31 grudnia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku! | Stosikowo [#4]


Witajcie!  

          Dzisiaj wielki dzień, przełomowy. Kończy się stary rok. Czas na podsumowania, sprawdzanie list rzeczy, które chcieliśmy zrobić i spisanie postanowień na nowy rok. Powiem wam szczerze, że ten rok był dla mnie pełen nowości, rok przełomowy. Bardzo dużo działo się w moim życiu. I tym blogowym i tym prywatnym, osobistym. Nie napiszę tutaj wielkiego podsumowania, ale bardzo się cieszę, że założyłam tego bloga i mogłam poznać tyle wspaniałych ludzi, podzielić się z wami tym co przeczytałam i przekonać do wielu rzeczy dzięki wam! 


          Książek w tym roku nie przeczytałam zbyt wielu, bo jedynie 38, ale uważam że to i tak wynik zadowalający przy dwójce małych dzieci, innych pasjach i niesprecyzowanych celach, gdzie czytaniem na poważnie zajęłam się dopiero w połowie roku. Za to na pewno cierpią moje półki pod ciężarem nowych książek i mój mąż, który wszędzie widzi jakiś stosik! 



Co bym chciała w tym roku osiągnąć? 


 * Najbardziej marzy mi się pisanie postów regularnie. Mam nadzieję, że uda mi się pogodzić wszystkie obowiązki. 
 * Przeczytanie większej ilości książek, bo kto o tym nie marzy?! 
 * Prowadzenie stałych cyklów postów: z nowościami wydawniczymi, z pozycjami zakupionymi i podsumowaniem miesiąca. 
 * Szczęśliwego ukończenia wyzwania literackiego prowadzonego przez Miłkę z Mozaiki Literackiej, do którego się zapisałam.

 * I mam nadzieję, że autorka bloga Lustro Rzeczywistości wznowi wyzwanie "Kiedyś przeczytam", abym mogła nadrobić zaległości książkowe zalegające na półkach. 

 * Chciałabym również zmienić szatę graficzną bloga, niestety sama chyba nie znajdę czasu na to, czy jesteście w stanie kogoś polecić? A może ktoś z was jest chętny? 



Jeszcze w starym roku chciałabym się wam pochwalić grudniowymi zdobyczami: 



 "Podaruj mi miłość" to wspaniały zbiór 12 świątecznych opowiadań, stworzonych przez 12 autorów. Gorąco polecam, dzięki tej książce uwierzycie w magię! Recenzja.
"Skazani na ból" tak wiele słyszałam dobrego o autorce, że nie sposób było się oprzeć. Mam nadzieję, że to będzie udane spotkanie i z wielką chęcią sięgnę po inne książki pisarki. 
"Człowiek o 24 twarzach" bardzo intryguje mnie ta pozycja, jak w ciele jednego człowieka może grasować tyle różnych osobowości? Czy to prawda, czy może fikcja, wymyślona przez człowieka któremu grozi więzienie? 
"Zaginiona wyspa", "Milcząca siostra" i "Ostatnie dni królika" przywędrowały do mnie dzięki świątecznej wymianie u Fenko, za które serdecznie dziękuję Paulinie
"Czas pokaże" pozycja która czekała na mnie na każdej wystawie, po prostu nie mogłam się jej oprzeć! 
"Harry Potter i kamień filozoficzny" - wydanie ilustrowane. Jak przystało na potteromaniaka musiałam ją mieć! Chyba byłam grzeczna w tym roku, bo znalazłam książkę pod choinką ;) 


Jestem niezmiernie szczęśliwa i z utęsknieniem czekam na nowy, nadchodzący rok. 



Życzę wam szczęśliwych chwil, pełnych radości i miłości. 

Szalonej zabawy sylwestrowej, słodkiego szampana i 
aby Nowy Rok należał do tych najbardziej udanych 
oczywiście ze stosem wymarzonych książek! 


Ola Zuch


30 grudnia 2015

"Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań" - Stephanie Perkins, Holly Black, Ally Carter, Matt de la Peña, Gayle Forman, Jenny Han, David Levithan, Kelly Link, Myra McEntire, Rainbow Rowell, Laini Taylor, Kiersten White





"Mówi się, że święta to czas, kiedy ludzie powinni być dla siebie mili, wybaczać sobie nawzajem i tak dalej, ale w rzeczywistości wszystko sprowadza się do prezentów. Tam, gdzie rządzi Święty Mikołaj, nie ma sprawiedliwości. Bogate dzieciaki dostają wszystko, a bidne używany szmelc, chociaż rodzice wypruwają sobie flaki żeby go mieć."

"Pisał, że wystarczy mieć nadzieję. Że świat to nie droga jednokierunkowa, że może pomieścić wiele różnych historii. Że jest naprawdę dostatecznie duży i nieprzewidywalny. Ale jak miałam w to wierzyć?"

"Jeśli nosisz w sobie magię, powinieneś chronić ją przez całe życie, bo kiedy raz pozwolisz jej zniknąć, już nigdy nie powróci."




          Tegoroczne święta były dla mnie zupełnie inne, niż dotychczasowe. Mimo świątecznych piosenek w radio, reklam telewizyjnych  i  sklepowych wystaw w ogóle nie czułam, że nadchodzą Święta Bożego Narodzenia. Zupełnie mnie zaskoczyły. Może to przez brak świątecznej aury w postaci śniegu? Niemniej święta nadeszły, a wraz z nimi świąteczne propozycje książek. Jedną z nich jest „Podaruj mi miłość” ; zbiór świątecznych opowiadań, które przeniosły mnie w zupełnie inny świat.


         „Podaruj mi miłość” to praca zbiorowa autorów książek młodzieżowych. Opowiadania świąteczne i około świąteczne, sprawiły, że poczułam się jak dziecko i mogłam na nowo odkrywać magię świąt siedząc przy świecących lampkach choinki. Bardzo ciężko było mi się oderwać choćby na chwilę od książki i jej bohaterów. Opowiadania są krótkie, zawierające maksimum świątecznych emocji. Radości, miłości, pojednania, oczekiwania na nieznane, a przede wszystkim magii. Książka oczarowała mnie całkowicie! A przecież o to chodzi!

         W książce znajdziemy mieszankę doskonałą dla dużych i małych. Opowieści o Świętym Mikołaju, tym prawdziwym i przebranym, o magii miłości i przezwyciężaniu zła, o pragnieniach i poświęceniu, niesieniu bliźniemu pomocy, o wybijającej dwunastej godzinie, która oznacza koniec starego i początek nowego roku. Poczujemy zapach choinki, smaki przepysznych wigilijnych potraw i rodzinną atmosferę świąt.

          To przepiękna propozycja na te święta i następne. Na pewno przeczytam jeszcze nie raz. Co prawda od co poniektórych autorów oczekiwałam czegoś lepszego, za to inni mnie bardzo zaskoczyli. Przede wszystkim pragnę podziękować  Stephanie Perkins za to, że zebrała wszystkie te opowiadania w jedną całość i podarowała nam je. Nie mogę nie wspomnieć również o pięknym wydaniu książki. Twarda oprawa, przepiękna okładka z gwiazdkami, czerwona wstążka do zakładania stron i kremowy papier w środku który nie zmęczył moich oczu.



         Przepiękna pozycja z jeszcze piękniejszymi pełnymi magii i świątecznej aury opowiadania wielu autorów, z których niejednego będę chciała poznać bliżej. Polecam gorąco mimo że święta już za nami. Niektóre opowieści można przeczytać nawet swoim pociechom! 


__________________________________________________________________________________________
 Stephanie Perkins, Holly Black, Ally Carter, Matt de la Peña, Gayle Forman, Jenny Han, David Levithan, Kelly Link, Myra McEntire, Rainbow Rowell, Laini Taylor, Kiersten White, "Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań", Otwarte, 2015, 432 strony


A wy z jaką pozycją książkową spędziliście święta? 

24 grudnia 2015

Świąteczna wymiana u Fenko. Zaczytanych Świąt!

