8 października 2015

"Kochając pana Danielsa" - Brittainy C. Cherry





„Kocham cię powoli. Kocham cię głęboko. Kocham cię szeptem. Kocham cię zapamiętale. Kocham cię bezwarunkowo. Kocham cię czule i ostro, wolno i szybko. Poza czasem i na zawsze. Kocham cię, ponieważ po to się urodziłem.”

„Myślałem, że sobie ciebie wymyśliłem. Myślałem, że żyłem w świecie ciemności i wymarzyłem twoje istnienie. Że w jakiś sposób mój umysł cię stworzył (..). Ale potem uświadomiłem sobie, że nigdy nie potrafiłbym marzyć o czymś tak pięknym. Jesteś powodem, dla którego ludzie wierzą w jutro. Jesteś głosem, który odstrasza cienie. Jesteś miłością, dzięki której oddycham”

„Kim chce pan być, gdy pan dorośnie? Ponieważ dorastanie nigdy się nie kończy, a marzenia rzadko gasną.”



         Ashlyn ma dziewiętnaście lat, gdy jej życie zmienia się. Jej siostra bliźniaczka zmarła, a matka dziewczyny zachowuje się tak, jakby wolała, aby to Ash umarła zamiast Gabby. Obie nie radzą sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Na domiar złego matka wysyła dziewczynę do ojca, który po rozstaniu nie interesował się nimi. Nowe miasto, nowa szkoła, nowa rodzina, to wszystko ją przytłacza, jednak już w pociągu poznaje młodego mężczyznę, który rozświetla jej pobyt w Wisconsin. 

           Tych dwoje rozumieją się niemal bez słów. Są jak dwa pasujące do siebie elementy układanki. Niestety ich szczęście nie trwa długo. Daniel Daniels ma własny zespół „Misja Romeo” i pracuję w liceum, do którego uczęszcza bohaterka. Związek nauczyciela z uczennicą jest bardzo ryzykowny dla niego. W dodatku zastępcą dyrektora jest ojciec Ashlyn. 

           Książka „Kochając pana Danielsa” wpadła w moje ręce ze względu na piękną okładkę. Niestety niczego więcej nie dowiedziałam się nie czytając jej. Notatka na okładce nic nie mówi, poza tym, że czeka nas romans pełen bólu, smutku, ale i radości, wzajemnego zrozumienia, czy bliskości bratniej duszy. 

          Utrata bliskiej osoby to wielki cios, a w tym przypadku cios poniżej pasa. Jestem w stanie sobie wyobrazić ból głównej bohaterki po stracie, gdyż jestem mamą bliźniaczek. Ostatnio musiały być rozdzielone z powodu choroby. Pomimo swojego niespełna roku i zaledwie trzech dni w szpitalu dziewczynki strasznie przeżywały rozłąkę. Wracając do książki miałam wrażenie, że czytam o dziewczynie dziesięć lat młodszej. Momentami główna bohaterka bardzo mnie denerwowała, szczególnie na początku. Wraz z rozwojem akcji Ashlyn zaczyna zachowywać się ja na swój wiek przystało. 

          Książka jest napisana prostym i lekkim językiem. Bardzo mocno zaprzyjaźniłam się z przyrodnim bratem  Ash – Ryan, który skrywa swoją orientacje seksualną.  Wydaje mi się, że lepiej są opisani bohaterowie poboczni niż główni. Niestety, autorka postąpiła nieładnie i wykorzystała kilka motywów, które zostały już opisane w innych książkach, i odniosły ogromny sukces. 

          Mnie książka niestety nie porwała. Może dlatego, że za dużo było w niej dramatyzmu? Może dlatego, że ten etap w moim życiu jest już dawno za mną? Mimo tych minusów i historii, która już została nie raz opisana w książkach były rzeczy, które mi się spodobały i zaskoczyły – zespół Daniela „Misja Romeo”, jego geneza i przepiękne teksty oraz zabawa w „Szeksa”.





_______________________________________________________________
Brittainy C. Cherry, „Kochając pana Danielsa”, Filia, 2015, 432strony

6 komentarzy:

  1. Widzę, że odebrałaś książkę podobnie jak ja. :-) Mnie również nie porwała i byłam zniesmaczona kilkoma plagiatami, które zauważyłam w treści. Za to bardzo polubiłam Ryana. Faktycznie bohaterowie poboczni są dużo lepiej skonstruowani niż pierwszoplanowi. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie przypadła mi do gustu i jestem trochę zawiedziona książką. ;)

      Usuń
    2. Szkoda... Może "450 stron", które teraz czytasz bardziej przypadną Ci do gustu? Jestem ciekawa Twojej recenzji. :-)

      Usuń
  2. a ja planuję jak najszybciej sięgnąć po tą pozycję.
    uwielbiam taką tematykę, dlatego mimo wad bardzo mnie intryguje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam bardzo ciekawa tej pozycji. Zaskakujący tytuł, niewiele mówiąca okładka, w dodatku tak różne opinie na temat książki. Musiała po nią sięgnąć. ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie recenzje są napisane przeze mnie i stanowią moją własność. Nie wyrażam zgodny na korzystanie z tekstów bez mojej wiedzy (Na mocy Dz.U. z 1994 r. nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).