Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty

10:05

WIELKIE HISTORIE MAŁYCH BOHATERÓW - "OPOWIASTKI DLA MAŁYCH USZU" JOANNA WACHOWIAK

WIELKIE HISTORIE MAŁYCH BOHATERÓW - "OPOWIASTKI DLA MAŁYCH USZU" JOANNA WACHOWIAK
          Wchodzisz do księgarni i otaczają cię z każdej strony wielkie regały, półki wypełnione w całości i masa kolorowych okładek i tytułów, które nie raz niewiele nam mówią. Nie zapominajmy jeszcze o tych stolikach na środku pomieszczenia, które można obejść z każdej strony i znaleźć coś dla siebie. No właśnie. Jak często czujecie się zagubieni w księgarniach, czy na działach z książkami? Nawet ci, którzy czytają książki nałogowo czasami nie wiedzą co wybrać dla siebie. Dlatego często zaglądamy na portale, gdzie można znaleźć opinie na temat danej książki czy na blogi i kanały gdzie polubiliśmy jakiegoś autora, czy mamy podobny gust. No właśnie. To tak w skrócie, jeśli chodzi o szukanie książki dla siebie. A co się dzieje jeśli chodzi o młodsze pokolenie? Myślę że wygląda to bardzo podobnie, choć sytuacja jest o wiele trudniejsza. W końcu nie chcemy zrazić dziecka do czytania książek. Chcemy przedstawić mu historię, która go wciągnie, zainspiruje, ale również czegoś nauczy. 



          „Opowiastki dla małych uszu” jest zbiorem ośmiu krótkich opowiadań o różnych zwierzątkach. Znajdziemy tu historie szczęśliwe, lekkie, przyjemne i radosne, jak i te trudniejsze, wymagające wysiłku i poświęceń. Bohaterami są zwierzątka, które znamy i lubimy, w dodatku dla dziecka są o wiele łatwiejsze w odbiorze. Każde opowiadanie to osobna historia, niepowtarzalna, przyjazna dla młodego odbiorcy i ucząca. Nie są to morały niczym ze starych baśni, które większość z nas zna. Są to historie, które w prosty i łatwy sposób uczą, jak być szczęśliwym dzieląc się tym co mamy, jak ważna jest bliskość drugiej osoby, czy dążenie do wyznaczonego celu, mimo niepowodzeń czy złośliwych podszeptów. Myślę, że to pozycja dobra, na nasze czasy, bardziej współczesna, a mimo to prosta w odbiorze i przyjazna dla młodego czytelnika. 



          Każda opowieść to tylko kilka stron tekstu i wielka garść ilustracji. Historie są krótkie więc czytanie nie znudzi naszego dziecka, a historia jest zwarta, więc na pewno nie pogubi się w tym co się tam dzieje. Język jest prosty i przyjazny. Młodsze dzieci nie będą miały problemu ze zrozumieniem różnych wyrazów, za to te starsze bez problemu poradzą sobie z przeczytaniem ich. Duże litery, wyraźna czcionka i tekst, który nie wchodzi na ilustracje na pewno pomogą w samodzielnym czytaniu. No a skoro już jesteśmy przy ilustracjach…. Są prześliczne. Soczyste kolory, wyraźne postacie i nawiązanie do tekstu. Tak to bardzo ważne, żeby ilustracja na danej stronie miała odzwierciedlenie w tekście obok, bo już nie raz zdarzyło mi się pytanie „Mamo, ale na obrazku jest inaczej!” . 

Jeśli szukacie książki dla dziecka w wieku przedszkolnym, czy też wczesnoszkolnym i chcecie je zachęcić do czytania książek polecam wam gorąco. Moje dzieci mają skończone pięć lat i z miłą chęcią sięgają po książki, nie tylko na dobranoc, a ta propozycja bardzo przypadła im do gustu. Do tego stopnia, że mam już zamówienie na kolejną pozycje z serii. ;)

_____________________________________________________________
Joanna Wachowiak, "Opowiastki dla małych uszu", BIS, 2013, 88 strony

14:21

"Ocalałe" Riley Sager | PREMIEROWO

"Ocalałe" Riley Sager | PREMIEROWO




„Jednak jakimś cudem to my krzyczałyśmy najgłośniej, uciekałyśmy najszybciej, walczyłyśmy najbardziej zawzięcie. Udało nam się przetrwać.”

„Ja nie usiłuję zakrywać swoich blizn. Po prostu udaję, że nie istnieją.”

„Tak już miało pozostać: rozkosz i ból, splecione ze sobą na zawsze.”



          Pustka, dziura, ciemna przestrzeń, wyrwany kawałek życia. Jest tylko to co było przed i po. Nie ma środka, który był tak naprawdę najważniejszy, dla wielu osób, który pomógłby wyjaśnić tą wielką zbrodnię, zrozumieć szaleńca, który dokonał tej rzezi. A ona? Nie jest w stanie odpowiedzieć nawet na najprostsze pytanie. Po prostu nie pamięta, co się stało. Jej organizm wyparł te wspomnienia chroniąc ją, przed autodestrukcją.  

           Quincy Carpenter stała się jedną z ocalałych po tym jak jako jedyna ze swoich przyjaciół przeżyła masakrę w letniskowym domku. Mimo wszystko nie chce być jedną z nich i zaczyna „normalne” życie. Uwielbia wypieki, a swoją pasję rozwinęła do tego stopnia, że jest w stanie na niej zarabiać prowadząc bloga, ponad to ma swoje mieszkanie oraz narzeczonego. Jest spełnioną i szczęśliwą kobietą, do pewnego dnia… 

          Lisa Milner, kiedyś doświadczyła tego samego co Quincy. Przeżyła masakrę w żeńskim akademiku. Jest pierwszą z Ocalałych i chyba najlepiej poradziła sobie z tą rolą. Lisa spełniała się czyniąc dobro, pomagając innym ludziom czuła że żyje i że ma cel. Dobroduszna, ciepła, życzliwa i pogodna dziewczyna. Nikt więc nie może uwierzyć, w to że popełniła samobójstwo, po tym jak wyrwała się ze szponów śmierci w akademiku przed laty. W dodatku przed swoją śmiercią napisała wiadomość do Quincy. 

