07:12

"Dziewczyna z porcelany" - Agnieszka Olejnik

"Dziewczyna z porcelany" - Agnieszka Olejnik



„ Jak mogłem kiedyś sądzić, że wygląd i strój są tak piekielnie ważne? Teraz nie miało to dla mnie żadnego sensu. Po co to komu? Jakie ma znaczenie, co założę: popielaty płaszcz z najnowszej kolekcji czy starą, brązowa kurtkę? Czy kobieta ma modną kieckę, czy rozciągnięty dres? Jest szczupła i umięśniona czy ma fałdki tłuszczu? Nieistotne. Ważne, że można na niej polegać, wierzyć jej słowom i być pewnym jej uczuć. Najważniejsze są czułość, ciepło i zaufanie. Trzeba znaleźć osobę, z którą ma się o czym rozmawiać i potrafi milczeć. Taką kobietę, w którą chce się wtulić twarz i końca życia wdychać jej zapach- jej, a nie perfum, jakich używa. To właśnie jest ważne i paradoksalnie, dopiero kiedy mi tego zabrakło, pojąłem, na czym polega prawdziwe uczucie."



          Michał jest studentem informatyki, pasjonuje się fotografią i dorabia jako model. Jest młodym i wolnym człowiekiem. Dba o wygląd, który jest niezbędny do pracy, jak i do „wyrywania” dziewczyn na jeden raz. Wszystko się zmienia, gdy odbiera telefon, który zmienia jego poukładane studenckie życie. Rodzice Michała nie żyją, zginęli w wypadku samochodowym ,osieracając dwóch synów. Michał wraca do rodzinnego domu, aby móc zająć się Tomaszkiem – swoim młodszym bratem. Dopiero tutaj z rozumie co to jest prawdziwe życie, poznaje trudy bycia głową rodziny i bycia odpowiedzialnym za życie drugiej osoby.

          W trudach związanych z opieką nad chłopcem Michałowi pomaga Zuzanna. Nauczycielka języka rosyjskiego, która zaskakuje nietuzinkową urodą, czułością skierowaną do małego chłopca jak i smutną przeszłością. Jest kobietą dojrzałą, która „potrzebuje mężczyzny, nie chłopca”. Czy uda im się stworzyć stały i trwały związek? Czy Michał będzie w stanie zmienić się i zaopiekować się kruchą lalką z porcelany tak, aby jej nie zranić?

          To moje pierwsze spotkanie z Agnieszką Olejnik i na pewno nie ostatnie. Tytuł już od jakiegoś czasu „chodził za mną” i cieszę się, że w końcu mogłam zagłębić się w lekturze na dwa wspaniałe wieczory. Historia opowiadana przez panią Agnieszkę zachwyciła mnie już od pierwszych stron. Ona starsza kobieta po przejściach, on młodziak, który zbyt szybko musiał dorosnąć. Oboje mają się ku sobie, jednak czeka ich długa droga zanim będą mogli być razem. A droga na pewno nie jest usłana różami. Mroczne sekrety, rodzinne tajemnice czy dziwne związki między bohaterami to tylko część tej powieści.

          Książka porwała mnie od pierwszych stron spokojną i wyważoną akcją. Przemyślanymi wątkami, z czego każdy ma swój niepowtarzalny wkład w całą historię. Bohaterami o rozbudowanych osobowościach, gdzie Michał powoli przechodzi przemianę, a Zuza stara się zaznać szczęścia, ale nie jest lekko myślna i nie zatraca się w każdym mężczyźnie. Bardzo się bałam, że opis książki zamieszczony na okładce zapowiada kolejne romansidło z chaotyczną akcją i niedopracowanymi bohaterami, a tu znalazłam perełkę! Dosłownie. Nie miałam się do czego przyczepić. Wiem, że nie jedna osoba może stwierdzić, że w książce nie ma akcji w ogóle, bądź jest to kolejny romans opisujący parę, gdzie ona jest starsza od niego. Ale nie zrażajcie się. Autorka zapewniła nam powoli rozwijającą się akcje, a historia, którą opisała jest jedną z najlepszych jakie czytałam!