Witajcie!
Moje święta zaczęły się już w niedziele, a mianowicie już część prezentów do mnie przybyła!
Jestem szczęśliwa jak małe dziecko z powodu paczuszki jaką dostałam,
jak i z tej którą mogłam przygotować.
Pragnę podziękować również Fenko, za zorganizowanie wymiany świątecznej!
A teraz czas się pochwalić: 

(ta ogromna paczka była tak szczelnie zapakowana, że walczyłam z nią z dobre 5 minut - mój mąż miał niezły ubaw!)

(tutaj jeszcze większość spakowana w przepiękne papiery, uwielbiam zapakowane w papier prezenty, a jeszcze bardziej je otwierać!)

(cała zawartość po otwarciu)






(to są wszystkie moje skarby,
kolczyki już noszę i zacieram ręce czekając do wieczora, aby usiąść z kubkiem herbaty i nową książką!)





(a tutaj już dziewczynki ze swoimi książeczkami z paczki.
no i wyszła mała sesja zdjęciowa - nawet nie wiecie jak ciężko jest je złapać razem patrzące w aparat!)



Dziękujemy serdecznie Paulinie za prezenty. Wielka paczka pełna niesamowitych prezentów własnoręcznych i tych kupionych sprawiła nam wiele przyjemności. 


Moja paczuszka dotarła już w zeszłym tygodniu również do Pauliny


Dziękuję serdecznie za wspaniałą wymianę! 



Na zbliżające się Święta pragnę złożyć wam życzenia przeżywania Bożego Narodzenia w zdrowiu, radości i ciepłej rodzinnej atmosferze. Kolejny zaś rok niech będzie czasem pokoju
oraz realizacji 
osobistych zamierzeń.


Wesołych Świąt! 
życzy Ola Zuch.






22 grudnia 2015

"Dziewczyna z pociągu" - Paula Hawkins




 „Piękne słońce, bezchmurne niebo, nikogo do zabawy, nic do roboty. Takie życie, życie którym teraz żyję, jest trudniejsze latem, kiedy wszędzie jest tyle światła i tak mało dającej schronienie ciemności, kiedy wszyscy wychodzą z domu, kiedy są rażąco, wprost agresywnie szczęśliwi. To męczy i jeśli się do nich nie przyłączysz, czujesz się podle.”

„Zaniki pamięci się zdarzają i nie polegają tylko na tym, że człowiek słabo pamięta, jak wrócił z klubu do domu albo z czego się śmiał, gawędząc w pubie. Prawdziwe zaniki pamięci są inne. Są jak czarna dziura, bezpowrotnie stracone godziny.”

„Nie ma dnia, żeby mi go nie brakowało. Bardziej niż kogokolwiek innego. Jest wielką dziurą w moim życiu, dziurą w duszy.”



          Każdego dnia jadąc do szkoły czy do pracy obserwujemy ludzi, którzy towarzyszą nam w podróży. Jeśli poruszamy się o stałej porze i regularnie możemy sporo dowiedzieć się o swoich towarzyszach, zaprzyjaźnić się czy martwić gdy, któregoś dnia nie ma ich przy nas. Zwykle obserwujemy ich w ciszy i milczeniu, snując wizję ich idealnego życia.

          Rachel jest właśnie jedną z tych kobiet. Jadąc pociągiem rano i wieczorem obserwuje domy za oknem. Szczególnie jeden, gdzie „jej” Jess i Janson. Polubiła ich, to jak Janson obejmuje Jess, gdy ta stoi  ogrodzie, jak masuje jej plecy, gdy ona pije kawę na tarasie. Polubiła ich życie, które sama wymyśliła, które może obserwować za brudnej szyby pociągu.

         Pewnego dnia gdy pociąg szarpie i zatrzymuje się przy semaforze, jak to ma w zwyczaju, Rachel podnosi głowę, bo wie, że już czas spojrzeć na ceglany dom, zanim zniknie jej z pola widzenia. To ułamki sekund, ale widzi coś złego, coś niedobrego. Rozgląda się po podróżujących, ale oni nic nie zauważyli. Śniło jej się? Czy jest tak zmęczona, że umysł płata jej figle? Czy to stało się naprawdę. Widziała to! Czy chce nadal być tylko tą dziewczyną z pociągu, która podróżuje tą trasą dwa razy dziennie, czy kim więcej? Kim będzie Rachel? 

          Bardzo trudno jest napisać coś o tej książce, nie zdradzając zbyt wiele fabuły, nie odkrywając rąbka tajemnicy. „Dziewczyna z pociągu” trafiła do mojego koszyka przede wszystkim ze względu na okładkową opinię Stephena Kinga, a następnie dzięki aurze podniecenia podczas promowania świeżo wydanej książki. Nie żałuję, że jestem w posiadaniu swojego egzemplarza.






          Fabuła toczy się powoli, rozkręca się leniwie, aby później pędzić do samego końca. Autorka opisuje historię z punktu widzenia trzech kobiet. Rachel – dziewczyny z pociągu, Jess – mieszkanką domu przy semaforze i Anny – która odegrała bardzo dużą rolę w życiu Rachel. Z początku bardzo niewiele wiemy o bohaterkach. Strzępki informacji jakie dostajemy nie pozwalają nam poznać bohaterek, ani zaprzyjaźnić się z nimi. Jest to książka w której nie mogłam się utożsamić z żadną z nich, raczej byłam z tyłu na widowni, bądź jak Rachel przyglądałam się wszystkiemu zza szyby swojego pociągu – fotela.

          Jest to jeden z lepszych debiutów jakie czytałam. Biorąc pod uwagę prostą i nieskomplikowaną fabułę, oraz to że to pierwsza powieść pani Pauli Hawkins jest to naprawdę dobra książka. Z początku akcja toczy się powoli, leniwie opisywana z perspektywy trzech kobiet, później nabiera tempa. Niestety ci, którzy uważnie czytają i są fanami tego gatunku bardzo szybko połapią się o co chodzi i domyślą zakończenia. Niemniej jednak „Dziewczyna z pociągu” umiliła mi kilka wieczorów (zapewne przeczytacie szybciej, ja przy moich szkrabach mam trochę ograniczony czas na przyjemności ;) ) i z zaciekawieniem przyglądałam się kobietom szczególnie pod koniec książki.


__________________________________________________
Paula Hawkins, „Dziewczyna z pociągu”, Świat Książki, 2015, 328 stron


15 grudnia 2015

"After. Bez siebie nie przetrwamy" - Anna Todd





„Troska o innych to dobra cecha, ale zbyt często przez nią cierpię.”

„Gdy kogoś kochasz, nie pozwalasz mu zniszczyć samego siebie razem z innymi, nie pozwalasz mu wciągnąć się w błoto. Próbujesz mu pomagać, ratować go, ale jeśli okazuje się, że twoja miłość jest jednostronna lub egoistyczna, a ty nadal próbujesz, jesteś głupcem.”

„- Cholernych dzieci? Proszę, powiedz mi, że nie myślisz, że gdzieś w centrum jest sklep, gdzie się wchodzi i kupuje dzieci?
Unosi dłoń do ust, żeby powstrzymać się od śmiania ze mnie.
- Nie ma? - żartuję. - To co to jest Smyk?”



          „After bez siebie nie przetrwamy” to… nieostatni tom cyklu! Przynajmniej nie dla Anny Todd, dla wydawcy, dla fanów, bo tacy też są. Póki co dla mnie jednak ostatni. To najcieńszy tom, co nie znaczy że pewien schemat się zakończył, że znajdziemy w  nim coś innego. I w tym tomie Tessa z Hardinem są i nie są razem, dopóki dziewczyna nie zrozumie, że nie da się zmienić człowieka, jeśli on sam nie chce się zmienić. Hardin po raz kolejny wpadł w pułapkę, którą zastawiła na niego przeszłość, rodzinne tajemnice i życie przed Tessą. Tym razem jednak nie wystarcza jego miłość i obietnice zmiany, aby zatrzymać ją przy sobie. Dziewczyna zaczyna życie bez niego, rzucając się w wir pracy, jednak gdy tylko ich ścieżki się krzyżują zaczyna iskrzyć mocniej niż kiedykolwiek… 

          To inny tom niż pozostałe pod pewnymi względami.  Akcja nie toczy się na uniwersytecie, nie ma wszędzie starych znajomych z paczki Hardina, zostają sami bliscy - rodzina, a bohaterowie zaczynają prawdziwe życie, życie bardziej dorosłe. Niestety również ten tom mnie nie zachwycił. To kolejna gonitwa między główną parą bohaterów, którzy teraz nie będą razem, ale nie przepuszczą nadążających się okazji aby być razem, choćby przez chwilę. Hardin porządnieje, zmienia swoje życie, stawia pewne cele, a Tessa aby nie myśleć o nim zbyt wiele rzuca się w wir pracy jako kelnerka w ekskluzywnej restauracji, pomimo to jest jeszcze bardziej irytująca niż w pierwszym tomie.  






