zmieścić w tytułowych 450 stronach. Wydawca nie przyjmie choćby jednej strony więcej, zredaguje, zmieni… 

          Każdy autor czymś się inspiruje. Własnymi przeżyciami, opowieściami, fragmentami  jakiś tekstów po prostu rzeczywistością. A co jeśli to fikcja staje się rzeczywistością? Główna bohaterka zostaje oskarżona o popełnienie plagiatu, oraz o zniesławienie przez pewną firmę farmaceutyczną. W dodatku staje w samym środku policyjnego dochodzenia  w sprawie kilku morderstw. Kariera i życie Wiktorii staje pod wielkim znakiem zapytania. 

          „450 stron” to wspaniale napisana intryga z dodatkiem romansu. Nie spotkałam się jeszcze z tak napisanym kryminałem. Podczas lektury poznajemy świat pisarski, zaangażowanie autora, agenta i wydawnictwa w kolejne procesy powstawania książki. Zgłębiamy różne zależności i chwyty w tej branży. A to wszystko napisane przystępnym i lekkim językiem. 

         Na samym początku bardzo ciężko było mi poznać fabułę książki, rozeznać się trochę. Pierwsze rozdziały wydawały mi się za krótkie i za mało wyjaśniały. Postacie były przedstawiane krótko, wręcz urywkami tekstu, a autorka za szybko żonglowała między kolejnymi fragmentami układanki. To było dla mnie bardzo uciążliwe do tego stopnia, że czytałam po dwie strony, dopóki nie zapoznałam się bliżej z książką i jej bohaterami. Akcja toczy się powoli, tam gdzie brakuje policyjnego śledztwa w sprawie morderstwa, czy procesów powstawania książki pojawiają się wątki związków Wiktorii, obecnych i tych z przeszłości. Tworząc mieszankę doskonałą tej powieści. Jestem zawiedziona zakończeniem, gdzie całe napięcie i para po prostu uszła niemal niezauważalnie. Mimo wszystko pozycja była warta tych kilku dni, a ja chętnie sięgnę po debiutancką powieść Patrycji Gryciuk.






________________________________________________________
Patrycja Gryciuk, „450 stron”, Czwarta Strona, 2015, 416 stron

07:29

"Millennium" - Stieg Larsson

"Millennium" - Stieg Larsson




"– Przyjaźń – według mojej definicji – zasadza się na dwóch rzeczach – powiedział nagle. – Szacunku i zaufaniu. Oba czynniki są niezbędne. I muszą działać w obie strony. Można żywić do kogoś głęboki szacunek, ale bez zaufania przyjaźń się rozpada. " 

"Ludzie zawsze mają swoja tajemnice. Chodzi tylko o to, żeby je odgadnąć." 



          „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”  Stieg Larsson przedstawia nam dwoje głównych bohaterów. Mikael Blomkvist jest dziennikarzem śledczym i wydawcą gazety Millennium. W związku z opublikowanym artykułem ma problemy prawne. Zostaje skazany na karę więzienia. Lisbeth Salander według władzy jest nieprzystosowana do życia, a w efekcie ubezwłasnowolniona. Opinia nijak ma się do najlepiej uzdolnionej i inteligentnej hakerki. 

          W związku z oskarżeniem wpływowego biznesmena o korupcję i brakiem dowodów Mikael postanawia tymczasowo opuścić Millennium, aby nie szkodzić czasopismu. W tym czasie Lisbeth tworzy obszerny materiał na jego temat na zlecenie jednego z klientów Milton Security. W ten sposób dziennikarz zostaje wciągnięty w rodzinne perypetie. Jego zadanie polega na napisaniu rodzinnej kroniki rodu Vangerów, co staje się pretekstem do prawdziwego śledztwa dotyczącego zaginionej Harriet Vanger sprzed niemal 40 lat. To zadanie jednak nie należy do łatwych i dopiero po połączeniu sił tych dwoje staje w obliczu prawdy, ale także niebezpieczeństwa.






"Nie ma niewinnych. Chociaż można być w różnym stopniu odpowiedzialnym." 

"Trzeba umieć odejść bez sentymentów, gdy sytuacja wydaje się nie do opanowania.To podstawowa reguła, jeśli chce się przeżyć. Nie marnuj energii na straconą sprawę."



          „Dziewczyna, która igrała z ogniem”  to drugi tom sagi, równie mocno wciągający jak pierwszy. Lisbeth ze swoją fortuną podróżuje i zwiedza świat. Nie zapomina jednak o zabezpieczeniu się na przyszłość. Mikael natomiast pomaga nowemu współpracownikowi w wydaniu książki.  Będzie ona opisywać przestępczą grupę zajmującą się przemycaniem ludzi do Szwecji, a następnie wykorzystywanych w branży seksualnej. Zdemaskują zamieszane w to osoby. Salander zostaje oskarżona o morderstwo, w które zaczyna wierzyć cały świat. Jedynie niewielka grupka, w tym Mikael Blomkvist próbuje ją oczyścić z zarzutów. 

          Kluczem do rozwiązania zagadki staje się przeszłość zarówno głównej bohaterki, jak  i jej rodziny. Zostajemy wciągnięci w świat bezprawia i układów. Gdzie cel uświęca środki, a dobro ogółu jest ważniejsze od dziecka. Poznajemy też przyczyny zachowani bohaterów, ich przeszłość i powiązania. 







"– Nikt nie może uniknąć zakochania – odparł. – Może chcieć się tego wyprzeć, ale przyjaźń to chyba najpowszechniejsza forma miłości."

"Wszyscy zawsze jesteśmy sobie winni przysługi."