________________________________________________________________
Agnieszka Olejnik, „Dziewczyna z porcelany”, Czwarta Strona, 2015, 320 stron

06:15

"After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem" - Anna Todd

"After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem" - Anna Todd



„- Tak, muszę. To dla mnie tortura, mieć cię tak blisko, a jednocześnie tak daleko. To najgorsza możliwa kara. Nie mówię, że na nią nie zasłużyłem, bo wiem, że tak jest, ale to już za dużo - szlocha. - Nawet dla mnie. - Bierze głęboki, pełen rozpaczy oddech. - Kiedy zgodziłaś się zostać... pomyślałem, że może... może wciąż zależy ci na mnie tak bardzo, jak mnie zależy na tobie. Ale widzę to, Tess, widzę, jak teraz na mnie patrzysz. Widzę ból, który ci sprawiłem. Widzę, jak się zmieniłaś przeze mnie. Wiem, że to ja zrobiłem, ale dobija mnie to, że prześlizgujesz mi się przez palce. „

„Najlepsze w czytaniu jest to, że uciekasz ze swojego życia, możesz przeżyć setki, a nawet tysiące innych żyć. „

„To, że nie potrafi cię kochać tak, jak tego chcesz, nie znaczy, że nie kocha cię ze wszystkich sił.  ”



          Hardin bardzo zranił Tessę. Kiedy ona przeżywała najlepsze chwile swojego życia, on grał. Dziewczyna nie może tego znieść, i próbuje się odciąć od miłości swojego życia, od pseudo przyjaciół, od otoczenia do którego przywykła, tylko jak to zrobić, gdy wszystko przypomina o ukochanej osobie? Gdy wszystko dzieje się na jednym kampusie? Jak poradzić sobie ze złamanym sercem i zdradą przyjaciół? Dla Tessy jedynym lekarstwem jest praca i unikanie byłego chłopaka. Niestety on za wszelką cenę chce ją odzyskać. 

          Wracają do siebie i rozstają się na przemian. Nie potrafią bez siebie żyć. Ale czy na pewno są w stanie być razem? Ich wady, odmienne charaktery, a przede wszystkim przeszłość, która wychodzi z ciemnego kąta, gdy wydaje im się, że zażegnali już kolejny kryzys. Niedopowiedzenia, kłamstwa i tajemnice co rusz burzą spokój. 

          Zaraz po pierwszym tomie sięgnęłam po drugi, niestety… bardzo długo czekaliście na recenzje. Książka mnie męczyła. Ciągłe wzloty i upadki. Bohaterowie niby dalej tacy sami, ale momentami bardziej irytujący. Miałam wrażenie, że Hardin trochę zmiękł, a może to tylko takie złudzenie. Tessa będąc w związku z tak odmiennym od siebie mężczyzną, nabrała pewności siebie, potrafi wyrażać siebie, dodało jej to charakteru. Dużo większą rolę odegrali również bohaterowie poboczni, a przede wszystkim Zed. W tym tomie poznamy też punkt widzenia Hardina. Poznamy jego przeszłość i motywy działania. 

          „After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem” to książka, od której nie mogłam się oderwać, a zarazem miałam ochotę rzucić ją w kąt. Bardzo podobała mi się narracja Hardina, i to że poznaliśmy go bliżej. Często to właśnie „jego” rozdziały zachęcały mnie do powrotu do lektury. Tessa często mnie irytowała, a Zed… intrygował gierkami i podchodami. Dużo bardziej przypadła mi do gustu pierwsza część, ale nic w tym dziwnego. Tam dopiero poznawaliśmy świat naszych bohaterów. W tym tomie już wiemy co nieco na ich temat i wiemy czego możemy się spodziewać. Musiałam trochę odpocząć i nabrać dystansu po tak emocjonującej lekturze, aby napisać recenzje i nabrać ochoty na kolejny - trzeci tom. Jest to opowieść o tym jak ważna jest rozmowa, zaufanie i wiara w uczucie między dwojgiem ludzi, w partnera i w miłość, która łączy. 


