Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

13:29

TY TO JA, A JA TO TY - "KSIĘŻNICZKA I FANGIRL" ASHLEY POSTON

TY TO JA, A JA TO TY - "KSIĘŻNICZKA I FANGIRL" ASHLEY POSTON
          Nasz ukochany bohater filmu czy powieści właśnie ginie. Wcale tego nie chcemy. Już go bardzo lubimy, kibicujemy mu i nie wyobrażamy sobie dalszego świata bez niego. Trzeba coś z tym zrobić! Tak! Na pewno nie tylko ja czuję, że to jest złe! Na pewno jest więcej takich osób! Może jednak mamy głos, mamy tą moc przekonywania i nawet producent zmieni zdanie! Tak właśnie powstaje #uratujmyAmarę, a jego założycielką jest Imogen Lovelace. 



           Księżniczka Amara umiera. Jessica jest aktorką która wciela się w jej role na dużym ekranie i cieszy się, że będzie mogła iść dalej. Ta rola miała przynieść jej sławę, rozgłos i pozwolić na dalszy rozwój, niestety nie wszystko jest takie różowe. Dziewczyna nie raz musiała się zmagać z tymi ciemniejszymi stronami sławy. Z ulgą przyjmuje to, że to już koniec jej roli w filmie. No jeszcze ten konwent i będzie mogła zająć się czymś zupełnie innym! Imogen nigdy nie spodziewała się, że ten dzień tak się skończy. Ona, zwykła dziewczyna nagle stanie na wielkiej scenie, oślepiona reflektorami będzie mogła przez chwilę być wielką gwiazdą, będzie miała prawdziwą szansę na uratowanie księżniczki! Nikt by jej w to nie uwierzył, ona sama też nie! A jednak! Dziewczyny zamienią się ze sobą miejscami… 

          Ashley Poston przedstawia świat niczym z filmów familijnych, które oglądałam w młodości, gdzie w główne role wcielały się bliźniaczki Olsen i zamieniały się ze sobą miejscami. No poza jednym szczegółem, teraz nie mam do czynienia z dziećmi w roli bohaterów, a akcja toczy się na konwencie, no i nie zapominając się, jestem starsza i to o dobre kilkanaście lat! Ach… 

          Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Jest to lekka historia, a bohaterowie szybko dają się poznać i polubić. Trochę zamieszania w akcji i nierealność wydarzeń daje o sobie znać, ale przy obecnych kryzysach to miła odskocznia. W fabułę jest wmieszanych bardzo dużo różnych wątków, część z nich w dodatku zostaje potraktowana po macoszemu, szybko i bez większej uwagi. Momentami przeszkadzało mi to, wolałabym żeby autorka skupiła się na czymś bardziej, a coś innego odpuściła. Mam na uwadze jednak to, że nie jest to książka skierowana do mnie, ale do młodszych czytelników. To w młodości tak silnie odczuwamy miłość i nienawiść, jesteśmy bardzo podatni na opinie innych, łatwo wpadamy w rozpacz czy doszukujemy się w sobie kompleksów. Pojawiają się też pierwsze głębokie uczucia, których jeszcze nie rozumiemy i nie jesteśmy pewni tego co robimy. Dopiero teraz zaczynamy zauważać, że każda decyzja ma swoje konsekwencje i zaczynamy się z nimi zmagać.

          Książka jest skierowana do młodzieży i o tym warto pamiętać, dla mnie była to chwila relaksu i zapomnienia o teraźniejszych sprawach. Przypomnienie sobie czasów, kiedy i dla mnie fandom był wszystkim. Chciałam wiedzieć wszystko o swoich ulubionych bohaterach, a później i aktorach wcielających się w nich na ekranach. Nie sądzę jednak, żeby na konwentach pojawiali się ludzie, którzy wiedzą wszystko o każdym filmie czy książce, ale to jest mało istotny szczegół, na który większość nie zwróci uwagi. Różnobarwni bohaterowie, jak i szybka akcja w książce pozwalają o tym zapomnieć. A jeśli i ty kiedyś tak bardzo pokochałeś jakąś postać, bohatera, aktora i stałeś się częścią fandomu na pewno odnajdziesz coś dla siebie w książce! 

