28 września 2015

"Gwiazd naszych wina" - John Green





„Czasami trafiasz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają. Ale są też dzieła takie jak to, o których możesz opowiadać innym, książki tak rzadkie i wyjątkowe, i twoje, że dzielenie się nimi wydaje się niemalże zdradą.” 

„- Okay - powiedział, gdy minęła cała wieczność. - Może "okay" będzie naszym "zawsze".
- Okay - zgodziłam się.”

„Zakochałem się w tobie i nie zamierzam sobie odmawiać prostej przyjemności wyznania prawdy. Kocham cię i wiem, że miłość jest tylko wołaniem w próżni, a zapomnienia nie da się uniknąć, że wszyscy jesteśmy skazani i nadejdzie dzień, kiedy cały nasz wysiłek obróci się w pył, wiem, że słońce pochłonie jedyną ziemię, jaką mamy, a ja cię kocham.”



          Hanzel Grace jest szesnastolatką chorującą na raka tarczycy. Lekarze nigdy nie dawali jej nadziei szczególnie, że rak się rozprzestrzenił i zaatakował płuca. Dziewczyna nadal czeka na „Ostatni Dobry Dzień” ze swoim nierozłącznym przyjacielem Philipem – butlą tlenową na wózku, bez której nie dałaby rady samodzielnie oddychać. 

          Hanzel trafia na spotkanie grupy wsparcia dla młodzieży z chorobami nowotworowymi. Poznaje tam Augusta Watersa, który przezwyciężył bardzo wrednego raka tkanki kostnej, a straty jakie poniósł to amputacja nogi. Gus okazuje się bardzo inteligentnym i czarującym chłopcem, w dodatku jest oszałamiająco przystojny. Taki typ człowieka, na którego widok miękną kolana, buzia otwiera się sama, a rozum idzie na urlop. Tych dwoje rozumie się doskonale, a ich przyjaźń szybko zmienia się w coś głębszego. 

          To jedna z tych książek, w której zatracasz się od pierwszych stron i nie możesz przerwać czytania choćby na chwilę. Green w niesamowity sposób opisał nie tylko zmagania nastolatków z nieuchronną śmiercią, z bólem i cierpieniem , ale i sytuacje ich rodziców, którzy każdego dnia muszą na to patrzeć,mając związane ręce. Jednak to tylko jeden z wątków książki. Głównie to powieść o życiu młodych ludzi, ich rozterkach, pierwszej miłości i dorastaniu. Lekki i przystępny sposób pisania powieści, wiele metafor i mott życiowych, jak i nietuzinkowe postacie przyciągają czytelnika jeszcze bardziej. 

          Książkę czyta się bardzo dobrze. Mimo ciężkiego tematu, jakim jest choroba i śmierć, jest to miła lektura. Siła do walki, jaką posiadają bohaterowie, sarkastyczny humor, i brak użalania się nad sobą nadal mnie zadziwia. Jest to stanowczo jedna z najlepszych książek jakie czytałam i uważam, że każdy powinien po nią sięgnąć, pomimo że jest to lektura przeznaczona dla młodzieży. Na pewno na długo zostanie w mojej głowie, i będę prowadziła poważne rozważania na jej temat. Jest to dla mnie fenomen, i na pewno nie jest to ostatnia książka John’a Green’a, którą przeczytam. 


____________________________________________________________
John Green, „Gwiazd naszych wina”, Bukowy Las, 2013, 312 stron

19 września 2015

"After. Płomień pod moją skórą" - Anna Todd




„ Kocham go i nie mam wątpliwości, że on kocha mnie. Nawet jeśli nasz
związek nie będzie trwał wiecznie, jeśli skończy się tym, że nigdy więcej się do siebie
nie odezwiemy, zawsze będę wiedziała, że w tym momencie był dla mnie wszystkim”

„Wiesz, kim według mnie stajesz się, gdy jesteś ze mną? Przesuwa palcem po linii mojej szczęki. Z trudem zachowuję koncentrację.
-Kim?
-Sobą. Myślę, że to właśnie prawdziwa ty, ale jesteś zbyt zajęta tym, co wszyscy inni o tobie myślą, żeby to dostrzec.”


        Tessa wiedzie spokojne i poukładane życie. Właśnie zaczyna college, marzy o pracy w wydawnictwie, a następnie powrocie do rodzinnego miasta i związania się na stałe z ukochanym Noah. Jej życie zwykle toczy się według zaplanowanego harmonogramu, a towarzyszą jej długie spódnice i książki. Wszystko zmienia się, gdy poznaje swoją współlokatorkę w akademiku - Steph i jej znajomych. Hardin jest opryskliwym, niegrzecznym, wytatuowanym i niesamowicie przystojnym mężczyzną. Jest zupełnym przeciwieństwem Tessy i jej bliskich, a życie choćby obok niego staje się nieustanną huśtawką nastrojów i gonitwą myśli. Zbuntowany chłopak zawrócił w głowie dziewczyny i bardzo niepostrzeżenie wkradł się do jej serca. 