______________________________________________________________________
Anna Todd, „After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem”, Znak, 2015, 758 stron

02:05

"Góra bezprawia" - John Grisham

"Góra bezprawia" - John Grisham




          John Grisham przedstawia nam świat bezwzględny, brutalny, gdzie używa się chwytów poniżej pasa. Gdzie zwykły człowiek nie liczy się w świecie wielkich i wpływowych firm, gdzie prawo staje się narzędziem przeciwko obywatelowi. 

          Samantha zostaje oddelegowana  na roczny „bezpłatny urlop” podczas którego może podjąć pracę w jednej z instytucji non-profit. Jej idealne i ustatkowane życie legnie w gruzach, gdy wraz z nadejściem kryzysu gospodarczego kolejne banki wycofują się, wielkie koncerny przestają inwestować, a prawnicy zostają zwalniani z pracy. 

           Młoda pani adwokat z Nowego Jorku przenosi się do małego miasteczka Brady w Wirginii. Górska Klinika Pomocy Prawnej zajmuje się bezpośrednią pomocą ludziom biednym i potrzebującym. Czy to kobieta skatowana przez męża, rodzina z długami mieszkająca w samochodzie, czy może starsza pani z prośbą o sformułowanie nowego testamentu. To zupełnie inny świat i Samantha musi nauczyć się pracować z ludźmi, poznać ich dramaty, pomagać im oraz nabrać trochę dystansu. To zupełnie inna praca niż dotychczasowe analizy statystyczne i poprawianie umów wiążących z wielkimi korporacjami. 

          Pomagając jednemu ze swoich klientów – górnikowi chorującemu na pylicę zostaje wciągnięta w wir różnych spraw związanych z działalnością koncernów wydobywających węgiel. Koncerny często naginają prawo, a wręcz nie stosują się do niego wydobywając złoża metodą odkrywkową. Kopalnie niszczą wspaniałe góry, zanieczyszczają gruntowe wody, strumienie, niszczą krajobrazy, a nawet zabijają ludzi. Walka jest bardzo nierówna i w dużej mierze przesądzona, jednak ludzie się nie poddają. Eko-terroryści niszczą wielkie maszyny, prawnicy składają wspólny pozew z dowodami z nielegalnych źródeł, a pracownicy przychodni stający za plecami osamotnionych górników. 

          Mam za sobą takie lektury jak „Firma”, „Czuwanie”, „Wspólnik” i „Więzienny prawnik” Johna Grishama, jednak żadna z nich nie była tak mocno opisana i nie dotykała tak ważnego problemu. To niekoniecznie najlepsza powieść, nie do końca porywa i jej tempo akcji jest inaczej rozłożone. Grisham przyzwyczaił nas do czegoś zupełnie innego. Ta powieść to stanowczo inny wymiar.  

          Przede wszystkim dotykamy autentycznego problemu. Nie jest to sucha relacja, nie jest to też sama fikcja, a całkowity laik w tym temacie nie zagubi się. Poznajemy problem, jego podłoże i zależności w górskim świecie. To jak ciężko jest walczyć w pojedynkę przeciwko wielkiemu koncernowi, którego broni armia wyszkolonych prawników. Klasyka jaką znamy z wielkich dzieł Grishama: jeden prawnik przeciwko wielkiemu koncernowi, nierówna i bardzo trudna walka, nielegalnie zdobyte dowody, tajemnica i niewielka grupa sprzymierzeńców. 

          Z ogromną przyjemnością zagłębiałam się w górniczy świat, który poznawałam dzięki Grishamowi. Byłam świadkiem przemian Samanthy z szarego pracownika wielkiej firmy prawniczej w prawdziwego i zaangażowanego adwokata broniącego ludzi. Kibicowałam i dopingowałam tych walczących z wielkimi korporacjami – eko-terrorystów, prawników i ludzi broniących swoich ziem. Jest to thriller inny niż te, do których przyzwyczaił nas autor, ale na pewno jest godny polecenia. 