PS. „Książczniczka i Fangirl” jest drugim tomem w serii. Ja nie miałam przyjemności czytać pierwszego, jednak nie przeszkadzało mi to w czytaniu tej książki. Z mojej niewielkiej wiedzy związanej z tą serią, wiem jednak że pierwszy tom opowiadał o innych bohaterach ;) 

_________________________________________________________________
Ashley Poston, "Księżniczka i Fangirl", Starfield, We need YA, 2019, 356 stron


07:17

"Najszczęśliwsza" Max Czornyj

"Najszczęśliwsza" Max Czornyj


          Najszczęśliwsza. Taka właśnie się wydawała. Może lekko zdenerwowana, ale wszystko zrzucił na trud przekazania tej wspaniałej wiadomości, bo po chwili mogli cieszyć się ich przyszłym potomstwem. Jeszcze nigdy w życiu nie był tak szczęśliwy jak w tamtej chwili, niestety ta chwila nie trwała długo…

          Minęły cztery lata od chwili kiedy Dawid pochował swoją żonę. Od tamtego czasu bardzo dużo się zmieniło. Mężczyzna stanął na własne nogi, a nawet zaczął życie od nowa. Najlepszy przyjaciel okazał się największym wrogiem. Z malarstwem nie ma już nic wspólnego, odciął się od tamtego świata. W jego życiu pojawiła się młoda kobieta. Magda akceptuje jego dziwactwa, takie jak mała zabawka, bez której Dawid nie jest w stanie żyć, czy rękawiczki, które ciągle nosi. Czasami namawia go żeby coś namalował… Spokojną sielankę przerywa niewielki list. jego nadawcą jest Ilona, zamordowana żona Dawida.

           Jak to możliwe? To pytanie zadaje sobie Dawid każdego dnia. Czy zabójca bawi się z nim? Czy Ilona żyje? Kiedy napisała ten list? Czy było coś, cokolwiek, choćby najmniejszy szczegół, który mógł przeoczyć? Dawid Kaster próbuje rozwikłać zagadkę za wszelką cenę, tymczasem ginie kolejna kobieta, a w jego ręce trafia kolejny „prezent” od zabójcy….


          Zaciekawiłam? Tak? Mnie również zaciekawiła ta pozycja w księgarni. Po przeczytaniu opisu z okładki i wybranej na chybił-trafił strony zdecydowałam się na zakup. Uwielbiam thrillery, a że tego autora jeszcze nie miałam w dłoniach, więc dlaczego nie?

          Max Czornyj szybko wciągną mnie w swoją historię, przede wszystkim przez mocną akcję na początku książki. Zabójstwo Ilony, niewyjaśnione motywy i nieznany sprawca. Po tak mocnym początku oczekiwałam bardzo wiele. Niestety nie czuję się do końca usatysfakcjonowana. Główny bohater jest dość płaski. Nie wiemy o nim zbyt wiele, za to jego zachowanie jest co najmniej niepokojące?  Z demonami przeszłości, które wyraźnie zaczynają go nawiedzać radzi sobie nad wyraz dobrze, albo wcale o tym nie mówi. O tragicznych momentach przypomina sobie dopiero, gdy pojawiają się listy czy prezenty od martwej żony bądź jej mordercy.  Natomiast o dziecięcej grze, bez której Dawid nie może żyć czytamy stanowczo zbyt często i zbyt długo. Magda, nowa partnerka Kastera jest równie zagadkowa i równie niewiele o niej wiemy, a ich związek… pozostawia wiele do życzenia jeśli chodzi o wzajemne relacje. Reszta bohaterów jakby nie istniała, jest im poświęcona bardzo niewielka ilość tekstu, przez co nie mamy więzi z nimi i nikomu tak naprawdę nie kibicujemy.  Przez to wszystko środek powieści ciągnął się w nieskończoność, a ja wyczekiwałam końca książki odliczając kolejne strony…

           Książka nie jest najgorsza, ale do najlepszych jest jej bardzo daleko. Mam wrażenie, że autor skupił się na wielu niepotrzebnych wątkach, za co te ważniejsze jak opis bohaterów, ich uczucia, wzajemne relacje zostały potraktowane po macoszemu. A może jest ich tak mało w porównaniu do reszty, dlatego ich niemal nie zauważam?