          Samantha Boyd, to ostatnia z Ocalałych. Udało jej się przeżyć pamiętną noc w motelu Nightlight Inn przy samej autostradzie. Pewnego wieczoru mężczyzna z workiem na głowie sprawił, że tą noc zapamiętali wszyscy. Po śmierci Lisy pojawia się nagle przed domem panny Carpenter. Nie wiedzieć czemu chce poznać dziewczynę i zaprzyjaźnić się. 

          Od tej pory nic nie jest takie jak przedtem. Życie zaczyna przybierać dziwny i nieznany kierunek, pełen niebezpieczeństw. Sytuacje budzą strach, niepokój i niepewność. Przeszłość zaczyna powracać z mroków, przebłyski tamtej nocy wracają, próbują się przebić przez poukładane życie Quincy. Czy Ocalałe powinny się bać? 

          „Ocalałe” przyciągają do siebie od pierwszego zetknięcia się z tą książką. Tekst podzielony na przeszłość, która powoli rysuje się przed nami odsłaniając kolejne fragmenty układany i teraźniejszość, która jest jeszcze bardziej zagadkowa. Motywy poszczególnych postaci, zwroty akcji, niezrozumiałe zachowanie bohaterów… to wszystko działa, gdy już wciągamy się w samą lekturę. Ale „Ocalałe” ciągną nie tylko zawartością. Czerwona okładka, która nie daje się nie zauważyć i tytuł… który rysuje się w głowie, jest zagadkowy, niedający o sobie zapomnieć. Ponad to jestem fanką powieści King’a i nie muszę tłumaczyć, że czytając jego słowa na okładce nie mogłam przejść obojętnie. 

          Książkę czytałam z małymi przerwami, ze względu na natłok zajęć, ale gdy już znalazłam tą chwilę nie mogłam się oderwać. Jest idealna! Największym atutem tej powieści jest zabawa czasem, gdy raz czytamy coś z przeszłości a raz z teraźniejszości, jest to idealnie rozłożone w akcji książki, nie męczy i nie odrywa od głównego wątku. Z doświadczeń czytelniczych wiem, że to nie zawsze jest taki łatwy i bezbolesny zabieg. Dodatkowy atut, mimo wszystkich niezrozumiałych decyzji podjętych przez główną bohaterkę, nie była ona postacią irytującą. Nie musiałam sobie tłumaczyć jej zachowania przeżytą traumą, czy zaślepieniem emocjami, które towarzyszyły całej historii. Gorąco polecam i czekam na kolejną książkę autorki! 


____________________________________________________________
Riley Sager, „Ocalałe”, Otwarte, 2017, 432 strony

13:30

"Angelfall" Susan Ee

"Angelfall" Susan Ee



"Od początku wiedziałem, że lojalność cie zgubi. Nie przyszło mi tylko do głowy, że będzie to lojalność wobec mnie."

"Nie mam braci i nigdy wcześniej nie widziałam rozebranego faceta. To chyba naturalne, że chciałabym na coś takiego popatrzeć, prawda?"

"Po raz pierwszy w życiu jestem dumna z bycia człowiekiem. 
Owszem, mamy mnóstwo wad. Ulegamy słabościom, jesteśmy zagubieni, brutalni i zmagamy się z wieloma problemami.
Nieważne, i tak cieszę się, że jestem córą człowieczą."



           Anioły to przepiękne, boskie stworzenia, które mają nas chronić przed złem. Takie opowieści towarzyszą nam od wieków, przekazywane z pokolenia na pokolenie. A co,  jeśli to one są końcem naszego istnienia? Kto ochroni nas przed Aniołami, gdy zwrócą się przeciwko nam? 

          Na Ziemi nie ma już nic, czym wcześniej mogliśmy się poszczycić. Szpitale, szkoły, budynki urzędowe stoją puste, ograbione przez tłumy wygłodniałych ludzi, niektóre oznaczone przez gangi, jako ich terytorium. Telefony komórkowe, radio, czy telewizja to już przeszłość. Walczymy o jedzenie, dach nad głową, a przede wszystkim o przetrwanie na ulicach, które nigdy nie są bezpieczne. Za dnia grasują na nich gangi, demonstrując swoją siłę, w nocy zaś możemy spotkać na nich skrzydlatych nieprzyjaciół. Nikt nie wie i nie umie wytłumaczyć,  dlaczego boskie stworzenia zaatakowały ludzkość. 

          Penryn jest siedemnastoletnią dziewczyną, która musiała stać się głową rodziny. Jej młodsza siostra porusza się na wózku inwalidzkim, zaś matka jest osobą, której ciężko zaufać w jakiejkolwiek sprawie. Niezrównoważona, szalona, może czasami opętana? Niemniej, dziewczyna musi zadbać o bezpieczeństwo całej trójki. W tych czasach to nie lada wyzwanie, a jakby tego było mało w czasie jednej z wieczornych wędrówek,  niepełnosprawną Paige porywa jeden z aniołów. 

          Anioły nie są jednakowe. Jedne piękne, zapierające dech w piersiach, przystojne i bijące swym pięknem po oczach. Inne przerażające, wyjęte z najgorszych koszmarów, budzące wstręt i strach. Wszystkie potężne, silne i wytrzymałe.  Penryn staje się świadkiem brutalnej napaści grupy aniołów, na jednego ze swoich braci. Piękny, potężny Raffe upada pozbawiony skrzydeł, chwilę przed porwaniem jej młodszej siostry. 

          „Jeśli jest jednym z nich, na pewno wie dokąd ją zabrali.” Ta myśl ogarnia Penryn, która desperacko chce wierzyć, że zdoła uratować siostrę. Od teraz, tych dwoje zaczyna wspólną wędrówkę, każdy ma swój cel, swoje małe światełko w tunelu, przez który idzie. Czy tych dwoje przetrwa w świecie pełnym niebezpieczeństw? Czy wędrówka i walki stoczone ramię w ramię zbliżą ich do siebie? Po której stronie barykady staną, gdy nadejdzie moment wyboru? 