____________________________________
Josh Grisham, „Góra bezprawia”, Albatros, 2015, 480 stron
          



Przepraszam was za tak długą nieobecność, niestety moje córeczki nadal chorują. 
Mam nadzieję, że nie będzie nas już nikt wysyłał do szpitala i będziemy mogli leczyć się w domu. 
Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie! ;)

01:12

"450 stron" - Patrycja Gryciuk

"450 stron" - Patrycja Gryciuk



„Zrozumiała, że się w nim zakochała. Nagle zdała sobie sprawę, że chciała więcej. Że chciała wszystko. Całą bajkę. Księcia na białym koniu, miłość, seks, przyjaźń, zrozumienie, zaufanie, i to w dodatku na wyłączność. Nie skrawki jakiegoś tam romansu, taniej zabawy, zmarnowanego czasu. Nie. Chciała wszystko, co najlepsze.”

„Na przykład taki deszcz. Po angielsku rain. La pluie po francusku. La lluvia po hiszpańsku, a u nas „deszcz”. Nasz jest szeleszczący, hiszpański jest mokry, rain stuka w parapet, ale żabojady górą! La pluie spada samo z nieba i rozbija się z niesłychaną wilgotnością o gładki policzek. Nic na to nie poradzimy, la pluie jest najbardziej wodny i tęczowy na świecie.”



          Wiktoria Moreau jest pisarką kryminałów, która pracuje z pasją, niczym wirtuoz zatraca się w swoim dziełu. Klawisze na klawiaturze, literki, sylaby, słowa a na koniec zdania i akapity… niestety są pewne ograniczenia, musi się zmieścić w tytułowych 450 stronach. Wydawca nie przyjmie choćby jednej strony więcej, zredaguje, zmieni… 

          Każdy autor czymś się inspiruje. Własnymi przeżyciami, opowieściami, fragmentami  jakiś tekstów po prostu rzeczywistością. A co jeśli to fikcja staje się rzeczywistością? Główna bohaterka zostaje oskarżona o popełnienie plagiatu, oraz o zniesławienie przez pewną firmę farmaceutyczną. W dodatku staje w samym środku policyjnego dochodzenia  w sprawie kilku morderstw. Kariera i życie Wiktorii staje pod wielkim znakiem zapytania. 

          „450 stron” to wspaniale napisana intryga z dodatkiem romansu. Nie spotkałam się jeszcze z tak napisanym kryminałem. Podczas lektury poznajemy świat pisarski, zaangażowanie autora, agenta i wydawnictwa w kolejne procesy powstawania książki. Zgłębiamy różne zależności i chwyty w tej branży. A to wszystko napisane przystępnym i lekkim językiem. 

         Na samym początku bardzo ciężko było mi poznać fabułę książki, rozeznać się trochę. Pierwsze rozdziały wydawały mi się za krótkie i za mało wyjaśniały. Postacie były przedstawiane krótko, wręcz urywkami tekstu, a autorka za szybko żonglowała między kolejnymi fragmentami układanki. To było dla mnie bardzo uciążliwe do tego stopnia, że czytałam po dwie strony, dopóki nie zapoznałam się bliżej z książką i jej bohaterami. Akcja toczy się powoli, tam gdzie brakuje policyjnego śledztwa w sprawie morderstwa, czy procesów powstawania książki pojawiają się wątki związków Wiktorii, obecnych i tych z przeszłości. Tworząc mieszankę doskonałą tej powieści. Jestem zawiedziona zakończeniem, gdzie całe napięcie i para po prostu uszła niemal niezauważalnie. Mimo wszystko pozycja była warta tych kilku dni, a ja chętnie sięgnę po debiutancką powieść Patrycji Gryciuk.