           Docierając do końca, Max Czornyj wyjaśnia co go skłoniło do napisania jest powieści. Jest to bardzo ważny i szczytny cel, mający uświadomić nam skale problemu jaki może dotykać nie jednego człowiek, który być może został skazany niesłusznie. Uważam, że ma to również związek z powieścią i potraktowaniu niektórych wątków, a może tak to sobie usprawiedliwiam i doszukuję się drugiego dna? Podsumowując książka jest przeciętna, ale z gatunku tych wartych przeczytania, może jako coś lżejszego, czy jako przerywnik. Ja na pewno sięgnę po inne pozycje tego autora. Po „Najszczęśliwszej” mam niedosyt i chcę się przekonać co jeszcze może mi zaoferować Max Czornyj.

_____________________________________________
Max Czornyj, „Najszczęśliwsza”, Filia, 2018, 420 stron

13:27

"Earl i ja, i umierająca dziewczyna" Jesse Andrews

"Earl i ja, i umierająca dziewczyna" Jesse Andrews


" Ujmę to w ten sposób: ta książka zawiera dokładnie zero Ważnych Życiowych Lekcji, albo Mało Znanych Faktów o Miłości, nie ma też przesadnie sentymentalnych Momentów, w których Zdaliśmy Sobie Sprawę z Tego, że Na Dobre Zostawiliśmy Dzieciństwo za Sobą. I, w przeciwieństwie do większości książek, w których dziewczyna choruje na raka, na pewno nie znajdziecie tutaj przesłodzonych, paradoksalnych, jednozdaniowych akapitów, o których macie myśleć, że są głębokie, bo zapisano je kursywą. Wiecie, o czym mówię? To coś w stylu:

Rak odebrał jej oczy, a ona i tak widziała świat wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej. "



           Książka o umieraniu. Czy może być zabawna? Ostra białaczka szpiku kostnego, proces umierania, coś czego nie jesteśmy w stanie zatrzymać czy zahamować. Jak poradzić sobie w tej sytuacji? Pozwolić pogodzić się z taką sytuacją, łączyć się w bólu i rozpaczy? Prawić „kazania” na temat,  jakie życie jest piękne? Czerpać do ostatniej chwili, robić wszystko? Zakochać się, skoczyć  z mostu na linie, czy łamać wszystkie przepisy, bo i tak moje życie się skończy? Nie, nie moi drodzy. To wszystko może kiedyś, w innej książce, na pewno nie tym razem! 

         Greg jest pokręconym nastolatkiem. Ma wiele kompleksów, nie umie znaleźć sobie miejsca wśród szkolnych rówieśników i… życie dało mu niejednego kopniaka. Tym razem ma zostać przyjacielem swojej eks! Jak to się stało,  i jak wyjść z tego cało? Rachel zachorowała na raka, kilka lat wcześniej rozstali się w dość nieprzyjemny sposób z Gregiem. Teraz ma on zostać jej najlepszym przyjacielem, aby ją wspierać i być blisko. Z początku idzie mu to opornie, nie do końca rozumie chorobę dziewczyny i nie przejmuje się nią, poza tym po takim czasie i takim rozstaniu,  ciężko jest nawiązać wspólną więź nie mówiąc już o rozmowie telefonicznej! 

          Earl i Greg to najlepsi przyjaciele, wspólnie rozwijają swoją pasję i kręcą amatorskie filmy. Greg, nie grzeszy urodą, w dodatku lubi być niewidzialny i jest bardzo nieśmiały w stosunku do płci przeciwnej. Ma ogromne poczucie humoru, w dodatku tego czarnego. Nie raz obraża osoby otaczające go, ale i samego siebie! Earl wiedzie dość niecodzienne życie z matką, która nie stroni od alkoholu. W dodatku problemy z okazywaniem swoich emocji. To niesamowite,  jak różni są bohaterowie,  i jak dobrze do siebie pasują. Przyjaciele! 


          „Earl i ja, i umierająca dziewczyna” to książka nietypowa. I to jak! Tak trudny temat, przedstawiony zupełnie w inny sposób, niespotykany. Bohaterowie, którzy nie są czarującymi przystojniakami, w których można się zakochać. No i książka sama w sobie, a dokładnie jej forma. Inna niż wszystkie. Autorem i narratorem książki jest Greg, tak więc nikogo nie powinno dziwić, że większość dialogów jest zapisywanych w formie scenariusza. Wiele rozdziałów, wydaje się oderwanych od siebie, opowiadają one o życiu Grega, jego rodzinie, przyjaciołach, szkole czy podbojach miłosnych. Dopiero na koniec możemy zauważyć jak w całość układa się cała historia. 