          „Angelfall” to książka, która okazała się dla mnie odkryciem i zaskoczeniem. Koniec świata, którego nie rozumiemy, ani nie jesteśmy w stanie wyjaśnić. Bohaterowie, który są zdecydowani, silni i nieustępliwi. Nie ma tutaj miejsca na słabe charaktery, w końcu to koniec świata! Penryn jest zdeterminowana, ma cel i uparcie dąży do niego. Akcja książki toczy się szybko, czasami skręca, ale jest płynna i napisana bardzo przyjemnym językiem. Nawet bardzo powolny romans między bohaterami nie jest w stanie zagłuszyć akcji. A zakończenie? Czytałam na wdechu czekając jak zakończy się pierwszy tom trylogii. 


____________________________________________
Susan Ee, "Angelfall", Filia, 2013, 316 stron

14:05

PRZEDPREMIEROWO "Straceńcy" Ingar Johnsrud

PRZEDPREMIEROWO "Straceńcy" Ingar Johnsrud



"W przeciwieństwie do zwierząt człowiek ma zdolność dostrzegania w innych siebie. Stawiamy się w miejscu cierpiącego, domyślamy się jego bólu. Nazywamy to współczuciem. Ale współczucie nie występuje samo. Żyje w symbiozie z ciemniejszą stroną człowieczej duszy."



          Fredrik Beier budzi się pewnego razu po próbie samobójczej. Jak to się stało? Dlaczego to zrobił? Nie pamięta. Ludzki umysł czasami kamufluje wspomnienia, aby chronić nas, dopiero po jakimś czasie, gdy nastąpi impuls, jakiś mały punkt zaczepienia staje się to, niczym przekręcenie zamka w drzwiach i otwiera TO wspomnienie, pamięć wraca. Nadkomisarz Fredrik nie pamięta co pchnęło go do takiego czynu, dlaczego połknął znaczną ilość tabletek, wiedząc że w połączeniu z poprzednio wypitym alkoholem może stracić  życie. Odpowiedź na to pytanie musi zaczekać, ponieważ to nie jedyny problem mężczyzny. 

          Fredrik wraz z Kafą Iqbal odnajdują zwłoki w dwóch różnych zakątkach miasta. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że dowody wskazują na jedną i tą samą osobę. Dodatkowo w obu miejscach znajdują taką samą fotografię małej dziewczynki podpisaną "Kalypso". Co oznacza ta fotografia? Dlaczego mężczyźni figurują pod tym samym imieniem i nazwiskiem?  To nie jedno zmartwienie śledczych. Beier zostaje napadnięty, a  z miejsca zbrodni znikają wszelkie dowody. Trop i ślady po których idą policjanci, rozmywają się niczym ślady na wodzie. Wygląda na to, że ktoś ma bardzo wiele do ukrycia, i za wszelką cenę nie chce odkryć kart. Kto to taki? Jaki ma cel udaremniać działania policjantów? 

          Zagadka wydaje się nie do rozwiązania, wiele osób nie chce mówić lub nie może. Jak policjanci mają sobie poradzić, gdy kolejne tropy urywają się? Trupy, diaboliczne egzekucje, tortury i znikające ślady. To wszystko sprawia, że człowiek nie wie komu może zaufać... 
          "Straceńcy" są owiani od samego początku mgłą tajemniczości, pełną niedopowiedzeń. Niewiedza bohaterów i nas sprawia,  że zagadka nie jest tak prosta do rozwiązania, ginące dowody i niewyjaśnione czyny osób trzecich, tych niewidocznych sprawiają, że czujemy ten dreszcz emocji i podniecenia, a nawet frustrację. Retrospekcje, które nie odsłaniają szczególnie z początku niczego więcej, nie nakreślają rozwiązania, wręcz przeciwnie, przez długi czas sieją zamęt. To wszystko to celowe zabiegi autora, aby wzbudzić w nas ciekawość, zainteresowanie, abyśmy śledzili każdy krok bohaterów. 

          W książce czuć męską dłoń, mocną i zdecydowaną. Fredrik, który bezdyskusyjnie gra główną gorę w tej sztuce, jest zagubiony w sobie, pełen niepewności do samego siebie, żalu o to,że nie mógł postąpić inaczej, że znowu musi zawieść bliskich, i nie umie rozmawiać z nimi szczerze i otwarcie, mimo wszystko jest mężczyzną. Prawdziwym mężczyzną z krwi i kości. Andreas Figueras jest wieloletnim partnerem Fredrika. Zawsze blisko przyjaciela, darzy go ogromnym szacunkiem i zaufaniem, niestety on również ściga się ze swoimi demonami przeszłości. Czy będzie w stanie je pokonać? Czy mężczyźni nie stracą zaufania do siebie, przez pewne niedomówienia? Oraz Kafa Iqbal, to kobieta, która bardzo szybko awansowała w swojej karierze, i niestety popełnia jeszcze błędy, przez które będzie musiała trochę wycierpieć. Jest kobietą tajemniczą, ambitną i bardzo mocno zaangażowaną w swoją pracę. 

          Czy to wszytko da się połączyć? To jeden z lepszych thrillerów, który naprawdę trzyma w napięciu do samego końca. Ingar Johnsrud nie pozwoli wam odłożyć książki nawet na chwilę, tutaj nie ma czasu na odpoczynek czy chwilę wytchnienia. Czy rozwiązanie kryje się za rogiem? Jesteś pewien, że już wiesz? A co jakby dorzucić do tego wszystkiego śmiercionośny wirus ospy prawdziwej? 


_____________________________________________
Ingar Johnsrud, "Straceńcy", Otwarte, 2017, 566 stron 



Premiera książki 15 luty 2017. 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuje wydawnictwu Otwarte. 

14:00

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" J.K. Rowling, John Tiffany i Jack Thorne - Gdy ciemność znowu chce pochłonąć świat.

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" J.K. Rowling, John Tiffany i Jack Thorne - Gdy ciemność znowu chce pochłonąć świat.



„Harry, w tym pogmatwanym, pełnym emocji świecie nie ma idealnych odpowiedzi. Doskonałość jest poza zasięgiem ludzkości, poza zasięgiem magii. W każdej pięknej chwili szczęścia kryje się kropla trucizny: świadomość, że ból powróci. Bądź szczery wobec tych, których kochasz. Pokaż swój ból. Cierpienie jest rzeczą równie ludzką oddychanie.”

„Wiesz, co najbardziej kochałem w Twojej matce? Zawsze pomagała odnaleźć mi światło w ciemności. Dzięki niej świat, a przynajmniej mój świat, był mniej mroczny.”