           Szczerze mówiąc nie wiem czemu nie zakończyłam czytać serii „After” już na pierwszym tomie. Był najciekawszy,  akcja toczyła się naprawdę (w porównaniu do następnych tomów), bohaterowie mieli swoje charaktery, był również pewien dreszczyk emocji. Przez kolejne trzy tomy, według mojej opinii, autorka nie pokazała nic więcej, wręcz przeciwnie. Książki przeczytałam jakiś czas temu, niestety aby napisać sensowną recenzję musiałam sporo odczekać. To niezobowiązująca lektura, która nie wymaga od nas zbyt wiele wysiłku czy uwagi. Najwyżej ominie nas jedna kłótnia głównej pary bohaterów… Czytałam ostatnie dwa tomy będąc w szpitalu z córkami, gdzie między inhalacjami, drzemkami, karmieniem i obchodem trzeba coś robić. Zabić czas aby zbyt wiele nie myśleć, jak i nie wciągać się zbyt mocno gdyby trzeba było odłożyć lekturę. Szczerze mówiąc, jak dla mnie to zawiłe opowiadanie nie powinno wyjść poza sferę blogowych fan fiction! Niejedna blogerka może pochwalić się lepszym talentem. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś sięgnę po new adult, pomimo tak nie udanego pierwszego spotkania z tym gatunkiem. 


______________________________________________________________________

Anna Todd, "After. Bez siebie nie przetrwamy", Między Słowami, 2015, 576 stron

9 grudnia 2015

"After. Ocal mnie." - Anna Todd




„Chwila, w której uświadamiasz sobie, że jesteś zdolny pokochać kogoś innego niż siebie, to chyba najważniejszy moment twojego życia.”

„Nie wiem, jak długo jeszcze zdołam utrzymać się na powierzchni, walcząc z falą przypływu, którą nazywamy związkiem.”

„Jesteś zepsuty, Hardin, a ja nie potrafię cię naprawić.”



         Tessa podjęła decyzję o zmianie swojego życia. Zaplanowała przeprowadzkę do Seattle, pracę w nowej siedzibie firmy, przenosiny na nowy kampus i nie chce się z tego wycofywać. Chce w końcu mieć kontrole nad swoim życiem. Nawet teraz, gdy po raz kolejny jest znowu w związku z miłością swojego życia. Hardin nie jest w stanie znieść choćby samej myśli o rozłące, a jeszcze bardziej o przeprowadzce. Podejmuje bardzo drastyczne próby zatrzymania ukochanej przy sobie, co nie działa na jego korzyść. 

          Oboje są nieświadomi niebezpieczeństwa jakie stwarzają ich „przyjaciele”. Impreza pożegnalna dla Tessy i Hardina przeradza się zemstę, przyjaciele stają się wrogami, a wrogowie przyjaciółmi. Czy Tessa po tym wszystkim będzie potrafiła być jeszcze z Hardinem? Czy będzie mogła jeszcze komuś zaufać? Tego wszystkiego dowiecie się w tym tomie.

         Toksyczny związek bohaterów, mniej scen erotycznych i jeszcze więcej bagna w sprawach rodzinnych – mówiąc niczym Hardin. Czemu sięgnęłam po kolejne opasłe tomisko serii „After”?  Chyba z ciekawości co jeszcze upchnie tam autorka. Mam wrażenie, że wszystkie nieszczęścia spotykają biednego Hardina oraz Tessę, która uparcie przy nim trwa. 

          Jest to seria wciągająca, tego nie można jej odmówić. Zachęca lekką historią, w której ciągle coś się dzieje i nie ma chwili na nudę. Bohaterowie, a szczególnie Hardin przyciąga i intryguje. Tessa stała się mniej irytująca, a bohaterowie poboczni – rodzina i przyjaciele pary mają coraz więcej wspólnego z całą historią, a nie są tylko szarym tłem, dla tego gorącego romansu. Prosty i przystępny język jest również zachęcający. Jeśli szukacie czegoś na odstresowanie, co wciągnie was i nie będziecie musieli zbyt mocno rozmyślać, to książka dla was.  


________________________________________________________
Anna Todd, „After. Ocal mnie”, Między słowami, 2015, 858 strony

5 grudnia 2015

Darmowe książki i zapraszam na facebook'a!

Witam was serdeczne! 

Pierwsza wiadomość, to przede wszystkim bardzo ciekawa akcja prowadzona przez wydawnictwo Wymownia. Akcja jest skierowana do nas - blogerów, a na celu ma oczywiście rozpowszechnianie sztuki czytania. 




 " Jesteśmy wydawnictwem z pasją i chcielibyśmy podzielić się z Tobą nie tylko naszym zamiłowaniem do książek, ale również naszymi książkami. I to zupełnie za darmo. Jeśli zainteresuje Cię nasza inicjatywa, będziesz otrzymywać na swój adres mailowy ebooki i audiobooki zupełnie za darmo. Maile będziemy wysyłać regularnie, co pewien czas, byś mogła znaleźć dla siebie coś wśród literatury, którą Ci zaproponujemy. Książki pochodzić będą z naszego wydawnictwa oraz z pozycji literackich dostępnych w domenie publicznej. " 

Co musimy zrobić aby dołączyć do akcji? 

 1. Na swoim blogu umieścić krótką notatkę polecającą naszą akcję oraz aktywny link do strony, na której właśnie jesteście ( http://wymownia.pl/darmowe-ebooki-dla-blogerek/ ). Wystarczą naprawdę dwa zdania z linkiem umieszczonym po to, by inne Blogerki również mogły skorzystać dzięki tej akcji i nas odnaleźć.

 2. Napisać do nas mail na  book.wymownia@gmail.com i w treści maila podać link do Twojego bloga – link prowadzący do miejsca, na którym umieściłyście wpis opisany w punkcie pierwszym. Gdy znajdziemy Twój wpis z linkiem do tej akcji, odpowiemy na Twój email:)

 3. Czekać, aż w odpowiedzi przyjdą do Ciebie ebooki. Książki będą przychodziły regularnie co pewien czas, a Wy wybierzecie to, co zainteresuje Was, Wasze dzieci, przyjaciół…


Jak widać bardzo niewiele, a tak wiele możemy zyskać nie tylko my, ale również nasi bliscy. 
Serdecznie zapraszam was do wzięcia udziału w tej akcji! 




No i druga wiadomość. Jak w tytule postu Za zakładką, możecie od dzisiaj znaleźć również na facebook'u! 
Mam nadzieje, że to pomoże nam w kontakcie jak i nie ukrywając moich niecnych zamiarów, pomoże promować bloga ;) 


Serdecznie zapraszam do polubienia mnie na facebook'u! 





4 grudnia 2015

"Oddam ci słońce" - Jandy Nelson




„- Jak dasz mi słońce, gwiazdy, oceany i wszystkie drzewa, może się zastanowię - mówię, wiedząc, że się nie zgodzi. Wie, jak strasznie chciałbym mieć słońce i drzewa. Dzielimy świat między siebie, od kiedy skończyliśmy pięć lat. Idę na całość: po raz pierwszy władza nad światem jest w moim zasięgu.
- Noah, żartujesz chyba - mówi, prostując się. Wkurza mnie to, jaka jest wysoka. Jakby ją ktoś rozciągnął przez noc. - Wtedy zostałyby mi tylko kwiaty. (...)
- Okej - ciągnie. - Drzewa, gwiazdy, oceany. Dobra.
- I słońce, Jude.
- No dobra - mówi, co mnie kompletnie zdumiewa. - Dam ci słońce.”

„Posłuchaj mnie. Trzeba dużo odwagi, żeby być uczciwym wobec siebie, wobec własnego serca. Zawsze byłeś bardzo odważny i modlę się, żeby ciągle tak było. Jesteś za to odpowiedzialny, Noah, pamiętaj.”