          Dzięki tej książce, wiem że nawet o tak poważnej chorobie można mówić inaczej. To od nas zależy jak spojrzymy na całość,  i jak będziemy ją postrzegać. Nie powinnam się śmiać głośno czytając o nieszczęściu,  jakie spotkało drugą osobę, ale to było po prostu nie możliwe! Earl i Greg zadbali o to, abym czasami karciła samą siebie w myślach, a po chwili jednak cichutko chichotała! Wydawało mi się to niemożliwe, a jednak! Cięty język, niewybredne żarty, cała postawa dwóch bohaterów,  i tego jak zaczęli się starać (choć według nich, nic z tego nie wyszło) było urocze, rozbawiające i niesamowite! Jesse Andrews stworzył książkę, którą powinien każdy przeczytać, przede wszystkim aby nabrać pewnego dystansu i zrelaksować się, nawet z tak trudnym tematem w tle! 


___________________________________________________________________
Jesse Andrews, "Earl i ja, i umierająca dziewczyna", Moondrive, 2015, 352 strony

Jeśli masz ochotę zapomnieć o swoich problemach i zasmakować życia z czarnym humorem Grega zapraszam cię TUTAJ, dzięki temu linkowi będziesz mógł bezpośrednio zakupić książkę! 

11:07

"Cykor" Magdalena Kulus - W kocim świecie

"Cykor" Magdalena Kulus - W kocim świecie



          Cykor jest małym kotkiem, który mieszka w wielkiej stodole w towarzystwie rodzeństwa, kociej mamy Mrau i innych przyjaznych zwierząt. Wszyscy żyją razem w zgodzie i przyjaźni doglądani i dokarmiani przez właścicieli gospodarstwa. Pewnego dnia zwierzę spragnione przygód wychodzi za ogrodzenie nikogo nie uprzedzając o swojej przechadzce, która niebawem skończy się bardzo daleko... 


          Koci świat nie wygląda już tak dobrze, gdy nie mamy domu, a właściciel nie przynosi nam jedzenia w misce, no i gdy bliscy są daleko. Cykor ma okazje przekonać się, że wycieczki za płot bywają niebezpieczne i że nie wszystkie zwierzęta są przyjaźnie nastawione dla nowych członków rodziny. Wraz z kolejnymi etapami swojej podróży poznaje nowe zwierzęta o przeróżnych charakterach. 


          W skutek szczęśliwego zbiegu okoliczności Cykor wylądował w kochającym domu, gdzie wszyscy o niego dbali i miał wyjątkowe względy. Mieszkał w nim również Łatek. Starszy kot niestety nie darzył malca przyjaznymi uczuciami. Z zazdrości o uwagę mieszkańców domu i względy nowego przybysza postąpił bardzo nieładnie. Z pomocą osiedlowych kocurów przegonił Cykora ze swojego domu i rodziny. 


          Czy Łatek zrozumie swój błąd? Czy uda mu się go naprawić? I co się stanie z biednym, małym i osamotnionym kotem? Tego wszystkiego dowiecie się z książki. Wraz ze swoim maluchem możecie się przekonać, że złość i zazdrość nie są dobrymi partnerami w życiu, a miłość można dzielić na wiele części aby obdarować więcej osób oraz stworzeń. Książka jest napisana ładnym językiem, zrozumiałym dla dzieci, a dodatkowo na każdej stronie znajdziemy przepiękne ilustracje! Jednym słowem: polecam! 


_______________________________________________________
Magdalena Kulus, "Cykor", Wydawnictwo Literatura, 2015, 64 strony

13:09

"Plan" Patrycja Gryciuk - Szatański plan czy dar od niebios?

"Plan" Patrycja Gryciuk - Szatański plan czy dar od niebios?



„Ja: - Jesteś?
On: - Jestem.
Ja: - Będziesz?
On: - Zawsze.
Ja: - Kocham Cię.
On: - Wiem.”