„Ci, których kochamy, nigdy tak naprawdę nas nie puszczają, Harry. Pewnych spraw śmierć nie dotyka. Farby... wspomnienia... i miłości.”



          Potteromaniacy drżą ze szczęścia, ekscytacji i możliwości, którą dostali, aby po raz kolejny móc wrócić do świata magii. Mugole natomiast drżą nad głupotą ludzi, którzy po raz kolejny dali się złapać na odgrzewane kotlety i napełniają portfele specom od marketingu, autorom, wydawcom i Bóg jeden wie komu jeszcze! 

          Harry Potter jest pracownikiem Ministerstwa Magii, ma trójkę dzieci w wieku szkolnym i niejasne przeczucie, że ciemność znowu skrada się do bezpiecznego świata bez Voldemorta. Po dziewiętnastu latach Harry będzie musiał zmierzyć się z przeszłością, pokonać ją ramie w ramie z… Albusem Potterem? Przyjaciółmi? Nadchodzą ciężkie czasy, a wszystko zależy od dwóch chłopców, których relacje z ojcami ostatnim czasem nie przypominają tych ciepłych i przyjaznych. 

          Zagubieni przyjaciele, starają się naprawić błędy poprzedniego pokolenia nie zdając sobie sprawy jaki to może mieć skutki na teraźniejszość, w której się znajdują. Jak świat będzie wyglądał gdy historia zmieni swój bieg? Jak istotne są najdrobniejsze szczegóły, które wpływają na nasze decyzje? Czy świat ogarnięty ciemnością pozostanie w niej? Przede wszystkim czy uda się przywrócić odpowiedni bieg historii. 

          Harry Potter znowu podbił świat. Ja jako potteromaniaczka jestem zachwycona kolejnym tomem przygód Harry’ego, możliwością powrotu do magicznego świata, przeczytania wręcz idealnej kontynuacji przygód bohatera mojego dzieciństwa. Forma scenariusza pozwoliła wczuć się w bohaterów, oraz zatrzeć nieprzyjemne uczucie, że to jednak nie ten styl, nie ci sami bohaterowie, którzy wyszli spod pióra prawdziwego twórcy. Jedynie na samym początku, musiałam nauczyć się uważnie patrzeć na to, która postać w danej chwili mówi, aby nie pogubić się.  Ja z przyjemnością zatopiłam się w znanym mi świecie i nie żałuję ani chwili. 

          „Harry Potter i Przeklęte Dziecko„ będzie idealna dla fanów serii, dla ludzi, którzy pokochali świat magii i zdają sobie sprawę, że ósmy tom, tak naprawdę jest scenariuszem, który jest jedynie oparty na oryginale, a nie jego kontynuacją napisaną przez J. K. Rowling. 


_____________________________________________________________________________________
J.K.Rowling, John Tiffany, Jack Thorne, „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”, Media Rodzina, 2016, 368 stron



Książka bierze udział w wyzwaniu „MINI BOOK CHALLENGE 2016”. 

12:26

"Siostry" Claire Douglas - Chcąc zapełnić pustkę w sercu...

"Siostry" Claire Douglas - Chcąc zapełnić pustkę w sercu...




„Podaje jej rękę i siadam obok niej, tak blisko, że czuję kokosową woń jej włosów. Wiem, że wreszcie ją znalazłam. To ona.” 

„Puszcza moją rękę, ale tylko po to, by dotknąć czule jego twarzy. Kocha go.  Naprawdę go kocha.” 

„Lucy jest wszędzie i nigdzie. Tak wygląda rzeczywistość. 
Już nigdy jej nie zobaczę.” 



          Lucy jest wszędzie. Czasami siedzi w kawiarni i pije kawę, czasami biegnie do autobusu, czasami przechadza się spokojnie przez park, a jeszcze innego dnia czyta książkę na ławce. Dzisiaj stoi w pochmurny i deszczowy wieczór na dworcu i rozdaje ulotki, a na imię ma Bea. 

          Abi nie może dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach. Śmierć siostry bliźniaczki, próba samobójcza, depresja, stany lękowe, próba akceptacji siebie i otoczenia, takim jakim jest. Bez Lucy nie jest jej łatwo, wśród spojrzeń rodziny, przyjaciół i znajomych. Czasami wydaje się jej,  że wszyscy jej nienawidzą, że słońce nie wstanie, a przynajmniej ona go już nie zobaczy… 

          Nie od dziś wiadomo, że bliźnięta łączy specyficzna więź, której nikt nie jest w stanie zrozumieć. Czasami będąc w oddalonych od siebie o setki kilometrów, potrafią poczuć że z drugim dzieje się coś złego. Rozumieją się bez słów, uzupełniają się. A jedno za drugim wskoczyłoby w ogień. A co się dzieje gdy jedno traci drugie? I to stanowczo zbyt szybko? 

          Abi spotyka na swojej drodze życiowej Beatrice i czuje, że tym razem to jest to. Tym razem będzie lepiej i w końcu znalazła swoją bratnią duszę! Dziewczyna wygląda jak Lucy i ona sama, ale to w niczym nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Szybko nawiązują ze sobą przyjacielską więź, a Bea zaprasza ją również do swojego domu, który dzieli ze swoim bratem bliźniakiem Benem. 

          Czy bliźnięta dopuszczą do siebie Abi, która tak bardzo potrzebuje bliskości i poczucia bezpieczeństwa? Czy pomogą jej wyjść z cienia przeszłości? Czy Abi będzie mogła być przyjaciółką Bei,  jednocześnie będąc dziewczyną Bena? W tym wielkim i bogatym domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Czy Abi ma przywidzenia, jej umysł szaleje, czy może  ktoś czyha na jej życie psychiczne?

          Przyciągająca okładka i opis książki skusił mnie,  abym po nią sięgnęła. Nie żałuję ani chwili. Mimo, że nie jedną książkę mam już za sobą z tego gatunku, autorce znakomicie udało się wywieść mnie w pole. Intrygi, kłamstwa, rozchwiane emocje i pełne niedopowiedzeń rozmowy bohaterów sprawiły, że rozwiązanie zagadki umknęło mi koło nosa! Uważam, że to najlepszy dowód na to jak znakomity thriller psychologiczny! Jestem mile zaskoczona.