          Jednak czy dwoje tak różnych ludzi może być razem? Czy między wiecznymi kłótniami i dzikim pożądaniem jest miejsce na coś głębszego i stałego? Czy są stworzeni dla siebie?

          Tessa jest w zupełnie nowym miejscu i wśród innych ludzi, stara się do nich dopasować. Znaleźć swoje miejsce na kampusie i kilka bliskich osób. Odwiedzając dom bractwa i imprezując razem z nowymi przyjaciółmi, wchodzi w zupełnie inny świat. Nie pasuje do nich, i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jednak niewyobrażalna siła pcha ją w ramiona mężczyzny dość niestabilnego i zagubionego. Hardin w jednej chwili jest dla niej niewyobrażalnie miły i czuje się przy nim wyjątkowo, a w kolejnej potrafi złamać jej serce jednym zdaniem. Bardzo trudno być z kimś takim, starać się go zrozumieć. Tessa wie, że Hardin nie jest zły, jest zagubiony i skrywa coś. Mimo ciągłych ostrzeżeń, brnie pod prąd w tą znajomość i pragnie poznać motywy działania mężczyzny, którego pokochała. 

          Relacja tej pary jest bardzo burzliwa i namiętna, pełna zwrotów akcji. Tessa bywa dość irytującą bohaterką. Jej naiwność, brak rozsądnego myślenia i konsekwencji w działaniu doprowadzała mnie do szaleństwa. Ale czy nie tak działa na nas miłość? Za to Hardin był postacią intrygującą. Przede wszystkim z powodu zmian w jego zachowaniu. Co nim kierowało? 

          Książkę czyta się bardzo szybko dzięki prostemu językowi i bohaterom, którzy mają tak odmienne charaktery. Historia jest banalna i prosta, a jednak zakończenie mocno mnie zaskoczyło, i bardzo szybko sięgnęłam po kolejny tom. Niestety nie jestem do końca zadowolona. Tessa i Hardin mają pewien schemat; kłócą się – on ją obraża, a ona płacze, za chwilę godzą się – on ją całuje, ona zapomina o świecie i tym jak bardzo się na niego gniewa, uprawiają seks. Opisy scen erotycznych, wulgarny język Hardina i naiwność Tessy. Zabrakło mi czegoś pomiędzy? Chyba tak to mogę nazwać. After jest lekturą niezbyt wymagającą, czasami wkurzającą, czasami mocno urzekającą. Historia, w którą łatwo się wczuć, uczestniczyć w niej i przeżywać chwile razem z bohaterami. Gdy szukacie czegoś lekkiego, ale wzbudzającego silne emocje, to doskonała pozycja. 

PS. Na sam koniec płakałam razem z Tessą. 


________________________________________________________
Anna Todd, „After. Płomień pod moją skórą”, Znak, 2015, 632 strony

16 września 2015

Stosikowo [#2]







          Jak to się stało, że jeszcze pierwszy stos książek nie jest przeczytany, a ja już mam drugi i ciężko mi się zdecydować co pierwsze? Otóż nie wiem, wszędzie widzę książki i każda mnie woła „Weź mnie! Mnie!”. Taki nałóg. A teraz po kolei. Miriam Collee „W Chinach jedzą księżyc” opowiada o zmianie jaką przechodzą główni bohaterowie przeprowadzając się do Chin, aby doświadczyć przygody. Patrycja Gryciuk „450 storn” to kryminał, gdzie ktoś kierując się opowieścią popełnia kolejne zbrodnie. Po prostu musiałam ją mieć! Claire LaZebnik „Rodzinka do zwrotu” Zakupiona z gazetą „Pani domu”. Piotr Zychowicz „Pakt Piłsudski – Lenin” trochę historycznie ;)  Jandy Nelson „Oddam ci słońce” w końcu mam swój egzemplarz i zaraz chyba do niego się zabieram. Graeme Cameron „Zwykły człowiek” jako fanka kryminału nie mogłam przeoczyć tej pozycji, gdzie świat poznajemy z punku widzenia mordercy. I na koniec Claire North „Pierwszych piętnaście żywotów Harry’ego Augusta” w końcu doczekałam się paczki z książką.

          Czy coś poleciłybyście na pierwszy ogień? Coś was zaciekawiło? No i czy tylko ja choruję natworzenie stosów czy to tak mają "mole książkowe"?

13 września 2015

"Co nas nie zabije" - David Lagercrantz





„Ludzie chcą się dopasować i zasłużyć na pochwałę i dlatego popełniają niewyobrażalne głupoty.”

„Nikt nie wyjawia nic poufnego, jeśli nie ma z tego korzyści. Czasami pobudki są szlachetne, jak na przykład poczucie sprawiedliwości, chęć ujawnienia korupcji czy nadużyć. Najczęściej jednak w grę wchodzi walka o władzę - chęć pogrążenia przeciwnika i wzmocnienia własnej pozycji.”

„Żyć to znaczy nie być do końca spójnym, pani profesor.” 