          Anna wyjeżdża na studia Oksfordu, gdzie może poznać smak studenckiego życia. Szybko nawiązuje znajomość z dwoma dziewczynami, a następnie z ich paczką. Od tej pory są prawie nierozłączni, a przystojny Lorcanem nie opuszcza jej na krok, będąc najpierw przyjacielem a następnie jej chłopakiem. Pewnego dnia Anna dostaje zaproszenie na bal utalentowanych studentów, gdzie można spotkać swojego przyszłego pracodawcę i nawiązać rozmowy biznesowe. Jak to się stało, że studentka pierwszego roku została zaproszona na ten bal? Nawet tak utalentowana i ze stypendium jest jedyną z pierwszego roku. Na balu zamiast poznać przyszłego pracodawcę, Anna poznaje Siergieja.

           Od tej pory jej życie zmienia się, a z szarej studentki staje się młodą kobietą u boku milionera! Długie sukienki, piękne pantofle, błyszczące pod każdym kontem diamenty, auto z szoferem czy nawet podróże odrzutowcem do Nowego Jorku stają się codziennością Anny. Tajemniczy Siergiej obsypuje ją prezentami i zachwyca swoją tajemniczością, za to Lorcan nie widzi bez niej świata i nie chce zrezygnować z miłości swojego życia.

          Trójkąt miłosny to temat, który znamy doskonale, i nie raz został opisany, wzdłuż i wszerz. A jednak „Plan” nawet na chwile nie pozwolił, bym swoje myśli zajęła czymś innym. Siergiej, Rosjanin, który musiał emigrować wraz z rodziną, jego praca nad produkcją biopaliw, mafijne porachunki i tajemniczość, przez którą już sama nie wiedziałam czy jest dobry czy zły. Młody i szalony Lorcan, zakochany, bliski i namiętny w stosunku do Anny. Tak bardzo było mi go żal, gdy zwyczajnie nie mógł konkurować z Siergiejem. I Anna… momentami bardzo irytująca postać, nie raz chciałam na nią nawrzeszczeć i za nic nie mogłam zrozumieć wielu decyzji, które podjęła.

           Dzięki blogosferze czytam więcej debiutów i stanowczo tego nie żałuję. Patrycja Gryciuk stworzyła historię, od której ciężko się oderwać. Przez niecałe 600 stron nie mogłam się doczekać końca, aby dowiedzieć się wszystkiego o bohaterach i tytułowym „Planie”. W moim odczuciu historia jest dość nierealna, ale nie skreślam jej za to. Po przeczytaniu „450 stron” od razu sięgnęłam po „Plan” ciekawa twórczości i początków autorki, muszę przyznać, że zaskoczyła mnie całkowitą odmiennością powieści. Polecam gorąco obie książki!



_________________________________________________
Patrycja Gryciuk, „Plan”, Poligraf, 2013, 576 stron

05:39

"Dziewczyna z pociągu" - Paula Hawkins

"Dziewczyna z pociągu" - Paula Hawkins



 „Piękne słońce, bezchmurne niebo, nikogo do zabawy, nic do roboty. Takie życie, życie którym teraz żyję, jest trudniejsze latem, kiedy wszędzie jest tyle światła i tak mało dającej schronienie ciemności, kiedy wszyscy wychodzą z domu, kiedy są rażąco, wprost agresywnie szczęśliwi. To męczy i jeśli się do nich nie przyłączysz, czujesz się podle.”

„Zaniki pamięci się zdarzają i nie polegają tylko na tym, że człowiek słabo pamięta, jak wrócił z klubu do domu albo z czego się śmiał, gawędząc w pubie. Prawdziwe zaniki pamięci są inne. Są jak czarna dziura, bezpowrotnie stracone godziny.”

„Nie ma dnia, żeby mi go nie brakowało. Bardziej niż kogokolwiek innego. Jest wielką dziurą w moim życiu, dziurą w duszy.”



          Każdego dnia jadąc do szkoły czy do pracy obserwujemy ludzi, którzy towarzyszą nam w podróży. Jeśli poruszamy się o stałej porze i regularnie możemy sporo dowiedzieć się o swoich towarzyszach, zaprzyjaźnić się czy martwić gdy, któregoś dnia nie ma ich przy nas. Zwykle obserwujemy ich w ciszy i milczeniu, snując wizję ich idealnego życia.

          Rachel jest właśnie jedną z tych kobiet. Jadąc pociągiem rano i wieczorem obserwuje domy za oknem. Szczególnie jeden, gdzie „jej” Jess i Janson. Polubiła ich, to jak Janson obejmuje Jess, gdy ta stoi  ogrodzie, jak masuje jej plecy, gdy ona pije kawę na tarasie. Polubiła ich życie, które sama wymyśliła, które może obserwować za brudnej szyby pociągu.