           Bohaterowie to trzydziestolatkowie z barwną przeszłością i bardzo intrygującą przyszłością. Dzięki nim książkę odbierałam zupełnie inaczej niż młodzieżówki, które są niemalże wszędzie. Lekki i przystępny język,  dzięki czemu przez książkę niemal płyniemy. To tylko kilka kolejnych plusów z lektury. Największym jest to,  jak autorka bawi się naszymi emocjami. Dosłownie bawi! Już od samego początku czujemy, że to nie jest jedna z tych cukierkowych historii, gdzie spotkamy na drodze mężczyznę naszego życia, najlepszą przyjaciółkę od serca i będziemy żyć długo i szczęśliwie. A jednak dałam się nabrać i przepadłam przewracając kolejne kartki w książce i czekając na to,  co miało nastąpić za chwilę. 

          Bohaterowie są wielobarwni. Nie wiadomo kto jest dobry, a kto zły. Komu kibicować, kogo potępiać. Historia toczy się powoli,  ujawniając coraz to więcej szczegółów z przeszłości. Tych pikantnych, mocno skrywanych,  oraz tych, które chcielibyśmy zamieść pod dywan i na zawsze o nich zapomnieć. Kłamstwa, które ciągną się niczym nieprzyjemne gazy, a my nie chcąc ich wyjawić brniemy głębiej… To idealna pozycja dla tych, który chcą zapoznać się z gatunkiem, a tym bardziej dla jego  koneserów! 

PS. Zakończenie książki tak bardzo mnie zaskoczyło i zdekoncentrowało, że pisałam tą recenzje przez cały tydzień!


_____________________________________________________
Claire Douglas, „Siostry”, wydawnictwo W.A.B , 2016, 334 strony  

11:52

"Plaga samobójców" Suzanne Young - Ile są warte twoje wspomnienia?

"Plaga samobójców" Suzanne Young - Ile są warte twoje wspomnienia?



„Program kradnie nasze wspomnienia i wymazuje emocje, a kiedy wychodzimy z ośrodka, przypominamy maszyny opuszczające linię produkcyjną. Jakbyśmy nigdy wcześniej nie zostali zranieni ani nie doznali zawodu. Czym tak naprawdę jesteśmy, jeśli pozbawi się nas przeszłości?”

„Uznałam, że podoba mi się to uczucie- cierpienie pomagało mi oderwać myśli od tego, co najgorsze.”

„- Dręczą mnie złe myśli - powiedziałam.
- Więc przestań myśleć.”



          Suzanne Young to kolejna autorka, która chce nam pokazać swoją wizje przyszłości. Była już wojna i tyrani u władzy, którzy dzielili społeczeństwo według swoich zasad.  Tym razem dzieje się coś innego ale złego, a co gorsza dziwnego. Nastolatkowie zaczynają popełniać samobójstwa. Nie jest to jedno czy dwa samobójstwa, są to już setki! Nic nie może tego powstrzymać, rozpowszechniła się epidemia. Niczym klocki domino, przewrócisz jeden, a następne już same spadają. Rząd postanowił wprowadzić Program, który pozwoli wyleczyć zarażoną młodzież i zapobiegnie zgonom. Jak w każdym leczeniu Program ma skutki uboczne, a raczej jeden ogromny. Polega on na wymazywaniu wspomnień wbrew woli pacjenta. Wspomnienia które są zarażone, które doprowadzają do depresji zostają usunięte, osoby po tym zabiegu są niczym dziurawy ser. „Wydrążone”

          Sloane każdego dnia stara się żyć tak, aby nikt niczego nie zauważył. Każdy nastolatek jest pod czujną obserwacją nauczycieli, agentów a nawet rodziców, którzy w  programie widzą ostatnią szansę ratunku dla swoich pociech. W tym świecie nie można sobie pozwolić na chwilę słabości. Sloane zmaga się ze smutkiem, bólem i tęsknotą za starszym bratem, który popełnił samobójstwo. W trudnych chwilach zawsze może liczyć na Jamesa, który jest jej chłopakiem i wie co przeżyła. Jej brat był jego najlepszym przyjacielem. Z dnia na dzień Program wyłapuje coraz większość ilość osób, nie zważając na nic, wyciągają brutalnie z sal lekcyjnych, bądź czekają na soje ofiary w ich domach z rodziną. Świeżaki wracają otępiali, zdezorientowani i nad wyraz spokojni po tabletkach uspokajających. 

           Para nie jest w stanie dalej ukrywać smutku i coraz większej depresji, gdy traci kolejnego przyjaciela. Oni również padają ofiarą Programu, który pozbawia ich wspomnień. Czy ich miłość jest na tyle silna, żeby przetrwać dziury w pamięci? Czy po kuracji odnajdą się i będą w stanie żyć normalnie? Do czego jeszcze posuną się władze, aby utrzymać młode pokolenie przy życiu? 

          Autorka zadbała abyśmy tym razem się nie nudzili i nie mogli wszystkiego przewidzieć. Powoli rozwijająca się fabuła pozwala na zgłębienie odczuć bohaterów, wejść w ich świat. Czytając książkę czułam smutek, lęk i strach bohaterów przed kuracją, jaką przewidział dla nich rząd. Cichą walkę Sloane i Jamesa o siebie, o swoje wspomnienia, o to co ich łączyło, a było tego całkiem sporo i nie były to tylko złe rzeczy. Przyjaciele pary, ci wracający i ci odchodzący, którzy wpłynęli na ich zachowanie, oraz rodziny nastolatków, drżące ze strachu matki o swoje dzieci, witające je progu ze łzami szczęścia w oczach. Ich dziecko dzisiaj wróciło do domu! 

          Książka dźwiga ogromny bagaż emocji i bardzo trudny temat. Nie jest łatwo pogodzić się z czyjąś śmiercią tym bardziej z samobójstwem. Jak poradzić sobie ze stratą bliskiej osoby? Z niewiedzą, dlaczego wybrał takie rozwiązanie, a nie inne?  Z wyrzutami sumienia, które dopadają nas gdy we wspomnieniach zauważymy dziwne zachowanie? Dorośli chcą chronić swe pociechy, i nic w tym dziwnego. Jedyny ratunek widzą w Programie, który ma tak dobre notowania, a małe naruszenia zostają zepchnięte na dalszy plan. Krępowanie ludzi? Wymazywanie wspomnień? Naruszenia personelu? Czy może bohaterowie o dwóch twarzach? Nie jeden rodzic jest pozwolić na to wszystko i jeszcze więcej, aby tylko odzyskać swoje dziecko. 

