8 kwietnia 2018

"W domu" Harlan Coben




          Dziesięć lat temu porwano dwóch chłopców, po dziś dzień nie wiadomo gdzie oni są. Porywacze zażądali okupu i zapadli się pod ziemię nigdy go nie odbierając. Nie znaleziono żadnego śladu, mimo wnikliwego śledztwa policji, oraz dwojga przyjaciół. Niespodziewanie Win dostaje anonimową wiadomość, a w niej informacje gdzie może znaleźć chłopców, teraz już nastolatków. Nie czekając wyrusza w jedną z ciemnych i nieprzyjemnych dzielnic Londynu. 

          Win działa równie szybko jak wcześniej i nie waha się ani chwili. Pragnie pomóc swojej rodzinie i rozwikłać zagadkę. Jeden z chłopców znika ponownie chwile po tym jak Win go znalazł. Odnalezienie chłopca nie jest już tak łatwe. W dodatku Win znalazł tylko jednego nastolatka, a co się stało z drugim? I czy to na pewno ten chłopiec, który zaginął 10 lat temu? Myron opuszcza bezpieczną przystań, jaką jest jego dotychczasowe życie z Teresą i wyrusza by pomóc przyjacielowi. Cieszy się na to spotkanie, szczególnie teraz, gdy o Winie zaczynają krążyć dziwne pogłoski. Dziwak i samotnik, który wycofał się z życia i zamyka w sobie. To niepokojące, ale fałszywe informacje, które Win sam rozpuszcza w różnych kręgach. Mężczyźni coraz bardziej zagłębiają się w dziwną i trudną zagadkę do rozwiązania. Trafiają w sam środek rozgrywki, gdzie nowoczesna technologia wyprzedza ich i tworzy coraz więcej ślepych korytarzy, w których oni starają się znaleźć chłopców. 

Ale czy to wszystko na pewno ma związek ze zniknięciem chłopców? 
Czy odnaleziony nastolatek jest na pewno, tym za którego się podaje? 
Co się stało z drugim chłopcem? Gdzie jest? Żyje? 
A może tajemnica sprzed lat ma większe znaczenie, niż się na początku wydawało? 

          Harlan Coben wrócił do bohaterów, których uwielbiam. Pamiętam swoje rozczarowanie, gdy czytając poprzedni tom: „Wszyscy mamy tajemnice” okazało się, że to już koniec serii. Próbowałam czytać serię o bratanku Myrona , ale nie czułam tego klimatu i zrezygnowałam. Dlatego ucieszyłam się słysząc, że mój ukochany duet wraca. A jednak pojawiły się wątpliwości. Czy autorowi udało się wrócić do tamtych bohaterów? Czy są tacy sami? Czy kontynuacja się powiodła, bo wszyscy wiemy jak to już z nimi bywa… 

          W moim odczuciu udała się ona w stopniu umiarkowanym. Nie są to już ci sami bohaterowie co kiedyś. Według mnie stracili na wyrazistości i charakterze. Myron, który zawsze był dobrodusznym, ciepłym i miłym facetem, kompletnie się rozmył. Stał się niewidoczny, ciągnie się niczym cień dawnego siebie, gdzieś z tyłu. Natomiast Win, nie ma już tak ciętego języka. Chroni przyjaciela, jest zawzięty w działaniu i dąży do celu jak zwykle wyprzedzając wroga o co najmniej jeden krok, ale to by było na tyle. Nie czuć w nim już tego ostrego jak brzytwa człowieka, przed którym wszyscy drżeli ze strachu. Mimo, że główni bohaterowie poszli w odstawkę, poboczni są dość szeroko zarysowani. Poznajemy ich psychikę, wpływ porwania na ich zachowanie, podłoże pewnych decyzji i siłę, którą każdy czerpie z czego innego. To jest z kolei na plus. 

Sama historia jest dobrze rozplanowana. Intryga w jaką zostajemy wciągnięci nie jest tak przewidywalna i schematyczna. Staje się pełna ślepych zaułków, mylnych tropów i jak to zwykle bywa w tych sprawach, jej podłoże jest zupełnie gdzieś indziej - proste, przyziemne i zupełnie ludzkie z pozoru małe grzeszki. Nowinki technologiczne, wirtualne gry i pieniądze, podziemna sieć gangsterów, którzy większość spraw rozwiązują w sieci. To wszystko tworzy obraz tego jak bardzo różni się świat przestępczy , od tego który działał kiedyś, za czasów początków Myrona i Wina. Wtedy liczyła się siła i brutalność, broń i pieniądze. Teraz wszystko przeniosło się do sieci. 

          Długo wahałam się czy przeczytać tą książkę.  Zdawałam sobie sprawę z tego, że powrót do tamtych postaci i świata w stu procentach jest niemożliwy, jednak nie byłam w stanie się oprzeć się pokusie jaką byli ci bohaterowie i ich autor. Harlan Coben nadal ma lekkie pióro, dzięki czemu książkę się pochłania, a nie czyta i nie sposób jej się oprzeć. Na pewno nie żałuję poświęconego czasu moim ulubieńcom, jednak wiem, że ta książka nie spełniła moich oczekiwań. Recenzja również musiała trochę poczekać i dojrzeć, bo po zachłyśnięciu się ulubionymi bohaterami przyszła chwila refleksji i przemyśleń jak ubrać w słowa to co chcę wam przekazać.  


___________________________________________
Harlan Coben, „W domu”, Albatros, 2018, 416 stron 

4 komentarze:

  1. Bardzo lubię książki Cobena :) Na pewno po nią sięgnę :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam jego książki a jeszcze bardziej lubię Myron'a i Win'a! ;)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa i zachęcająca recenzja :) Z pewnością sięgnę po ten tytuł jak tylko nadarzy się okazja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do tej i innych pozycji Cobena ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie recenzje są napisane przeze mnie i stanowią moją własność. Nie wyrażam zgodny na korzystanie z tekstów bez mojej wiedzy (Na mocy Dz.U. z 1994 r. nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).