         Pewnego dnia gdy pociąg szarpie i zatrzymuje się przy semaforze, jak to ma w zwyczaju, Rachel podnosi głowę, bo wie, że już czas spojrzeć na ceglany dom, zanim zniknie jej z pola widzenia. To ułamki sekund, ale widzi coś złego, coś niedobrego. Rozgląda się po podróżujących, ale oni nic nie zauważyli. Śniło jej się? Czy jest tak zmęczona, że umysł płata jej figle? Czy to stało się naprawdę. Widziała to! Czy chce nadal być tylko tą dziewczyną z pociągu, która podróżuje tą trasą dwa razy dziennie, czy kim więcej? Kim będzie Rachel? 

          Bardzo trudno jest napisać coś o tej książce, nie zdradzając zbyt wiele fabuły, nie odkrywając rąbka tajemnicy. „Dziewczyna z pociągu” trafiła do mojego koszyka przede wszystkim ze względu na okładkową opinię Stephena Kinga, a następnie dzięki aurze podniecenia podczas promowania świeżo wydanej książki. Nie żałuję, że jestem w posiadaniu swojego egzemplarza.






          Fabuła toczy się powoli, rozkręca się leniwie, aby później pędzić do samego końca. Autorka opisuje historię z punktu widzenia trzech kobiet. Rachel – dziewczyny z pociągu, Jess – mieszkanką domu przy semaforze i Anny – która odegrała bardzo dużą rolę w życiu Rachel. Z początku bardzo niewiele wiemy o bohaterkach. Strzępki informacji jakie dostajemy nie pozwalają nam poznać bohaterek, ani zaprzyjaźnić się z nimi. Jest to książka w której nie mogłam się utożsamić z żadną z nich, raczej byłam z tyłu na widowni, bądź jak Rachel przyglądałam się wszystkiemu zza szyby swojego pociągu – fotela.

          Jest to jeden z lepszych debiutów jakie czytałam. Biorąc pod uwagę prostą i nieskomplikowaną fabułę, oraz to że to pierwsza powieść pani Pauli Hawkins jest to naprawdę dobra książka. Z początku akcja toczy się powoli, leniwie opisywana z perspektywy trzech kobiet, później nabiera tempa. Niestety ci, którzy uważnie czytają i są fanami tego gatunku bardzo szybko połapią się o co chodzi i domyślą zakończenia. Niemniej jednak „Dziewczyna z pociągu” umiliła mi kilka wieczorów (zapewne przeczytacie szybciej, ja przy moich szkrabach mam trochę ograniczony czas na przyjemności ;) ) i z zaciekawieniem przyglądałam się kobietom szczególnie pod koniec książki.


__________________________________________________
Paula Hawkins, „Dziewczyna z pociągu”, Świat Książki, 2015, 328 stron


01:12

"450 stron" - Patrycja Gryciuk

"450 stron" - Patrycja Gryciuk



„Zrozumiała, że się w nim zakochała. Nagle zdała sobie sprawę, że chciała więcej. Że chciała wszystko. Całą bajkę. Księcia na białym koniu, miłość, seks, przyjaźń, zrozumienie, zaufanie, i to w dodatku na wyłączność. Nie skrawki jakiegoś tam romansu, taniej zabawy, zmarnowanego czasu. Nie. Chciała wszystko, co najlepsze.”

„Na przykład taki deszcz. Po angielsku rain. La pluie po francusku. La lluvia po hiszpańsku, a u nas „deszcz”. Nasz jest szeleszczący, hiszpański jest mokry, rain stuka w parapet, ale żabojady górą! La pluie spada samo z nieba i rozbija się z niesłychaną wilgotnością o gładki policzek. Nic na to nie poradzimy, la pluie jest najbardziej wodny i tęczowy na świecie.”