          Książka zaskoczyła mnie przede wszystkim rozwojem fabuły. W moim wyobrażeniu było to kolejne New Adult, które szybko się skończy pomijając ważne dla mnie wątki. Trafiłam za to na przemyślaną i złożoną historię, w której nic nie dzieje się bez przyczyny. Podobało mi się szeroko opisane działanie Programu, to jak przekraczane są kolejne granice. Świat w którym nie można pokazywać odczuć, ale autorka doskonale potrafiła je opisać i oddać w ręce czytelnika, aby zrozumiał co przeżywają młodzi ludzie.  Cieszę się, że mogłam przeczytać tą książkę i dać się zaskoczyć. Mam nadzieję, że w kolejnej części dowiem się nieco więcej o samej genezie epidemii i o ludziach, którzy grają na potrzeby Programu w ośrodkach przed pacjentami. Gorąco polecam i pędzę szukać drugiego tomu, który już jest w sprzedaży ;) 


_______________________________________________________
Suzanne Young, „Plaga samobójców”, Feeria Young, 2015, 500 stron


13:10

"Dziewczyny, które zabiły Chloe" Alex Marwood - Gdy przeszłość nie daje o sobie zapomnieć...

"Dziewczyny, które zabiły Chloe" Alex Marwood - Gdy przeszłość nie daje o sobie zapomnieć...



„Chłonie wyraz lekkiego rozbawienia na jego twarzy, rozumie, że ta skaza na jego charakterze, niezdolność do empatii, do postawienia się na czyimś miejscu, zapewniła na swój sposób trwałość ich związkowi. Nigdy nie musiała mieć do czynienia z kleistym, przerażającym, niebezpiecznym uczuciem.”

„Otwiera oczy pod powierzchnią, widzi, że woda jest znów mętna z powodu wznieconego mułu. Jest pod nią ciemno. Cicho. Ona to właśnie widziała, myśli. Tak wyglądały jej ostatnie chwile.
Twarz Chloe wyłania się nagle z mroku. Przerażona Jade wierzga, gwałtownie się wynurza na powierzchnię. Brnie do brzegu.”

„Czuje się tak, jakby wszystkie poglądy, jakie kiedykolwiek wyznawał – całe to liberalne użalanie się, luźna chrześcijańska wiara w siłę odkupienia, niewzruszone przekonanie, że dziecka nie można napiętnować jako złe, nawet jeśli zrobi coś potwornego – zostały zmiażdżone młotem. Jak ona mogła?”



          Bel i Jade są naznaczone i związane ze sobą do końca życia. Cały świat wie,  kim są te dwie dziewczynki. Nie zasłynęły w żadnym programie dziecięcym, nikt nie chce im bić braw, czy być jedną z nich. Wszyscy wystrzegają się tych brutalnych potworów w skórze niewinnych dzieci. Bel i Jade miały zaledwie jedenaście lat, gdy popełniły tą zbrodnie. Zabiły. 

          Kirsty Lindsay jest wspaniałą żoną i kochającą matką dwójki dzieci. Pracuje jako wolny strzelec w jednej z gazet i jest coraz bliżej awansu na stanowisko stałego dziennikarza. Przedstawicielka klasy średniej ciężko pracowała na to, aby tak wyglądało jej życie, nikt nie wie jak bardzo. W rejonie jej pracy doszło do kolejnego morderstwa. Kobieta pakuje torbę i wyrusza w podróż po materiały do artykułu. Nie wie jak dużo może kosztować ją ta wycieczka. 

          Amber Gordon nigdy nie miała zbyt lekkiego życia, ale nie śmie narzekać. Według wpojonych zasad w jednym z najcięższych zakładów poprawczych żyje powoli i na uboczu nikomu nie rzucając się w oczy. Ma niewielki dom, stałego partnera, dwa psy i pracę. Nic dodać, nic ująć. 

          Życie tych dwóch kobiet znowu splata się ze sobą po dwudziestu pięciu latach. Żadna z nich nie wie nic na temat drugiej, od tamtego dnia nigdy się nie spotkały i nigdy nie zamierzały tego robić. Obie żałują, że kiedykolwiek się poznały. Teraz za sprawą Nadmorskiego dusiciela ich przeszłość może zostać odkryta. Ich bliscy, rodziny i dzieci, ich życie zbudowane na kłamstwach, tajemnicy i milczeniu może zostać zniszczone. Czy uda im się uciec przed przeszłością? Czy w końcu wymarzą obraz martwej czteroletniej Chloe z oczami zalepionymi piaskiem? 



          Dwie jedenastoletnie dziewczynki z zupełnie innych światów poznały się rano, a do wieczora stały się morderczyniami. Jak to się stało? Co je do tego skłoniło? Nie chcę wam psuć lektury, więc nic wam nie powiem. Cała historia jest nasączona emocjami potępienia, smutku, strachu i lęku, które wręcz wylewają się przez kartki na nasze ręce,  i wkradają się do serca. Historia Bel i Jade opisana z dwóch perspektyw „przed” i „po” przeplatają się opisując traumatyczne przeżycia i łącząc się w całość. Dzieci, które zostały oskarżone o tak poważne przestępstwo, ich emocje i niewiedza, stosunek dorosłych do nich. Społeczeństwo rządne krwi, bezwzględne w swoich osądach. To rzeczywistość, która nas otacza. Kto zatrudni mordercę? Kto zaufa osobie oskarżonej o zabójstwo dziecka? Czy znajdzie się ktoś, kto nie skreśli ich, nie osądzi przez tamto wydarzenie? Kto da im szansę? Dziewczęta dostały nową tożsamość, której teraz muszą chronić za wszelką cenę. Dla siebie i najbliższych.