„Gdy bliźnięta zostają rozdzielone, ich dusze wykradają się, żeby odnaleźć to drugie.”



          Bliźnięta. Jedno czy dwujajowe na zawsze zostaną zagadką świata. Nikt nie zrozumie jak to jest być jednym z nim i czuć wiążącą je więź. Nikt nie wie jak to jest czuć to samo co ta druga połowa, czy wiedzieć co myśli, a tym bardziej robić to samo w tym samym momencie. My, pojedynczo urodzeni wiemy jedynie, że wiąże ich coś niezwykłego.

          Mam tego niezbity dowód w domu. Moje córeczki – bliźniaczki mają niespełna rok, a łączy je coś wyjątkowego, gdy jedna płacze, ta druga jest zasmucona i patrzy z wyrzutem. Gdy jedna z czegoś się cieszy, to druga zaraz za nią. Siadają nóżka przy nóżce, a gdy pędzą do drugiego pokoju, jedna zatrzymuje się w połowie drogi i czeka na drugą.

          Noah i Jude też łączyło coś niezwykłego. Oddychali w tym samym tempie, grając w „kamień, nożyce i papier”, żadne z nich nie było w stanie wygrać. Kiedy ta więź została zerwana? Otóż w pewnym momencie między rodzeństwo wdarła się rywalizacja o względy matki. Utalentowany Noah, który zawsze dogadywał się z matką, rozumieli się bez słów i Jude, która jako nastolatka zaczęła się buntować przeciwko matce, a równocześnie potrzebowała jej jak nigdy przedtem.  To właśnie ta rywalizacja popchnęła ich do czynów przeciwko sobie, a następnie cegiełka po cegiełce wznosił się mur między nimi. Niewyjaśnione tajemnice, poczucie winy…

          Jude, która miała wianuszek przyjaciół przy sobie, zachwycała wyglądem i niczego się nie bała zmieniła się w ukrywającą swoje atuty dziewczynę, wierzącą w duchy i przesądy, która nie rozstaje się z biblią babci. Noah z „uduchowionego” chłopca, rewolucjonistę zmienił się w kogoś kim nie chciał być, kogoś kim zawsze pogardzał. Czy uda im się znowu być tą parą bliźniąt? Czy będą dla siebie kimś więcej niż znienawidzonym rodzeństwem?

          „Oddam ci słońce” to książka, która opowiada o szczególnych emocjach, o więzi która jest jednocześnie tak silna, jak i krucha. Uczy nas, że trzeba pielęgnować to co łączy dwoje ludzi, aby to było trwałe, że nic nie jest wieczne, a to co mamy możemy również stracić. To głęboka opowieść nie tylko o okładkowych bliźniętach, ale również o dramacie ludzi uwięzionych w związku bez przyszłości. O wielkiej miłości, która zdarza się raz w życiu, o pasji, o szaleństwie jakiemu każdy z wielką chęcią się podda. O tym ile jesteśmy w stanie poświęcić, oddać za tą jedyną osobę. To niesamowita książka, którą każdy powinien przeczytać!







_________________________________________________________
Jendy Nelson, „Oddam ci słońce”, Otwarte, 2015, 374 strony

30 listopada 2015

"Drobne kłamstwa" - Heather Gudenkauf





„Przyzwyczaiłam się do otrzymywania telefonów w środku nocy (…) Z tych nocnych telefonów zwykle dowiaduję się o brutalnych domowych burdach, przez które należy zabrać dziecko z domu dla jego własnego bezpieczeństwa. Te nocne wypadki są do siebie przygnębiająco podobne i rzadko kiedy dobrze się kończą: ojciec w alkoholowym ciągu może oznaczać poturbowane żebra, złamane kości. Dzieci bez opieki z dostępem do zapalniczek równają się poparzeniom trzeciego stopnia. Kłótnia małżeńska może się zakończyć ranami postrzałowymi albo kutymi. Za każdym razem dzieci są głęboko dotknięte dramatem, którego były świadkami, a wyrwanie ich z życia, które znają, bez względu na to, jakie było dysfunkcyjne i niszczące, zawsze wprowadza je w stan zagubienia.”



          Miejski park to idealne miejsce na popełnienie przestępstwa. Pijaństwo, drobne porachunku, bójki, prostytucja, a nawet morderstwo. Pod jednym z pomników policjanci znajdują martwą kobietę, stanowczo zbyt lekko ubraną jak na mroźny i zimowy dzień. Przy jej boku siedzi czteroletni chłopiec. 

          Ellen Moore, jako pracownik społeczny zostaje wezwana na miejsce zbrodni. Czuje się jakby cofnęła się w czasie. Już kilka lat temu uczestniczyła w podobnej sytuacji. Czy to porachunku z dilerem narkotykowym? Czy to seryjny morderca, karzący złe matki? Co ma z tym wspólnego pomnik bogini Leto, pod którym znaleziono kobiety? Ellen i jej przyjaciel starają się odpowiedzieć na te pytania i rozwiązać zagadkę. 

           Heather Gudenkauf napisała świetną intrygę z rozwijająca się powoli akcją, nieoczekiwanymi zwrotami, która trzyma w napięciu nierozwiązaną zagadką do samego końca. Tego nie można jej odmówić. Niestety czuję ogromny niedosyt po przeczytaniu tej stanowczo za krótkiej książki. Uważam, że nie do końca został wykorzystany potencjał tej książki, a główny powód to za mało stron, na których można by było opisać szerzej bohaterów czy zbudować większe napięcie. 

         Książka stanowczo przyciąga zdjęciem znajdującym się na okładce i intrygującym tytułem, nie wspominając już o opisie książki i pozytywnymi opiniami. Niestety nie czuję się usatysfakcjonowana po lekturze. Miałam wrażenie, że autorka pisała ją pod presją czasu, niczym pasażer pociągu, który musi wysiąść na swojej stacji, bądź w zeszycie z kilkoma wyrwanymi kartkami ze środka ujmując sporo treści. Odczucie potęgowało się proporcjonalnie do kończących się kartek książki. Czuję, że książce sporo brakowało w środku i niestety to odczucie zostało ze mną na długo. Z miłą chęcią sięgnę po jakąś jeszcze powieść autorki, ale stanowczo sprawdzę ilość stron. 



_____________________________________________________

Heather Gudenkauf, "Drobne kłamstwa", Filia, 2015, 82 strony

26 listopada 2015

"Nie oddam dzieci!" - Katarzyna Michalak




„Przyszłości nie zmienimy żadnym "gdybym". Mamy wpływ tylko na to tu i teraz. I czasami na swoją przyszłość. To wszystko.”

„Współczucie, jakie dotąd miał do przyjaciela, powoli zaczynało zamieniać się w litość. A litość tym różni się od współczucia, że jest podszyta pogardą.”

„Po to właśnie są przyjaciele: by Cię bronić nawet przed tobą samym.”



          Michał Sokołowski jest znanym i cenionym lekarzem, kochającym mężem i ojcem trójki dzieci. Ten dobry, charyzmatyczny i przystojny mężczyzna niestety często stawia pracę na pierwszym miejscu, przed rodziną. Nawet teraz, gdy lada dzień ma przyjść na świat jego synek, a najmłodsze z dzieci świętuje trzecie urodziny. Michał zostaje w szpitalu na dyżurze, który zmieni jego życie.

          Na stół operacyjny trafia mężczyzna w stanie krytycznym z bardzo poważnego wypadku. Doktor Sokołowski nie zdaje sobie sprawy, że właśnie ratuje życie mężczyźnie, który wraz z przyjacielem zamordował mu dwie najważniejsze istoty na świecie. Właśnie w tym momencie zaczyna się walka o przyszłość rodziny Sokołowskich.

          Michał załamany nie potrafi sobie poradzić z bólem i żalem po stracie żony oraz syna. Popadając w depresję i alkoholizm zaniedbuje dzieci oraz obowiązki domowe. Rodzina odwraca się od mężczyzny, przyjaciół trzyma na dystans, a całą sytuacją mocno interesują się media.