          „Zamek z piasku, który runął”  trzecia część sagi Millennium. Do szpitala trafiają dwie poważnie ranne osoby. Kobieta z raną postrzałową głowy, która wyszła z grobu zostaje natychmiast operowana. Oraz Zalachenko z siekierą tkwiącą w jego czaszce, który sam nigdy nie doszedł do siebie po wypadku z przeszłości. Potężne siły tkwiące w układzie rządowym pragną unicestwić swojego wroga – Lisbeth Salander raz na zawsze. Od tego zależy ich przyszłość i wolność, nie cofną się przed niczym. Podobnie jak Mikael Blomkvist chcący pomóc przyjaciółce raz na zawsze rozprawić się z przeszłością.  


          Saga Millennium. Chyba nie było osoby, która by nie słyszała o niej. Powiem szczerze, że przeczytałam dopiero w tym roku, a cały szum wokół książek i autora ominął mnie. Aż dziwne. Gdy usiadłam do całej trylogii dosłownie nie mogłam się oderwać. Kilka zarwanych nocy, książka w aucie, na balkonie, przy obiedzie, w wannie i gdzie tylko się dało. Byle doczytać jeszcze jedno zdanie, akapit czy stronę… 

          Autor łączy ze sobą dwie odmienne osobowości. Na pierwszy rzut oka są one mocno przerysowane, ale nic nie dzieje się bez przyczyny, a im dalej zagłębiamy się w lekturze tym lepiej rozumiemy powody takiego postępowania. Fabuła całej sagi jest nietuzinkowa i wielowątkowa, pełna zwrotów akcji i zagadek. Kryminał pierwszej klasy, gdzie autor nie pozwala nam od razu przewidzieć rozwiązania. Wciąga nas w świat bohaterów i buduje w nas autentyczne emocje podczas czytania. Myślę że sukces Millennium polega przede wszystkim na historii Lisbeth Salander, brutalności i bezwzględności systemu, którego padła ofiarą. Szkoda, że sam autor nie doczekał się sukcesu swojej powieści. Saga obejmuje trzy tomy autorstwa Larssona z planowanych dziesięciu.  

          Czemu akurat dzisiaj dodaję tą recenzję? Otóż dziś – 27 sierpnia 2015 roku jest premiera czwartego tomu sagi Millennium  pod tytułem „Co nas nie zabije”. David Lagercrantz podjął się opisania dalszych losów bohaterów wykreowanych przez Larssona.  Z niecierpliwością czekam na swój tom, aby przekonać się czy podołał temu zadaniu. 


____________________________________________________________
Stieg Larsson, "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", Czarna Owca, 2008, 640 stron
Stieg Larsson "Dziewczyna, która igrała z ogniem", Czarna Owca, 2009, 704 strony
Stieg Larsson "Zamek z piasku, który runął", Czarna Owca, 2009, 784 strony

07:40

"Maestro z Sankt Petersburga" - Camilla Grebe, Paul Leander-Engström

"Maestro z Sankt Petersburga" - Camilla Grebe, Paul Leander-Engström



„ Drobnych złodziejaszków wieszają, wielkim się kłaniają […] To wszystko jedna wielka gra. Partia szachów, w których pionkami są ludzie. Jednych tylko przesuwają na szachownicy, a inni znikają z niej na zawsze „



Maestro z Sankt Petersburga przedstawia współczesną Rosję. Brutalna, pełna przestępstw i intryg. Pełna bogatych oligarchów, wpływowych ludzi na wyższych szczeblach oraz tych najbiedniejszych, a to wszystko oczywiście ma związek z ropą naftową.  Upadek komunizmu stworzył doskonałe warunki, aby w szybkim tempie dorobić się ogromnej fortuny, czym skusił niejednego człowieka.


Tom Blixen jest szwedzkim finansistą, osamotniony i dość zamkniętym w sobie. Nie założył własnej rodziny, a z dalszą nie utrzymuje kontaktu. Ma niewielu przyjaciół mimo że już od 10 lat żyje w Rosji. Pracuje w wiodącym banku inwestycyjnym i właśnie został wyróżniony na tle całej firmy, gdy jeden z oligarchów nalega aby to on prowadził i zabezpieczył transakcje największej spółki naftowej w kraju. Jest przekonany że poradzi sobie z powierzonym zadaniem jak i pół światkiem, korupcją i nieczystymi zagrywkami. Nie dopuszcza do siebie zagrożenia z jakim wiąże się rosyjski biznes dopóki sprawy nie komplikują się, a ludzie w jego otoczeniu zaczynają ginąć. Został wciągnięty w brutalną rozgrywkę, gdzie wpływowi ludzie nie cofną się przed niczym w walce o decydujące akcje i z nikim się nie liczą. A kara za nieposłuszeństwo jest nieunikniona i bardzo bolesna.



Książka wciąga nas w bardzo brutalny świat. Liczą się pieniądze, wpływy i as w rękawie, którym możesz zniszczyć kompana gdy on stanie się zbyt niewygodny dla ciebie.  Są to współczesne i niestety prawdziwe czasy, które postanowił opisać autor będący wieloletnim świadkiem i obserwatorem tych rozgrywek. Właśnie to skusiło mnie aby sięgnąć po książkę. Mimo bardzo obszernego wątku i możliwości jakie za sobą prowadził nie czuję się usatysfakcjonowana powieścią. Brak zwartej akcji która trzyma w napięciu, wiele luk i niezrozumiałych posunięć bohaterów jak i przewidywalność książki psuje przyjemność czytania.  Lektura należy do tych szybkich,  które czyta się z łatwością i czeka ze niecierpliwieniem kiedy się skończy przewidując zakończenie.  



_________________________________________________________________________________
Camilla Grebe, Paul Leander-Engström, “Maestro z Sankt Petersburga”, Sonia Draga, 2014, 376stron
Copyright © zazakladka.blogspot.com , Blogger