          Ten thriller stanowczo przypadł mi do gustu. Przemyślana fabuła, bohaterowie z krwi i kości, emocje, które czuć. Historia, którą przeżywałam razem z Jade i Annabel zarywając dwie noce z rzędu, aby być bliżej rozwiązania wywarła na mnie ogromne wrażenie. Autorka zmusza nas do przemyśleń, rozważań, a nawet i decyzji, po której jesteśmy stronie. Tutaj nie ma znanego nam scenariusza, nic nie jest czarno – białe, czy sztampowe. Historia jest godna polecenia i robię to z wielką przyjemnością. Mimo braku zamieszania medialnego sukces dziennikarki piszącej pod pseudonimem jest porównywalny do pani Hawkins i jej „Dziewczyny z pociągu” (RECENZJA). Myślę, że to duży argument, aby sięgnąć po tą książkę. Fani tego gatunku literatury na pewno będą zadowoleni! Ja na pewno będę wyczekiwać kolejnej książki Alex Marwood.


___________________________________________________________________________
Alex Marwood, „Dziewczyny, które zabiły Chloe”, Albatros, 2015, 448 stron


13:24

"Oddam ci słońce" - Jandy Nelson

"Oddam ci słońce" - Jandy Nelson



„- Jak dasz mi słońce, gwiazdy, oceany i wszystkie drzewa, może się zastanowię - mówię, wiedząc, że się nie zgodzi. Wie, jak strasznie chciałbym mieć słońce i drzewa. Dzielimy świat między siebie, od kiedy skończyliśmy pięć lat. Idę na całość: po raz pierwszy władza nad światem jest w moim zasięgu.
- Noah, żartujesz chyba - mówi, prostując się. Wkurza mnie to, jaka jest wysoka. Jakby ją ktoś rozciągnął przez noc. - Wtedy zostałyby mi tylko kwiaty. (...)
- Okej - ciągnie. - Drzewa, gwiazdy, oceany. Dobra.
- I słońce, Jude.
- No dobra - mówi, co mnie kompletnie zdumiewa. - Dam ci słońce.”

„Posłuchaj mnie. Trzeba dużo odwagi, żeby być uczciwym wobec siebie, wobec własnego serca. Zawsze byłeś bardzo odważny i modlę się, żeby ciągle tak było. Jesteś za to odpowiedzialny, Noah, pamiętaj.”

„Gdy bliźnięta zostają rozdzielone, ich dusze wykradają się, żeby odnaleźć to drugie.”



          Bliźnięta. Jedno czy dwujajowe na zawsze zostaną zagadką świata. Nikt nie zrozumie jak to jest być jednym z nim i czuć wiążącą je więź. Nikt nie wie jak to jest czuć to samo co ta druga połowa, czy wiedzieć co myśli, a tym bardziej robić to samo w tym samym momencie. My, pojedynczo urodzeni wiemy jedynie, że wiąże ich coś niezwykłego.

          Mam tego niezbity dowód w domu. Moje córeczki – bliźniaczki mają niespełna rok, a łączy je coś wyjątkowego, gdy jedna płacze, ta druga jest zasmucona i patrzy z wyrzutem. Gdy jedna z czegoś się cieszy, to druga zaraz za nią. Siadają nóżka przy nóżce, a gdy pędzą do drugiego pokoju, jedna zatrzymuje się w połowie drogi i czeka na drugą.

          Noah i Jude też łączyło coś niezwykłego. Oddychali w tym samym tempie, grając w „kamień, nożyce i papier”, żadne z nich nie było w stanie wygrać. Kiedy ta więź została zerwana? Otóż w pewnym momencie między rodzeństwo wdarła się rywalizacja o względy matki. Utalentowany Noah, który zawsze dogadywał się z matką, rozumieli się bez słów i Jude, która jako nastolatka zaczęła się buntować przeciwko matce, a równocześnie potrzebowała jej jak nigdy przedtem.  To właśnie ta rywalizacja popchnęła ich do czynów przeciwko sobie, a następnie cegiełka po cegiełce wznosił się mur między nimi. Niewyjaśnione tajemnice, poczucie winy…

          Jude, która miała wianuszek przyjaciół przy sobie, zachwycała wyglądem i niczego się nie bała zmieniła się w ukrywającą swoje atuty dziewczynę, wierzącą w duchy i przesądy, która nie rozstaje się z biblią babci. Noah z „uduchowionego” chłopca, rewolucjonistę zmienił się w kogoś kim nie chciał być, kogoś kim zawsze pogardzał. Czy uda im się znowu być tą parą bliźniąt? Czy będą dla siebie kimś więcej niż znienawidzonym rodzeństwem?

          „Oddam ci słońce” to książka, która opowiada o szczególnych emocjach, o więzi która jest jednocześnie tak silna, jak i krucha. Uczy nas, że trzeba pielęgnować to co łączy dwoje ludzi, aby to było trwałe, że nic nie jest wieczne, a to co mamy możemy również stracić. To głęboka opowieść nie tylko o okładkowych bliźniętach, ale również o dramacie ludzi uwięzionych w związku bez przyszłości. O wielkiej miłości, która zdarza się raz w życiu, o pasji, o szaleństwie jakiemu każdy z wielką chęcią się podda. O tym ile jesteśmy w stanie poświęcić, oddać za tą jedyną osobę. To niesamowita książka, którą każdy powinien przeczytać!







_________________________________________________________
Jendy Nelson, „Oddam ci słońce”, Otwarte, 2015, 374 strony

04:58

"P.S. Kocham Cię" - Cecelia Ahern

"P.S. Kocham Cię" - Cecelia Ahern

     


„Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie Cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha Cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy Tobie zawsze, bez względu na wszystko.”

„Spotkanie kogoś, kogo pokocha się z wzajemnością, jest wspaniałym uczuciem. Ale spotkanie bratniej duszy jest uczuciem chyba jeszcze wspanialszym. Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy tobie zawsze, bez względu na wszystko.”

„Dzisiaj jestem szczęśliwa. A o jutro będę się martwiła jutro.”



            Holly została sama w pustym domu, w wielkim łóżku i życiu. Nie radzi sobie ze śmiercią męża, przyjaciela, bratniej duszy. Popada w depresję, zamykając się w domu pełnym wspomnień. Gerry nie żyje, zmarł na nowotwór mózgu, zostawił jednak po sobie kilka listów. Jego trzydziestoletnia żona ma je otwierać stopniowo – jeden na każdy miesiąc, przez najbliższy rok. W każdym z nich Gerry umieszcza radę, wskazówkę dla swojej żony, jak ma sobie poradzić bez niego. 