           „Nie oddam dzieci” to przepiękna książka. Mocna, uderzająca i przepełniona emocjami. Nie zostawi na was suchej nitki. To opowieść o przewrotnym losie, o wielkiej stracie i jeszcze większym bólu jaki temu towarzyszy, o odpowiedzialności, którą ponosimy za swoje czyny te dobre i te złe. A przede wszystkim o miłości ojca do dzieci, o bliskości i czułości, wielkich wartościach rodzinnych. Każdy z nas błądzi, najważniejsze jest, aby odnaleźć odpowiednią drogę i pozwolić sobie pomóc.

          Katarzyna Michalak gwarantuje dobrą lekturę, mimo to aż takiej książki się nie spodziewałam. Czytałam z zapartym tchem kibicując Michałowi, płacząc razem z nim w trudnych chwilach, a nawet krzycząc, żeby w końcu wziął się w garść i zaczął walczyć o życie – swoje i swoich dzieci. Książka zapada w pamięć i na bardzo długi czas zostaje z nami.


______________________________________________________________________
Katarzyna Michalak, „Nie oddam dzieci!”, Wydawnictwo Literackie, 2015, 250 stron



17 listopada 2015

"P.S. Kocham Cię" - Cecelia Ahern


     


„Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie Cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha Cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy Tobie zawsze, bez względu na wszystko.”

„Spotkanie kogoś, kogo pokocha się z wzajemnością, jest wspaniałym uczuciem. Ale spotkanie bratniej duszy jest uczuciem chyba jeszcze wspanialszym. Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy tobie zawsze, bez względu na wszystko.”

„Dzisiaj jestem szczęśliwa. A o jutro będę się martwiła jutro.”



            Holly została sama w pustym domu, w wielkim łóżku i życiu. Nie radzi sobie ze śmiercią męża, przyjaciela, bratniej duszy. Popada w depresję, zamykając się w domu pełnym wspomnień. Gerry nie żyje, zmarł na nowotwór mózgu, zostawił jednak po sobie kilka listów. Jego trzydziestoletnia żona ma je otwierać stopniowo – jeden na każdy miesiąc, przez najbliższy rok. W każdym z nich Gerry umieszcza radę, wskazówkę dla swojej żony, jak ma sobie poradzić bez niego. 

         Żart pisania lisów dla bliskiej osoby stał się rzeczywistością. Gerry wykorzystał tą możliwość wspierania żony po swojej śmierci. To jedyny sposób, w jaki mógł być blisko niej w tych trudnych chwilach, jak mógł ją wesprzeć zza grobu. Strata bliskiej osoby to wielki cios. Mężczyzna w sile wieku, mający plany, marzenia, żonę i wspólną przyszłość przed sobą, został brutalnie zabrany. Wyrwany ze świata żywych po rocznej walce z rakiem. Postanowił pomóc i zadbać o Holly w przyszłości. Listy pomagają jej podjąć decyzje, wpływają na nią i zmuszają do życia. W końcu to ostatnia wola jej męża. Nie może mu odmówić. 

          To wzruszająca opowieść o utracie bliskiej osoby, o budowaniu życia od nowa. To bardzo trudne, odnaleźć się po stracie swojej drugiej połowy. Oddychać, jeść, spać… po prostu żyć. Mieli wspólne plany, a teraz została sama, w domu pełnym jego rzeczy, nie mogąc sobie poradzić mimo pomocy przyjaciół i rodziny. Staje na nogi dzięki mężowi, dzięki jego listom i przyjaciołom, którzy wspierają Holly w wykonywaniu powierzonych zadań.  

          Lekka i przyjemna lektura umiliła mi dwa wieczory, pomimo ciężkich doświadczeń głównej bohaterki jest to książka pełna humoru i pozytywnych emocji. Przedstawia obraz walki o siebie, o swoje życie. Śmierć dotyka nas bardzo boleśnie, ale zegar niestety nadal tyka, czas nie staje w miejscu i nie czeka, aż dojdziemy do siebie. To przepiękna opowieść o sile człowieka, który musi zmierzyć się ze swoją przyszłością. Zacząć żyć na własny rachunek, niemal sam pośród bliskich połączonych w pary. 


___________________________________________________
Cecelia Ahern, „P.S. Kocham Cię”, Świat Książki, 2008, 456 stron

13 listopada 2015

Stosikowo [#3]




A oto i on! Dawno nie było tutaj żadnego stosiku, co prawda jest mały i skromny. Ale wiadomo, przed świętami trzeba się trochę uspokoić! No i nie zabierać możliwości zrobienia komuś dobrego prezentu. Zaczynając od góry: Joanna Chmielewska i jej "Trudny trup" pozycja, która mnie zaintrygowała, bo jak z opisu wynika nie tak łatwo jest znaleźć trupa. Jodi Picoult i Samantha van Leer "Po drugiej stronie kartki" to kontynuacja  "Z innej bajki" (recenzje już niebawem). Dwie pozycje dla dzieci Agnieszki Chylińskiej "Zezia i Giler" oraz "Zezia, Giler i Oczak" to świetne książki i musiały się znaleźć w przyszłej biblioteczce moich szkrabów. Na koniec Paula Hawkins z debiutem "Dziewczyna z pociągu", ostatnio częściej sięgam po debiuty, a ten miał bardzo intrygujący opis. No i nie będę kłamać, przede wszystkim przekonał mnie Stephen King piszący, że nie mógł się od niej oderwać.  
Stosik niewielki, ale jestem z niego zadowolona. Chyba nie tylko ja. ;)


A tak moje córeczki przeglądały książki ze stosiku. 

6 listopada 2015

"Dziewczyna z porcelany" - Agnieszka Olejnik




„ Jak mogłem kiedyś sądzić, że wygląd i strój są tak piekielnie ważne? Teraz nie miało to dla mnie żadnego sensu. Po co to komu? Jakie ma znaczenie, co założę: popielaty płaszcz z najnowszej kolekcji czy starą, brązowa kurtkę? Czy kobieta ma modną kieckę, czy rozciągnięty dres? Jest szczupła i umięśniona czy ma fałdki tłuszczu? Nieistotne. Ważne, że można na niej polegać, wierzyć jej słowom i być pewnym jej uczuć. Najważniejsze są czułość, ciepło i zaufanie. Trzeba znaleźć osobę, z którą ma się o czym rozmawiać i potrafi milczeć. Taką kobietę, w którą chce się wtulić twarz i końca życia wdychać jej zapach- jej, a nie perfum, jakich używa. To właśnie jest ważne i paradoksalnie, dopiero kiedy mi tego zabrakło, pojąłem, na czym polega prawdziwe uczucie."



          Michał jest studentem informatyki, pasjonuje się fotografią i dorabia jako model. Jest młodym i wolnym człowiekiem. Dba o wygląd, który jest niezbędny do pracy, jak i do „wyrywania” dziewczyn na jeden raz. Wszystko się zmienia, gdy odbiera telefon, który zmienia jego poukładane studenckie życie. Rodzice Michała nie żyją, zginęli w wypadku samochodowym ,osieracając dwóch synów. Michał wraca do rodzinnego domu, aby móc zająć się Tomaszkiem – swoim młodszym bratem. Dopiero tutaj z rozumie co to jest prawdziwe życie, poznaje trudy bycia głową rodziny i bycia odpowiedzialnym za życie drugiej osoby.

          W trudach związanych z opieką nad chłopcem Michałowi pomaga Zuzanna. Nauczycielka języka rosyjskiego, która zaskakuje nietuzinkową urodą, czułością skierowaną do małego chłopca jak i smutną przeszłością. Jest kobietą dojrzałą, która „potrzebuje mężczyzny, nie chłopca”. Czy uda im się stworzyć stały i trwały związek? Czy Michał będzie w stanie zmienić się i zaopiekować się kruchą lalką z porcelany tak, aby jej nie zranić?

          To moje pierwsze spotkanie z Agnieszką Olejnik i na pewno nie ostatnie. Tytuł już od jakiegoś czasu „chodził za mną” i cieszę się, że w końcu mogłam zagłębić się w lekturze na dwa wspaniałe wieczory. Historia opowiadana przez panią Agnieszkę zachwyciła mnie już od pierwszych stron. Ona starsza kobieta po przejściach, on młodziak, który zbyt szybko musiał dorosnąć. Oboje mają się ku sobie, jednak czeka ich długa droga zanim będą mogli być razem. A droga na pewno nie jest usłana różami. Mroczne sekrety, rodzinne tajemnice czy dziwne związki między bohaterami to tylko część tej powieści.