          Wiktoria Moreau jest pisarką kryminałów, która pracuje z pasją, niczym wirtuoz zatraca się w swoim dziełu. Klawisze na klawiaturze, literki, sylaby, słowa a na koniec zdania i akapity… niestety są pewne ograniczenia, musi się zmieścić w tytułowych 450 stronach. Wydawca nie przyjmie choćby jednej strony więcej, zredaguje, zmieni… 

          Każdy autor czymś się inspiruje. Własnymi przeżyciami, opowieściami, fragmentami  jakiś tekstów po prostu rzeczywistością. A co jeśli to fikcja staje się rzeczywistością? Główna bohaterka zostaje oskarżona o popełnienie plagiatu, oraz o zniesławienie przez pewną firmę farmaceutyczną. W dodatku staje w samym środku policyjnego dochodzenia  w sprawie kilku morderstw. Kariera i życie Wiktorii staje pod wielkim znakiem zapytania. 

          „450 stron” to wspaniale napisana intryga z dodatkiem romansu. Nie spotkałam się jeszcze z tak napisanym kryminałem. Podczas lektury poznajemy świat pisarski, zaangażowanie autora, agenta i wydawnictwa w kolejne procesy powstawania książki. Zgłębiamy różne zależności i chwyty w tej branży. A to wszystko napisane przystępnym i lekkim językiem. 

         Na samym początku bardzo ciężko było mi poznać fabułę książki, rozeznać się trochę. Pierwsze rozdziały wydawały mi się za krótkie i za mało wyjaśniały. Postacie były przedstawiane krótko, wręcz urywkami tekstu, a autorka za szybko żonglowała między kolejnymi fragmentami układanki. To było dla mnie bardzo uciążliwe do tego stopnia, że czytałam po dwie strony, dopóki nie zapoznałam się bliżej z książką i jej bohaterami. Akcja toczy się powoli, tam gdzie brakuje policyjnego śledztwa w sprawie morderstwa, czy procesów powstawania książki pojawiają się wątki związków Wiktorii, obecnych i tych z przeszłości. Tworząc mieszankę doskonałą tej powieści. Jestem zawiedziona zakończeniem, gdzie całe napięcie i para po prostu uszła niemal niezauważalnie. Mimo wszystko pozycja była warta tych kilku dni, a ja chętnie sięgnę po debiutancką powieść Patrycji Gryciuk.






________________________________________________________
Patrycja Gryciuk, „450 stron”, Czwarta Strona, 2015, 416 stron

14:28

"After. Płomień pod moją skórą" - Anna Todd

"After. Płomień pod moją skórą" - Anna Todd



„ Kocham go i nie mam wątpliwości, że on kocha mnie. Nawet jeśli nasz
związek nie będzie trwał wiecznie, jeśli skończy się tym, że nigdy więcej się do siebie
nie odezwiemy, zawsze będę wiedziała, że w tym momencie był dla mnie wszystkim”

„Wiesz, kim według mnie stajesz się, gdy jesteś ze mną? Przesuwa palcem po linii mojej szczęki. Z trudem zachowuję koncentrację.
-Kim?
-Sobą. Myślę, że to właśnie prawdziwa ty, ale jesteś zbyt zajęta tym, co wszyscy inni o tobie myślą, żeby to dostrzec.”


        Tessa wiedzie spokojne i poukładane życie. Właśnie zaczyna college, marzy o pracy w wydawnictwie, a następnie powrocie do rodzinnego miasta i związania się na stałe z ukochanym Noah. Jej życie zwykle toczy się według zaplanowanego harmonogramu, a towarzyszą jej długie spódnice i książki. Wszystko zmienia się, gdy poznaje swoją współlokatorkę w akademiku - Steph i jej znajomych. Hardin jest opryskliwym, niegrzecznym, wytatuowanym i niesamowicie przystojnym mężczyzną. Jest zupełnym przeciwieństwem Tessy i jej bliskich, a życie choćby obok niego staje się nieustanną huśtawką nastrojów i gonitwą myśli. Zbuntowany chłopak zawrócił w głowie dziewczyny i bardzo niepostrzeżenie wkradł się do jej serca. 

          Jednak czy dwoje tak różnych ludzi może być razem? Czy między wiecznymi kłótniami i dzikim pożądaniem jest miejsce na coś głębszego i stałego? Czy są stworzeni dla siebie?