         Żart pisania lisów dla bliskiej osoby stał się rzeczywistością. Gerry wykorzystał tą możliwość wspierania żony po swojej śmierci. To jedyny sposób, w jaki mógł być blisko niej w tych trudnych chwilach, jak mógł ją wesprzeć zza grobu. Strata bliskiej osoby to wielki cios. Mężczyzna w sile wieku, mający plany, marzenia, żonę i wspólną przyszłość przed sobą, został brutalnie zabrany. Wyrwany ze świata żywych po rocznej walce z rakiem. Postanowił pomóc i zadbać o Holly w przyszłości. Listy pomagają jej podjąć decyzje, wpływają na nią i zmuszają do życia. W końcu to ostatnia wola jej męża. Nie może mu odmówić. 

          To wzruszająca opowieść o utracie bliskiej osoby, o budowaniu życia od nowa. To bardzo trudne, odnaleźć się po stracie swojej drugiej połowy. Oddychać, jeść, spać… po prostu żyć. Mieli wspólne plany, a teraz została sama, w domu pełnym jego rzeczy, nie mogąc sobie poradzić mimo pomocy przyjaciół i rodziny. Staje na nogi dzięki mężowi, dzięki jego listom i przyjaciołom, którzy wspierają Holly w wykonywaniu powierzonych zadań.  

          Lekka i przyjemna lektura umiliła mi dwa wieczory, pomimo ciężkich doświadczeń głównej bohaterki jest to książka pełna humoru i pozytywnych emocji. Przedstawia obraz walki o siebie, o swoje życie. Śmierć dotyka nas bardzo boleśnie, ale zegar niestety nadal tyka, czas nie staje w miejscu i nie czeka, aż dojdziemy do siebie. To przepiękna opowieść o sile człowieka, który musi zmierzyć się ze swoją przyszłością. Zacząć żyć na własny rachunek, niemal sam pośród bliskich połączonych w pary. 


___________________________________________________
Cecelia Ahern, „P.S. Kocham Cię”, Świat Książki, 2008, 456 stron

02:05

"Góra bezprawia" - John Grisham

"Góra bezprawia" - John Grisham




          John Grisham przedstawia nam świat bezwzględny, brutalny, gdzie używa się chwytów poniżej pasa. Gdzie zwykły człowiek nie liczy się w świecie wielkich i wpływowych firm, gdzie prawo staje się narzędziem przeciwko obywatelowi. 

          Samantha zostaje oddelegowana  na roczny „bezpłatny urlop” podczas którego może podjąć pracę w jednej z instytucji non-profit. Jej idealne i ustatkowane życie legnie w gruzach, gdy wraz z nadejściem kryzysu gospodarczego kolejne banki wycofują się, wielkie koncerny przestają inwestować, a prawnicy zostają zwalniani z pracy. 

           Młoda pani adwokat z Nowego Jorku przenosi się do małego miasteczka Brady w Wirginii. Górska Klinika Pomocy Prawnej zajmuje się bezpośrednią pomocą ludziom biednym i potrzebującym. Czy to kobieta skatowana przez męża, rodzina z długami mieszkająca w samochodzie, czy może starsza pani z prośbą o sformułowanie nowego testamentu. To zupełnie inny świat i Samantha musi nauczyć się pracować z ludźmi, poznać ich dramaty, pomagać im oraz nabrać trochę dystansu. To zupełnie inna praca niż dotychczasowe analizy statystyczne i poprawianie umów wiążących z wielkimi korporacjami. 

          Pomagając jednemu ze swoich klientów – górnikowi chorującemu na pylicę zostaje wciągnięta w wir różnych spraw związanych z działalnością koncernów wydobywających węgiel. Koncerny często naginają prawo, a wręcz nie stosują się do niego wydobywając złoża metodą odkrywkową. Kopalnie niszczą wspaniałe góry, zanieczyszczają gruntowe wody, strumienie, niszczą krajobrazy, a nawet zabijają ludzi. Walka jest bardzo nierówna i w dużej mierze przesądzona, jednak ludzie się nie poddają. Eko-terroryści niszczą wielkie maszyny, prawnicy składają wspólny pozew z dowodami z nielegalnych źródeł, a pracownicy przychodni stający za plecami osamotnionych górników. 

          Mam za sobą takie lektury jak „Firma”, „Czuwanie”, „Wspólnik” i „Więzienny prawnik” Johna Grishama, jednak żadna z nich nie była tak mocno opisana i nie dotykała tak ważnego problemu. To niekoniecznie najlepsza powieść, nie do końca porywa i jej tempo akcji jest inaczej rozłożone. Grisham przyzwyczaił nas do czegoś zupełnie innego. Ta powieść to stanowczo inny wymiar.  

          Przede wszystkim dotykamy autentycznego problemu. Nie jest to sucha relacja, nie jest to też sama fikcja, a całkowity laik w tym temacie nie zagubi się. Poznajemy problem, jego podłoże i zależności w górskim świecie. To jak ciężko jest walczyć w pojedynkę przeciwko wielkiemu koncernowi, którego broni armia wyszkolonych prawników. Klasyka jaką znamy z wielkich dzieł Grishama: jeden prawnik przeciwko wielkiemu koncernowi, nierówna i bardzo trudna walka, nielegalnie zdobyte dowody, tajemnica i niewielka grupa sprzymierzeńców. 

          Z ogromną przyjemnością zagłębiałam się w górniczy świat, który poznawałam dzięki Grishamowi. Byłam świadkiem przemian Samanthy z szarego pracownika wielkiej firmy prawniczej w prawdziwego i zaangażowanego adwokata broniącego ludzi. Kibicowałam i dopingowałam tych walczących z wielkimi korporacjami – eko-terrorystów, prawników i ludzi broniących swoich ziem. Jest to thriller inny niż te, do których przyzwyczaił nas autor, ale na pewno jest godny polecenia. 


____________________________________
Josh Grisham, „Góra bezprawia”, Albatros, 2015, 480 stron
          



Przepraszam was za tak długą nieobecność, niestety moje córeczki nadal chorują. 
Mam nadzieję, że nie będzie nas już nikt wysyłał do szpitala i będziemy mogli leczyć się w domu. 
Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie! ;)
Copyright © zazakladka.blogspot.com , Blogger