          Książka porwała mnie od pierwszych stron spokojną i wyważoną akcją. Przemyślanymi wątkami, z czego każdy ma swój niepowtarzalny wkład w całą historię. Bohaterami o rozbudowanych osobowościach, gdzie Michał powoli przechodzi przemianę, a Zuza stara się zaznać szczęścia, ale nie jest lekko myślna i nie zatraca się w każdym mężczyźnie. Bardzo się bałam, że opis książki zamieszczony na okładce zapowiada kolejne romansidło z chaotyczną akcją i niedopracowanymi bohaterami, a tu znalazłam perełkę! Dosłownie. Nie miałam się do czego przyczepić. Wiem, że nie jedna osoba może stwierdzić, że w książce nie ma akcji w ogóle, bądź jest to kolejny romans opisujący parę, gdzie ona jest starsza od niego. Ale nie zrażajcie się. Autorka zapewniła nam powoli rozwijającą się akcje, a historia, którą opisała jest jedną z najlepszych jakie czytałam!


________________________________________________________________
Agnieszka Olejnik, „Dziewczyna z porcelany”, Czwarta Strona, 2015, 320 stron

3 listopada 2015

"After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem" - Anna Todd




„- Tak, muszę. To dla mnie tortura, mieć cię tak blisko, a jednocześnie tak daleko. To najgorsza możliwa kara. Nie mówię, że na nią nie zasłużyłem, bo wiem, że tak jest, ale to już za dużo - szlocha. - Nawet dla mnie. - Bierze głęboki, pełen rozpaczy oddech. - Kiedy zgodziłaś się zostać... pomyślałem, że może... może wciąż zależy ci na mnie tak bardzo, jak mnie zależy na tobie. Ale widzę to, Tess, widzę, jak teraz na mnie patrzysz. Widzę ból, który ci sprawiłem. Widzę, jak się zmieniłaś przeze mnie. Wiem, że to ja zrobiłem, ale dobija mnie to, że prześlizgujesz mi się przez palce. „

„Najlepsze w czytaniu jest to, że uciekasz ze swojego życia, możesz przeżyć setki, a nawet tysiące innych żyć. „

„To, że nie potrafi cię kochać tak, jak tego chcesz, nie znaczy, że nie kocha cię ze wszystkich sił.  ”



          Hardin bardzo zranił Tessę. Kiedy ona przeżywała najlepsze chwile swojego życia, on grał. Dziewczyna nie może tego znieść, i próbuje się odciąć od miłości swojego życia, od pseudo przyjaciół, od otoczenia do którego przywykła, tylko jak to zrobić, gdy wszystko przypomina o ukochanej osobie? Gdy wszystko dzieje się na jednym kampusie? Jak poradzić sobie ze złamanym sercem i zdradą przyjaciół? Dla Tessy jedynym lekarstwem jest praca i unikanie byłego chłopaka. Niestety on za wszelką cenę chce ją odzyskać. 

          Wracają do siebie i rozstają się na przemian. Nie potrafią bez siebie żyć. Ale czy na pewno są w stanie być razem? Ich wady, odmienne charaktery, a przede wszystkim przeszłość, która wychodzi z ciemnego kąta, gdy wydaje im się, że zażegnali już kolejny kryzys. Niedopowiedzenia, kłamstwa i tajemnice co rusz burzą spokój. 

          Zaraz po pierwszym tomie sięgnęłam po drugi, niestety… bardzo długo czekaliście na recenzje. Książka mnie męczyła. Ciągłe wzloty i upadki. Bohaterowie niby dalej tacy sami, ale momentami bardziej irytujący. Miałam wrażenie, że Hardin trochę zmiękł, a może to tylko takie złudzenie. Tessa będąc w związku z tak odmiennym od siebie mężczyzną, nabrała pewności siebie, potrafi wyrażać siebie, dodało jej to charakteru. Dużo większą rolę odegrali również bohaterowie poboczni, a przede wszystkim Zed. W tym tomie poznamy też punkt widzenia Hardina. Poznamy jego przeszłość i motywy działania. 

          „After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem” to książka, od której nie mogłam się oderwać, a zarazem miałam ochotę rzucić ją w kąt. Bardzo podobała mi się narracja Hardina, i to że poznaliśmy go bliżej. Często to właśnie „jego” rozdziały zachęcały mnie do powrotu do lektury. Tessa często mnie irytowała, a Zed… intrygował gierkami i podchodami. Dużo bardziej przypadła mi do gustu pierwsza część, ale nic w tym dziwnego. Tam dopiero poznawaliśmy świat naszych bohaterów. W tym tomie już wiemy co nieco na ich temat i wiemy czego możemy się spodziewać. Musiałam trochę odpocząć i nabrać dystansu po tak emocjonującej lekturze, aby napisać recenzje i nabrać ochoty na kolejny - trzeci tom. Jest to opowieść o tym jak ważna jest rozmowa, zaufanie i wiara w uczucie między dwojgiem ludzi, w partnera i w miłość, która łączy. 


______________________________________________________________________
Anna Todd, „After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem”, Znak, 2015, 758 stron

29 października 2015

"Góra bezprawia" - John Grisham





          John Grisham przedstawia nam świat bezwzględny, brutalny, gdzie używa się chwytów poniżej pasa. Gdzie zwykły człowiek nie liczy się w świecie wielkich i wpływowych firm, gdzie prawo staje się narzędziem przeciwko obywatelowi. 

          Samantha zostaje oddelegowana  na roczny „bezpłatny urlop” podczas którego może podjąć pracę w jednej z instytucji non-profit. Jej idealne i ustatkowane życie legnie w gruzach, gdy wraz z nadejściem kryzysu gospodarczego kolejne banki wycofują się, wielkie koncerny przestają inwestować, a prawnicy zostają zwalniani z pracy. 

           Młoda pani adwokat z Nowego Jorku przenosi się do małego miasteczka Brady w Wirginii. Górska Klinika Pomocy Prawnej zajmuje się bezpośrednią pomocą ludziom biednym i potrzebującym. Czy to kobieta skatowana przez męża, rodzina z długami mieszkająca w samochodzie, czy może starsza pani z prośbą o sformułowanie nowego testamentu. To zupełnie inny świat i Samantha musi nauczyć się pracować z ludźmi, poznać ich dramaty, pomagać im oraz nabrać trochę dystansu. To zupełnie inna praca niż dotychczasowe analizy statystyczne i poprawianie umów wiążących z wielkimi korporacjami. 

          Pomagając jednemu ze swoich klientów – górnikowi chorującemu na pylicę zostaje wciągnięta w wir różnych spraw związanych z działalnością koncernów wydobywających węgiel. Koncerny często naginają prawo, a wręcz nie stosują się do niego wydobywając złoża metodą odkrywkową. Kopalnie niszczą wspaniałe góry, zanieczyszczają gruntowe wody, strumienie, niszczą krajobrazy, a nawet zabijają ludzi. Walka jest bardzo nierówna i w dużej mierze przesądzona, jednak ludzie się nie poddają. Eko-terroryści niszczą wielkie maszyny, prawnicy składają wspólny pozew z dowodami z nielegalnych źródeł, a pracownicy przychodni stający za plecami osamotnionych górników. 

          Mam za sobą takie lektury jak „Firma”, „Czuwanie”, „Wspólnik” i „Więzienny prawnik” Johna Grishama, jednak żadna z nich nie była tak mocno opisana i nie dotykała tak ważnego problemu. To niekoniecznie najlepsza powieść, nie do końca porywa i jej tempo akcji jest inaczej rozłożone. Grisham przyzwyczaił nas do czegoś zupełnie innego. Ta powieść to stanowczo inny wymiar.  

          Przede wszystkim dotykamy autentycznego problemu. Nie jest to sucha relacja, nie jest to też sama fikcja, a całkowity laik w tym temacie nie zagubi się. Poznajemy problem, jego podłoże i zależności w górskim świecie. To jak ciężko jest walczyć w pojedynkę przeciwko wielkiemu koncernowi, którego broni armia wyszkolonych prawników. Klasyka jaką znamy z wielkich dzieł Grishama: jeden prawnik przeciwko wielkiemu koncernowi, nierówna i bardzo trudna walka, nielegalnie zdobyte dowody, tajemnica i niewielka grupa sprzymierzeńców. 