          Mikael Blomkvist przeżywa kryzys w życiu zawodowym, i poważnie rozważa odejście z gazety, którą stworzył, i gdzie pracował jako dziennikarz śledczy. Zmienia jednak zdanie, gdy Frans Balder – profesor specjalizujący się w badaniach nad sztuczną inteligencją, kontaktuje się z nim w środku nocy. Mężczyzna wszedł w posiadanie kompromitujących informacji na temat służb specjalnych Ameryki. Gdy zostaje zamordowany we własnym domu przez profesjonalnego zabójcę, sprawy się komplikują. Mikael postanawia dowiedzieć się więcej, potrzebuje jednak do tego pomocy Lisbeth, która jak nikt inny zna się na komputerach. W grę wchodzi nie tylko rozwiązanie zagadki i tajemnicze badania profesora, ale i mały chłopiec o nieco mglistym spojrzeniu. 

          „Co nas nie zabije” to kontynuacja trylogii Millenium napisanej przez Stiega Larssona. Wzbudziła niemałe zainteresowanie i krytykę, przede wszystkim dlatego, że ktoś jednak spróbował ją dokończyć, a może poprawić pierwotnego autora. Jak tylko dowiedziałam się o książce, postanowiłam ją przeczytać. Polubiłam bardzo bohaterów Millennium i tą porywającą akcję, od której nie sposób się oderwać. Chciałam się przekonać czy David Lagercrantz podołał zadaniu kontynuacji i utrzymał poziom książki, czy nie zniszczył historii jaką pokochałam. Na początku było mi ciężko, ponieważ główni bohaterowie  stracili nieco na charakterze, ale przebrnęłam i zrozumiałam dlaczego, po czym akcja dosłownie mnie pochłonęła. Nowi bohaterowie i skomplikowana historia, która powoli odkrywa się i układa w spójną całość. 

          Odkrywamy świat, gdzie technologia staje się naszym sprzymierzeńcem, ale i wrogiem dając zbyt wiele możliwości przeciwnikowi. Gdzie prawo przestaje być prawem, a zaczyna być przestępstwem. Gdzie siostra staje przeciwko siostrze, a więzy krwi nie mają żadnego znaczenia. Tak moi drodzy. Poznamy Camille Salander i to w niezwykłych okolicznościach. 

          Książkę gorąco polecam, mimo że autorem kontynuacji to nie jest już pan Larsson, mimo to poradził sobie znakomicie. Wspaniali bohaterowie poboczni, wciągająca akcja i tempo jakie utrzymuje książka są jak najbardziej na plus. Dodatkowo cieszę się, że Lagercrantz nie chciał stworzyć „swojej” historii, a kontynuował dzieło. Powiązał akcję, ale pozwolił również poznać siebie i swój punkt widzenia.  Z wielką chęcią przeczytam inne dzieła autora, a ci którzy nie sięgają po „Co nas nie zabije” niech stanowczo żałują! 



____________________________________________________________
David Lagercrantz, „Co nas nie zabije”, Czarna Owca, 2015, 504 strony 

8 września 2015

"Ucząc psa czytać" - Jonathan Carroll




 "Wiesz, co podobało mi się najbardziej? Końcówka: kiedy Alice wzięła ostatnią frytkę z twojego talerza. Bardzo intymny gest. Trzeba kogoś lubić, żeby poczęstować się ostatnią frytką z jego talerza." [s.51]



          Tony Areal to przeciętny mężczyzna, szary urzędnik, który często staje się obiektem niewybrednych żartów kolegów z pracy. Pewnego dnia dostaję przesyłkę, a w niej znajduje się prawdziwy i wymarzony zegarek .  Na prezencie brak podpisu i adresu zwrotnego nadawcy. Jeszcze tego samego dnia Tony staje się właścicielem Porsche Cayman, którym odjeżdża spod firmy wraz z piękną kobietą w środku. Jego współpracownicy są równie zaskoczeni jak on. Co się dzieje, że ten szary człowiek nagle dostaje wymarzone przez siebie prezenty? Jak to możliwe, że tajemnicza Alice zna go tak dobrze, choć on nie jest w stanie sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek ją widział? 

          Jonathan Carroll pokazuje nam dwa światy, ten rzeczywisty i ten pełen sennych marzeń. Gdy główny bohater, a w sumie ich dwoje zamieni się rolami i każdy odnajdzie „to coś”, a raczej „tego kogoś”. Powieść pozwala nam razem z autorem zastanowić się nad odczuciami: miłości, tęsknoty, nadzieją, żalem, a na koniec straty. 

          Lektura należy do tych trudnych, zmuszających nas do myślenia i głębszej refleksji. Mimo tego, że jest krótka i łatwo się ją czyta, bardzo długo będziemy się nad nią zastanawiać. Intrygujący tytuł, zagadkowa okładka z postaciami o jednej twarzy i oczywiście autor stanowczo zmusił mnie do zatrzymania się przy niej.  



__________________________________________________
Jonathan Carroll, "Ucząc psa czytać", REBIS, 2015, 98stron
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie recenzje są napisane przeze mnie i stanowią moją własność. Nie wyrażam zgodny na korzystanie z tekstów bez mojej wiedzy (Na mocy Dz.U. z 1994 r. nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).