          Tessa jest w zupełnie nowym miejscu i wśród innych ludzi, stara się do nich dopasować. Znaleźć swoje miejsce na kampusie i kilka bliskich osób. Odwiedzając dom bractwa i imprezując razem z nowymi przyjaciółmi, wchodzi w zupełnie inny świat. Nie pasuje do nich, i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jednak niewyobrażalna siła pcha ją w ramiona mężczyzny dość niestabilnego i zagubionego. Hardin w jednej chwili jest dla niej niewyobrażalnie miły i czuje się przy nim wyjątkowo, a w kolejnej potrafi złamać jej serce jednym zdaniem. Bardzo trudno być z kimś takim, starać się go zrozumieć. Tessa wie, że Hardin nie jest zły, jest zagubiony i skrywa coś. Mimo ciągłych ostrzeżeń, brnie pod prąd w tą znajomość i pragnie poznać motywy działania mężczyzny, którego pokochała. 

          Relacja tej pary jest bardzo burzliwa i namiętna, pełna zwrotów akcji. Tessa bywa dość irytującą bohaterką. Jej naiwność, brak rozsądnego myślenia i konsekwencji w działaniu doprowadzała mnie do szaleństwa. Ale czy nie tak działa na nas miłość? Za to Hardin był postacią intrygującą. Przede wszystkim z powodu zmian w jego zachowaniu. Co nim kierowało? 

          Książkę czyta się bardzo szybko dzięki prostemu językowi i bohaterom, którzy mają tak odmienne charaktery. Historia jest banalna i prosta, a jednak zakończenie mocno mnie zaskoczyło, i bardzo szybko sięgnęłam po kolejny tom. Niestety nie jestem do końca zadowolona. Tessa i Hardin mają pewien schemat; kłócą się – on ją obraża, a ona płacze, za chwilę godzą się – on ją całuje, ona zapomina o świecie i tym jak bardzo się na niego gniewa, uprawiają seks. Opisy scen erotycznych, wulgarny język Hardina i naiwność Tessy. Zabrakło mi czegoś pomiędzy? Chyba tak to mogę nazwać. After jest lekturą niezbyt wymagającą, czasami wkurzającą, czasami mocno urzekającą. Historia, w którą łatwo się wczuć, uczestniczyć w niej i przeżywać chwile razem z bohaterami. Gdy szukacie czegoś lekkiego, ale wzbudzającego silne emocje, to doskonała pozycja. 

PS. Na sam koniec płakałam razem z Tessą. 


________________________________________________________
Anna Todd, „After. Płomień pod moją skórą”, Znak, 2015, 632 strony

12:59

"Ucząc psa czytać" - Jonathan Carroll

"Ucząc psa czytać" - Jonathan Carroll



 "Wiesz, co podobało mi się najbardziej? Końcówka: kiedy Alice wzięła ostatnią frytkę z twojego talerza. Bardzo intymny gest. Trzeba kogoś lubić, żeby poczęstować się ostatnią frytką z jego talerza." [s.51]



          Tony Areal to przeciętny mężczyzna, szary urzędnik, który często staje się obiektem niewybrednych żartów kolegów z pracy. Pewnego dnia dostaję przesyłkę, a w niej znajduje się prawdziwy i wymarzony zegarek .  Na prezencie brak podpisu i adresu zwrotnego nadawcy. Jeszcze tego samego dnia Tony staje się właścicielem Porsche Cayman, którym odjeżdża spod firmy wraz z piękną kobietą w środku. Jego współpracownicy są równie zaskoczeni jak on. Co się dzieje, że ten szary człowiek nagle dostaje wymarzone przez siebie prezenty? Jak to możliwe, że tajemnicza Alice zna go tak dobrze, choć on nie jest w stanie sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek ją widział? 

          Jonathan Carroll pokazuje nam dwa światy, ten rzeczywisty i ten pełen sennych marzeń. Gdy główny bohater, a w sumie ich dwoje zamieni się rolami i każdy odnajdzie „to coś”, a raczej „tego kogoś”. Powieść pozwala nam razem z autorem zastanowić się nad odczuciami: miłości, tęsknoty, nadzieją, żalem, a na koniec straty. 

          Lektura należy do tych trudnych, zmuszających nas do myślenia i głębszej refleksji. Mimo tego, że jest krótka i łatwo się ją czyta, bardzo długo będziemy się nad nią zastanawiać. Intrygujący tytuł, zagadkowa okładka z postaciami o jednej twarzy i oczywiście autor stanowczo zmusił mnie do zatrzymania się przy niej.  



__________________________________________________
Jonathan Carroll, "Ucząc psa czytać", REBIS, 2015, 98stron
Copyright © zazakladka.blogspot.com , Blogger