          Z ogromną przyjemnością zagłębiałam się w górniczy świat, który poznawałam dzięki Grishamowi. Byłam świadkiem przemian Samanthy z szarego pracownika wielkiej firmy prawniczej w prawdziwego i zaangażowanego adwokata broniącego ludzi. Kibicowałam i dopingowałam tych walczących z wielkimi korporacjami – eko-terrorystów, prawników i ludzi broniących swoich ziem. Jest to thriller inny niż te, do których przyzwyczaił nas autor, ale na pewno jest godny polecenia. 


____________________________________
Josh Grisham, „Góra bezprawia”, Albatros, 2015, 480 stron
          



Przepraszam was za tak długą nieobecność, niestety moje córeczki nadal chorują. 
Mam nadzieję, że nie będzie nas już nikt wysyłał do szpitala i będziemy mogli leczyć się w domu. 
Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie! ;)

16 października 2015

"450 stron" - Patrycja Gryciuk




„Zrozumiała, że się w nim zakochała. Nagle zdała sobie sprawę, że chciała więcej. Że chciała wszystko. Całą bajkę. Księcia na białym koniu, miłość, seks, przyjaźń, zrozumienie, zaufanie, i to w dodatku na wyłączność. Nie skrawki jakiegoś tam romansu, taniej zabawy, zmarnowanego czasu. Nie. Chciała wszystko, co najlepsze.”

„Na przykład taki deszcz. Po angielsku rain. La pluie po francusku. La lluvia po hiszpańsku, a u nas „deszcz”. Nasz jest szeleszczący, hiszpański jest mokry, rain stuka w parapet, ale żabojady górą! La pluie spada samo z nieba i rozbija się z niesłychaną wilgotnością o gładki policzek. Nic na to nie poradzimy, la pluie jest najbardziej wodny i tęczowy na świecie.”



          Wiktoria Moreau jest pisarką kryminałów, która pracuje z pasją, niczym wirtuoz zatraca się w swoim dziełu. Klawisze na klawiaturze, literki, sylaby, słowa a na koniec zdania i akapity… niestety są pewne ograniczenia, musi się zmieścić w tytułowych 450 stronach. Wydawca nie przyjmie choćby jednej strony więcej, zredaguje, zmieni… 

          Każdy autor czymś się inspiruje. Własnymi przeżyciami, opowieściami, fragmentami  jakiś tekstów po prostu rzeczywistością. A co jeśli to fikcja staje się rzeczywistością? Główna bohaterka zostaje oskarżona o popełnienie plagiatu, oraz o zniesławienie przez pewną firmę farmaceutyczną. W dodatku staje w samym środku policyjnego dochodzenia  w sprawie kilku morderstw. Kariera i życie Wiktorii staje pod wielkim znakiem zapytania. 

          „450 stron” to wspaniale napisana intryga z dodatkiem romansu. Nie spotkałam się jeszcze z tak napisanym kryminałem. Podczas lektury poznajemy świat pisarski, zaangażowanie autora, agenta i wydawnictwa w kolejne procesy powstawania książki. Zgłębiamy różne zależności i chwyty w tej branży. A to wszystko napisane przystępnym i lekkim językiem. 

         Na samym początku bardzo ciężko było mi poznać fabułę książki, rozeznać się trochę. Pierwsze rozdziały wydawały mi się za krótkie i za mało wyjaśniały. Postacie były przedstawiane krótko, wręcz urywkami tekstu, a autorka za szybko żonglowała między kolejnymi fragmentami układanki. To było dla mnie bardzo uciążliwe do tego stopnia, że czytałam po dwie strony, dopóki nie zapoznałam się bliżej z książką i jej bohaterami. Akcja toczy się powoli, tam gdzie brakuje policyjnego śledztwa w sprawie morderstwa, czy procesów powstawania książki pojawiają się wątki związków Wiktorii, obecnych i tych z przeszłości. Tworząc mieszankę doskonałą tej powieści. Jestem zawiedziona zakończeniem, gdzie całe napięcie i para po prostu uszła niemal niezauważalnie. Mimo wszystko pozycja była warta tych kilku dni, a ja chętnie sięgnę po debiutancką powieść Patrycji Gryciuk.






________________________________________________________
Patrycja Gryciuk, „450 stron”, Czwarta Strona, 2015, 416 stron

8 października 2015

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry





„Kocham cię powoli. Kocham cię głęboko. Kocham cię szeptem. Kocham cię zapamiętale. Kocham cię bezwarunkowo. Kocham cię czule i ostro, wolno i szybko. Poza czasem i na zawsze. Kocham cię, ponieważ po to się urodziłem.”

„Myślałem, że sobie ciebie wymyśliłem. Myślałem, że żyłem w świecie ciemności i wymarzyłem twoje istnienie. Że w jakiś sposób mój umysł cię stworzył (..). Ale potem uświadomiłem sobie, że nigdy nie potrafiłbym marzyć o czymś tak pięknym. Jesteś powodem, dla którego ludzie wierzą w jutro. Jesteś głosem, który odstrasza cienie. Jesteś miłością, dzięki której oddycham”

„Kim chce pan być, gdy pan dorośnie? Ponieważ dorastanie nigdy się nie kończy, a marzenia rzadko gasną.”



         Ashlyn ma dziewiętnaście lat, gdy jej życie zmienia się. Jej siostra bliźniaczka zmarła, a matka dziewczyny zachowuje się tak, jakby wolała, aby to Ash umarła zamiast Gabby. Obie nie radzą sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Na domiar złego matka wysyła dziewczynę do ojca, który po rozstaniu nie interesował się nimi. Nowe miasto, nowa szkoła, nowa rodzina, to wszystko ją przytłacza, jednak już w pociągu poznaje młodego mężczyznę, który rozświetla jej pobyt w Wisconsin. 

           Tych dwoje rozumieją się niemal bez słów. Są jak dwa pasujące do siebie elementy układanki. Niestety ich szczęście nie trwa długo. Daniel Daniels ma własny zespół „Misja Romeo” i pracuję w liceum, do którego uczęszcza bohaterka. Związek nauczyciela z uczennicą jest bardzo ryzykowny dla niego. W dodatku zastępcą dyrektora jest ojciec Ashlyn. 

           Książka „Kochając pana Danielsa” wpadła w moje ręce ze względu na piękną okładkę. Niestety niczego więcej nie dowiedziałam się nie czytając jej. Notatka na okładce nic nie mówi, poza tym, że czeka nas romans pełen bólu, smutku, ale i radości, wzajemnego zrozumienia, czy bliskości bratniej duszy. 

          Utrata bliskiej osoby to wielki cios, a w tym przypadku cios poniżej pasa. Jestem w stanie sobie wyobrazić ból głównej bohaterki po stracie, gdyż jestem mamą bliźniaczek. Ostatnio musiały być rozdzielone z powodu choroby. Pomimo swojego niespełna roku i zaledwie trzech dni w szpitalu dziewczynki strasznie przeżywały rozłąkę. Wracając do książki miałam wrażenie, że czytam o dziewczynie dziesięć lat młodszej. Momentami główna bohaterka bardzo mnie denerwowała, szczególnie na początku. Wraz z rozwojem akcji Ashlyn zaczyna zachowywać się ja na swój wiek przystało. 

          Książka jest napisana prostym i lekkim językiem. Bardzo mocno zaprzyjaźniłam się z przyrodnim bratem  Ash – Ryan, który skrywa swoją orientacje seksualną.  Wydaje mi się, że lepiej są opisani bohaterowie poboczni niż główni. Niestety, autorka postąpiła nieładnie i wykorzystała kilka motywów, które zostały już opisane w innych książkach, i odniosły ogromny sukces. 

          Mnie książka niestety nie porwała. Może dlatego, że za dużo było w niej dramatyzmu? Może dlatego, że ten etap w moim życiu jest już dawno za mną? Mimo tych minusów i historii, która już została nie raz opisana w książkach były rzeczy, które mi się spodobały i zaskoczyły – zespół Daniela „Misja Romeo”, jego geneza i przepiękne teksty oraz zabawa w „Szeksa”.