________________________________________________________
Patrycja Gryciuk, „450 stron”, Czwarta Strona, 2015, 416 stron

12:09

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry




„Kocham cię powoli. Kocham cię głęboko. Kocham cię szeptem. Kocham cię zapamiętale. Kocham cię bezwarunkowo. Kocham cię czule i ostro, wolno i szybko. Poza czasem i na zawsze. Kocham cię, ponieważ po to się urodziłem.”

„Myślałem, że sobie ciebie wymyśliłem. Myślałem, że żyłem w świecie ciemności i wymarzyłem twoje istnienie. Że w jakiś sposób mój umysł cię stworzył (..). Ale potem uświadomiłem sobie, że nigdy nie potrafiłbym marzyć o czymś tak pięknym. Jesteś powodem, dla którego ludzie wierzą w jutro. Jesteś głosem, który odstrasza cienie. Jesteś miłością, dzięki której oddycham”

„Kim chce pan być, gdy pan dorośnie? Ponieważ dorastanie nigdy się nie kończy, a marzenia rzadko gasną.”



         Ashlyn ma dziewiętnaście lat, gdy jej życie zmienia się. Jej siostra bliźniaczka zmarła, a matka dziewczyny zachowuje się tak, jakby wolała, aby to Ash umarła zamiast Gabby. Obie nie radzą sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Na domiar złego matka wysyła dziewczynę do ojca, który po rozstaniu nie interesował się nimi. Nowe miasto, nowa szkoła, nowa rodzina, to wszystko ją przytłacza, jednak już w pociągu poznaje młodego mężczyznę, który rozświetla jej pobyt w Wisconsin. 

           Tych dwoje rozumieją się niemal bez słów. Są jak dwa pasujące do siebie elementy układanki. Niestety ich szczęście nie trwa długo. Daniel Daniels ma własny zespół „Misja Romeo” i pracuję w liceum, do którego uczęszcza bohaterka. Związek nauczyciela z uczennicą jest bardzo ryzykowny dla niego. W dodatku zastępcą dyrektora jest ojciec Ashlyn. 

           Książka „Kochając pana Danielsa” wpadła w moje ręce ze względu na piękną okładkę. Niestety niczego więcej nie dowiedziałam się nie czytając jej. Notatka na okładce nic nie mówi, poza tym, że czeka nas romans pełen bólu, smutku, ale i radości, wzajemnego zrozumienia, czy bliskości bratniej duszy. 

          Utrata bliskiej osoby to wielki cios, a w tym przypadku cios poniżej pasa. Jestem w stanie sobie wyobrazić ból głównej bohaterki po stracie, gdyż jestem mamą bliźniaczek. Ostatnio musiały być rozdzielone z powodu choroby. Pomimo swojego niespełna roku i zaledwie trzech dni w szpitalu dziewczynki strasznie przeżywały rozłąkę. Wracając do książki miałam wrażenie, że czytam o dziewczynie dziesięć lat młodszej. Momentami główna bohaterka bardzo mnie denerwowała, szczególnie na początku. Wraz z rozwojem akcji Ashlyn zaczyna zachowywać się ja na swój wiek przystało. 

          Książka jest napisana prostym i lekkim językiem. Bardzo mocno zaprzyjaźniłam się z przyrodnim bratem  Ash – Ryan, który skrywa swoją orientacje seksualną.  Wydaje mi się, że lepiej są opisani bohaterowie poboczni niż główni. Niestety, autorka postąpiła nieładnie i wykorzystała kilka motywów, które zostały już opisane w innych książkach, i odniosły ogromny sukces. 

          Mnie książka niestety nie porwała. Może dlatego, że za dużo było w niej dramatyzmu? Może dlatego, że ten etap w moim życiu jest już dawno za mną? Mimo tych minusów i historii, która już została nie raz opisana w książkach były rzeczy, które mi się spodobały i zaskoczyły – zespół Daniela „Misja Romeo”, jego geneza i przepiękne teksty oraz zabawa w „Szeksa”.





_______________________________________________________________
Brittainy C. Cherry, „Kochając pana Danielsa”, Filia, 2015, 432strony

Copyright © zazakladka.blogspot.com , Blogger