_______________________________________________________________
Brittainy C. Cherry, „Kochając pana Danielsa”, Filia, 2015, 432strony

28 września 2015

"Gwiazd naszych wina" - John Green





„Czasami trafiasz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają. Ale są też dzieła takie jak to, o których możesz opowiadać innym, książki tak rzadkie i wyjątkowe, i twoje, że dzielenie się nimi wydaje się niemalże zdradą.” 

„- Okay - powiedział, gdy minęła cała wieczność. - Może "okay" będzie naszym "zawsze".
- Okay - zgodziłam się.”

„Zakochałem się w tobie i nie zamierzam sobie odmawiać prostej przyjemności wyznania prawdy. Kocham cię i wiem, że miłość jest tylko wołaniem w próżni, a zapomnienia nie da się uniknąć, że wszyscy jesteśmy skazani i nadejdzie dzień, kiedy cały nasz wysiłek obróci się w pył, wiem, że słońce pochłonie jedyną ziemię, jaką mamy, a ja cię kocham.”



          Hanzel Grace jest szesnastolatką chorującą na raka tarczycy. Lekarze nigdy nie dawali jej nadziei szczególnie, że rak się rozprzestrzenił i zaatakował płuca. Dziewczyna nadal czeka na „Ostatni Dobry Dzień” ze swoim nierozłącznym przyjacielem Philipem – butlą tlenową na wózku, bez której nie dałaby rady samodzielnie oddychać. 

          Hanzel trafia na spotkanie grupy wsparcia dla młodzieży z chorobami nowotworowymi. Poznaje tam Augusta Watersa, który przezwyciężył bardzo wrednego raka tkanki kostnej, a straty jakie poniósł to amputacja nogi. Gus okazuje się bardzo inteligentnym i czarującym chłopcem, w dodatku jest oszałamiająco przystojny. Taki typ człowieka, na którego widok miękną kolana, buzia otwiera się sama, a rozum idzie na urlop. Tych dwoje rozumie się doskonale, a ich przyjaźń szybko zmienia się w coś głębszego. 

          To jedna z tych książek, w której zatracasz się od pierwszych stron i nie możesz przerwać czytania choćby na chwilę. Green w niesamowity sposób opisał nie tylko zmagania nastolatków z nieuchronną śmiercią, z bólem i cierpieniem , ale i sytuacje ich rodziców, którzy każdego dnia muszą na to patrzeć,mając związane ręce. Jednak to tylko jeden z wątków książki. Głównie to powieść o życiu młodych ludzi, ich rozterkach, pierwszej miłości i dorastaniu. Lekki i przystępny sposób pisania powieści, wiele metafor i mott życiowych, jak i nietuzinkowe postacie przyciągają czytelnika jeszcze bardziej. 

          Książkę czyta się bardzo dobrze. Mimo ciężkiego tematu, jakim jest choroba i śmierć, jest to miła lektura. Siła do walki, jaką posiadają bohaterowie, sarkastyczny humor, i brak użalania się nad sobą nadal mnie zadziwia. Jest to stanowczo jedna z najlepszych książek jakie czytałam i uważam, że każdy powinien po nią sięgnąć, pomimo że jest to lektura przeznaczona dla młodzieży. Na pewno na długo zostanie w mojej głowie, i będę prowadziła poważne rozważania na jej temat. Jest to dla mnie fenomen, i na pewno nie jest to ostatnia książka John’a Green’a, którą przeczytam. 


____________________________________________________________
John Green, „Gwiazd naszych wina”, Bukowy Las, 2013, 312 stron

19 września 2015

"After. Płomień pod moją skórą" - Anna Todd




„ Kocham go i nie mam wątpliwości, że on kocha mnie. Nawet jeśli nasz
związek nie będzie trwał wiecznie, jeśli skończy się tym, że nigdy więcej się do siebie
nie odezwiemy, zawsze będę wiedziała, że w tym momencie był dla mnie wszystkim”

„Wiesz, kim według mnie stajesz się, gdy jesteś ze mną? Przesuwa palcem po linii mojej szczęki. Z trudem zachowuję koncentrację.
-Kim?
-Sobą. Myślę, że to właśnie prawdziwa ty, ale jesteś zbyt zajęta tym, co wszyscy inni o tobie myślą, żeby to dostrzec.”


        Tessa wiedzie spokojne i poukładane życie. Właśnie zaczyna college, marzy o pracy w wydawnictwie, a następnie powrocie do rodzinnego miasta i związania się na stałe z ukochanym Noah. Jej życie zwykle toczy się według zaplanowanego harmonogramu, a towarzyszą jej długie spódnice i książki. Wszystko zmienia się, gdy poznaje swoją współlokatorkę w akademiku - Steph i jej znajomych. Hardin jest opryskliwym, niegrzecznym, wytatuowanym i niesamowicie przystojnym mężczyzną. Jest zupełnym przeciwieństwem Tessy i jej bliskich, a życie choćby obok niego staje się nieustanną huśtawką nastrojów i gonitwą myśli. Zbuntowany chłopak zawrócił w głowie dziewczyny i bardzo niepostrzeżenie wkradł się do jej serca. 

          Jednak czy dwoje tak różnych ludzi może być razem? Czy między wiecznymi kłótniami i dzikim pożądaniem jest miejsce na coś głębszego i stałego? Czy są stworzeni dla siebie?

          Tessa jest w zupełnie nowym miejscu i wśród innych ludzi, stara się do nich dopasować. Znaleźć swoje miejsce na kampusie i kilka bliskich osób. Odwiedzając dom bractwa i imprezując razem z nowymi przyjaciółmi, wchodzi w zupełnie inny świat. Nie pasuje do nich, i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jednak niewyobrażalna siła pcha ją w ramiona mężczyzny dość niestabilnego i zagubionego. Hardin w jednej chwili jest dla niej niewyobrażalnie miły i czuje się przy nim wyjątkowo, a w kolejnej potrafi złamać jej serce jednym zdaniem. Bardzo trudno być z kimś takim, starać się go zrozumieć. Tessa wie, że Hardin nie jest zły, jest zagubiony i skrywa coś. Mimo ciągłych ostrzeżeń, brnie pod prąd w tą znajomość i pragnie poznać motywy działania mężczyzny, którego pokochała. 

          Relacja tej pary jest bardzo burzliwa i namiętna, pełna zwrotów akcji. Tessa bywa dość irytującą bohaterką. Jej naiwność, brak rozsądnego myślenia i konsekwencji w działaniu doprowadzała mnie do szaleństwa. Ale czy nie tak działa na nas miłość? Za to Hardin był postacią intrygującą. Przede wszystkim z powodu zmian w jego zachowaniu. Co nim kierowało? 

          Książkę czyta się bardzo szybko dzięki prostemu językowi i bohaterom, którzy mają tak odmienne charaktery. Historia jest banalna i prosta, a jednak zakończenie mocno mnie zaskoczyło, i bardzo szybko sięgnęłam po kolejny tom. Niestety nie jestem do końca zadowolona. Tessa i Hardin mają pewien schemat; kłócą się – on ją obraża, a ona płacze, za chwilę godzą się – on ją całuje, ona zapomina o świecie i tym jak bardzo się na niego gniewa, uprawiają seks. Opisy scen erotycznych, wulgarny język Hardina i naiwność Tessy. Zabrakło mi czegoś pomiędzy? Chyba tak to mogę nazwać. After jest lekturą niezbyt wymagającą, czasami wkurzającą, czasami mocno urzekającą. Historia, w którą łatwo się wczuć, uczestniczyć w niej i przeżywać chwile razem z bohaterami. Gdy szukacie czegoś lekkiego, ale wzbudzającego silne emocje, to doskonała pozycja. 

PS. Na sam koniec płakałam razem z Tessą. 


________________________________________________________
Anna Todd, „After. Płomień pod moją skórą”, Znak, 2015, 632 strony

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie recenzje są napisane przeze mnie i stanowią moją własność. Nie wyrażam zgodny na korzystanie z tekstów bez mojej wiedzy (Na mocy Dz.U. z 1994 r. nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).